100% cła Trumpa na Chiny nie są ostateczne, USTR twierdzi, że to zależy od tego czynnika

  • Odnowione amerykańsko-chińskie cła i ograniczenia eksportowe zwiększają niepokój globalnych inwestorów.
  • Kontrola metali ziem rzadkich zagraża łańcuchom dostaw technologii, pojazdów elektrycznych i obrony.
  • Analitycy ostrzegają, że strategiczna rywalizacja pogłębia się w związku z taktyką jurysdykcji opartej na długich ramionach.

Niedawna eskalacja napięć handlowych między Stanami Zjednoczonymi a Chinami zwiększyła niepokój wśród globalnych inwestorów, a Wall Street stoi w obliczu gwałtownej wyprzedaży.

We wtorek przedstawiciel USA ds. handlu Jamieson Greer w rozmowie z CNBC powiedział, że niedawno ogłoszone 100-procentowe cła na Chiny zależą od następnego ruchu Pekinu.

Rozwój sytuacji ma duże znaczenie, ponieważ oznacza, że cła nałożone na Chiny nie są ostateczne i mogą zarówno wzrosnąć, jak i spaść w zależności od reakcji azjatyckiego giganta.

Podkreślając delikatną sytuację, Greer dodał:

Co stoi za ostatnimi napięciami między USA a Chinami?

Ostatnie napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Chinami rozpoczęły się, gdy obie strony zaczęły obrzucać się nawzajem nowymi zarzutami i restrykcjami dotyczącymi kluczowych materiałów.

Chiny uderzyły w amerykańskie statki nowymi opłatami portowymi i zaostrzyły przepisy eksportowe na 12 z 17 metali ziem rzadkich i sprzętu do rafinacji, wskazując palcem na to, co nazywają "dyskryminującą" polityką morską Waszyngtonu i wcześniejszymi ograniczeniami eksportu technologii.

Aby nie pozostać w tyle, prezydent Trump zagroził przywróceniem 100-procentowych ceł na chińskie towary i przywróceniem surowych barier handlowych, co może wykoleić planowany szczyt z Xi Jinpingiem w Korei Południowej.

Mimo to sekretarz skarbu USA Scott Bessent wciąż ma nadzieję, że dialog będzie kontynuowany.

To zaostrzenie nastąpiło po tym, jak Stany Zjednoczone wprowadziły pod koniec września "zasadę podmiotów stowarzyszonych", która rozszerzyła kontrolę eksportu na zagraniczne filie chińskich firm znajdujących się na czarnej liście, co wpłynęło na tysiące firm.

Pekin postrzega to jako złamanie rozejmu wynegocjowanego w maju 2025 r. w Genewie, co sygnalizuje złą wolę. Chińskie ograniczenia dotyczące metali ziem rzadkich, kluczowe dla takich rzeczy jak półprzewodniki, pojazdy elektryczne i technologie obronne, są postrzegane jako środek zaradczy.

W zamian Stany Zjednoczone nałożyły nowe cła na chińskie drewno, meble i szafki, co jeszcze bardziej pogorszyło sytuację.

Analitycy zwracają uwagę, że obie strony stosują obecnie to, co kiedyś krytykowały w drugiej taktyce "jurysdykcji długiej ręki", co pokazuje, jak głęboka stała się strategiczna rywalizacja.

Rynki finansowe również nie traktują tego lekko, z obawami o globalne łańcuchy dostaw i rozwój sztucznej inteligencji, jeśli dostęp do kluczowych minerałów stanie się trudniejszy.

Krwawa łaźnia na Wall Street

Wall Street gwałtownie zanurkowała w piątek po tym, jak prezydent Donald Trump ogłosił 100-procentowe cło na import z Chin od 1 listopada, intensyfikując napięcia handlowe.

SandP 500 i Nasdaq doświadczyły największych jednodniowych spadków procentowych od kwietnia, a główne akcje technologiczne, takie jak Nvidia, Tesla i AMD, spadły o ponad 2%.

Wyprzedaż wymazała około 2 biliony dolarów wartości rynkowej, odzwierciedlając obawy przed wojną handlową na pełną skalę i zakłóceniami w łańcuchach dostaw.

W poniedziałek rynki mocno odbiły się po łagodniejszym tonie Trumpa w sprawie handlu, przy czym Dow wzrósł o 1,3%, SandP 500 o 1,56%, a Nasdaq o 2,21%.

Wzrostowi przewodziły akcje spółek technologicznych i AI, ponieważ inwestorzy zyskali nadzieję na rozmrożenie napięć.

Jednak we wtorek ponowne tarcia handlowe spowodowane chińskimi sankcjami i ograniczeniami eksportowymi wywołały kolejną gwałtowną wyprzedaż.

Indeks Dow spadł o 504 punkty, SandP 500 o 1,3%, a Nasdaq o prawie 2%, a akcje spółek technologicznych ponownie poprowadziły straty w obliczu trwającej niepewności geopolitycznej.