Czy BlackRock zmonopolizuje cały rynek kryptowalut?
- Klienci BlackRock wykazują rosnące zainteresowanie aktywami cyfrowymi
- BlackRock zostaje zarządcą rezerw gotówkowych USDC firmy Circle
- Społeczność kryptowalutowa obawia się, że osłabi to decentralizację Bitcoina
To pytanie za bilion dolarów, a dokładniej 10 bilionów dolarów – wartość aktywów zarządzanych przez BlackRock, największą spółkę zarządzającą aktywami na świecie.
Ale co to ma wspólnego z Bitcoinem i obecnym rynkiem kryptowalut?
BlackRock wkracza na arenę kryptowalut
Spółka BlackRock Inc., która pod koniec ubiegłego roku zgromadziła 10 bilionów dolarów w aktywach pod zarządzaniem, a nawet została nazwana „czwartą gałęzią rządu”, pojawia się na pierwszych stronach gazet za sprawą swoich planów oferowania handlu kryptowalutami za pośrednictwem platformy Aladdin, pożyczania pieniędzy z wykorzystaniem aktywów kryptowalutowych w postaci zabezpieczenia i zostania głównym zarządcą rezerw gotówkowych USDC w Circle.
Jeremy Allaire, dyrektor generalny Circle, powiedział, że współpraca ta skupi się na analizie tego, w jaki sposób USDC można zastosować na tradycyjnych rynkach kapitałowych.
USDC uszczupliło udział w rynku Tethera i prawdopodobnie w najbliższej przyszłości go wyprzedzi za sprawą współpracy Circle z tradycyjnymi instytucjami finansowymi.
Widzimy więc, że BlackRock jest na szczycie w zakresie definiowania trendów inwestycyjnych i popychania innych instytucji do działania.
Prezes i dyrektor generalny BlackRock, Larry Fink, w swoim liście do akcjonariuszy z 2022 roku wspomniał o globalnych konsekwencjach gospodarczych wojny rosyjsko-ukraińskiej oraz o zobowiązaniu firmy do pomocy klientom w „nawigowaniu po transformacji energetycznej”, która będzie jedną z konsekwencji wojny i sankcji gospodarczych. Ponadto zauważył, że klienci BlackRock wykazali „rosnące zainteresowanie” walutami cyfrowymi, stablecoinami oraz pokrewnymi technologiami.
Według Finka jednym z aspektów wojny jest „[...] jej potencjalny wpływ na przyspieszenie rozwoju walut cyfrowych”, skłaniając „kraje do ponownej oceny ich walutowych zależności”. Dodał on, że „jeszcze przed wojną kilka rządów starało się odgrywać bardziej aktywną rolę w zakresie walut cyfrowych i definiować ramy regulacyjne, w jakich funkcjonują”, prawdopodobnie odnosząc się do różnych inicjatyw podejmowanych przez USA, Kanadę, Singapur, Indie, Chiny i Salwador, które przyjęły lub zaproponowały kilka klasyfikacji, regulacji i sposobów opodatkowania kryptowalut.
Jest to szczególnie interesująca uwaga od dyrektora generalnego BlackRock, który zaledwie 5 lat temu (w 2017 roku) zajmował zupełnie inne stanowisko, nazywając Bitcoina „wskaźnikiem prania pieniędzy”, co samo w sobie jest mylące w kontekście danych dostarczonych na temat międzynarodowego finansowania terroryzmu przez FATF oraz inne powiązane agencje i organizacje.
Różne perspektywy: Czy to oznacza (de)centralizację Bitcoina?
Zmiana opinii finansowego giganta, jakim jest BlackRock, wzbudziła pewne obawy dotyczące decentralizacji Bitcoina wśród społeczności kryptowalutowej.
Wiele osób twierdzi, że ekspozycja BlackRock na kryptowaluty nie stanowi żadnego zagrożenia i właśnie na tym polega decentralizacja: każdy ma do nich swobodny dostęp, a posiadanie ich w ogromnych kwotach nie sprawia, że stają się bardziej scentralizowane. Dlatego niektórzy pochwalają możliwość dalszych innowacji i zwiększenia użyteczności, które mogą wynikać z tego przyjęcia.
Inni jednak uważają ten ruch za oznakę taktyki monopolistycznej, argumentując, że scentralizowane aktywa i kapitał podważyłyby zdecentralizowany charakter Bitcoina.
Pierwsza grupa twierdzi również, że w przeciwieństwie do protokołu proof-of-stake Ethereum, proof-of-work Bitcoina został zaprojektowany w celu zapobiegania i unikania sytuacji, w których posiadacze dużej ilości waluty i/lub mocy urządzenia mogliby w jakiś sposób manipulować centralizacją aktywów. Przejście na POS, choć teoretycznie możliwe, jest mało prawdopodobne, ponieważ wiązałoby się z procesem akceptacji, przekonywania, zastępowania i wdrażania zmian przez całą społeczność Bitcoina.
Interesującą kwestią dotyczącą centralizacji kryptowalut jest to, że zgodnie z analizą Mind Matters News, Bitcoin i Ethereum są mocno skoncentrowane w rękach niespełna 0,5% inwestorów posiadających te kryptowaluty, co stanowi odsetek większy i bardziej segregowany niż dystrybucja bogactwa w walucie fiducjarnej. Może to prowadzić do przekonania, że monopole wielkich inwestorów nie ulegną znaczącej zmianie.
Wnioski końcowe
Samo powyższe stwierdzenie nie daje nam wystarczających informacji, aby ekstrapolować, jak będzie wyglądać przyszłość aktywów cyfrowych, Bitcoina i (de)centralizacji, jeśli BlackRock oraz inne firmy zarządzające aktywami zainwestują biliony dolarów w tę technologię. W każdym razie, jeśli najwięksi gracze zaczną przyjmować kryptowaluty, zamiast je lekceważyć, będzie to przynajmniej dobre dla globalnej adopcji kryptowalut.
Potencjalnie może to doprowadzić do tego, że więcej krajów i tradycyjnych inwestorów rozszerzy swoje portfele o waluty cyfrowe, wprowadzając inwestycje kryptowalutowe do głównego nurtu i nadając im impet, by przeniknęły do krajobrazu inwestycyjnego. Pozwoliłoby to kryptowalutom przestać toczyć trudną walkę o udowodnienie swojej zdolności do utrzymania się na rynku, która towarzyszy im od momentu ich powstania.
Ethereum: odwrócony 'cup and handle' sugeruje załamanie przy odpływach ETF
Ceny Humanity, LUNC, Audiera, Toncoin skaczą — czy to dead-cat bounce?
Bitcoin spadł poniżej 60 000 USD: dlaczego rynek kryptowalut się załamuje?
JPMorgan, Citi i BofA planują sieć tokenizowanych depozytów na 2027
Pudgy Penguins (PENGU) – prognoza cenowa: fundamenty sugerują możliwe odbicie
Nie znaleziono wyników
Ładowanie artykułów...
Failed to load articles. Please try again.