Akcje rosną, ponieważ inwestorzy obstawiają poluzowanie chińskich restrykcji, lecz inflacja pozostaje wrogiem numer jeden

Przea:
na Nov 29, 2022
Listen to this article
  • Akcje rosną, ponieważ inwestorzy spodziewają się poluzowania chińskich restrykcji
  • FTSE 100 notuje 3-miesięczny szczyt, chiński indeks skacze o 3%, a hongkoński o 5%
  • Inflacja pozostaje na skrajnym poziomie, a polityka monetarna pozostanie zaostrzona

Może nie wszystko jest do bani.

Akcje rosną dziś po południu, ponieważ inwestorzy zakładają, że Pekin będzie naciskał na plany złagodzenia swojej surowej polityki związanej z COVID-19.

Szukasz najświeższych wiadomości, cennych wskazówek i analiz rynkowych? Zapisz się do newslettera Invezz już dziś.

Ten rok był jak dotąd burzliwy dla akcji. Po szalonym okresie pandemii napędzanym przez stopy procentowe na poziomie podstawowym i ciepłą drukarkę pieniędzy, w tym roku akcje znacznie się cofnęły, ponieważ pozornie każda zmienna okazała się negatywna.

Na Ukrainie toczy się wojna wywołana Putina, która dusi rynek energetyczny i wywołująca obawy w dostawie prądu w Europie tej zimy. Jednak nie tylko ceny energii rosną, ponieważ inflacja na całym świecie znacznie przyspieszyła, a w Wielkiej Brytanii nadal utrzymuje się na poziomie dwucyfrowym.

Gdy banki centralne zostały zmuszone do podwyższenia stóp procentowych w odpowiedzi na rosnącą inflację, inwestorzy stracili płynność, a ceny akcji poszybowały w górę.

Obawy o zamknięcie Chin zaszkodziły akcjom

Ostatnie kilka dni przyniosło inwestorom obawy, że jedna z najbardziej złowrogich zmiennych makro powraca z impetem: lockdowny wywołane przez COVID.

W Chinach trwają powszechne protesty, zamykane są firmy, a w Szanghaju wprowadzono ścisłą kwarantannę, ponieważ rząd chiński potwierdza swoje zaangażowanie w politykę “zero-COVID”. Oprócz tego, że fraza “zero-COVID” wywołuje u mnie PTSD, kłopoty spowodowały, że akcje zaczęły spadać na początku tygodnia.

Teraz jednak wracają. Ruch w europejskich akcjach nastąpił po tym, jak chińskie akcje agresywnie ruszyły w górę, jako że rynek obstawia, że ponowne otwarcie w Chinach nastąpi szybciej, niż było to w innym przypadku wyceniane. Chiński indeks CSI skoczył o 3,1%, a hongkoński indeks Hang Seng o ponad 5%.

FTSE 100 właśnie osiągnął trzymiesięczny szczyt, gdy piszę te słowa, osiągając poziom 7526 GBP, co stanowiło silny wzrost brytyjskiego indeksu, który obecnie handluje powyżej poziomów widzianych, gdy Lizz Truss rozpoczęła swoje katastrofalne rządy na początku września, o czym pisałem tutaj.

Inflacja pozostaje kluczowym wskaźnikiem

Podczas gdy sytuacja z lockdownami jest jedną z tych, które należy monitorować, pozostaje ona drugorzędna w stosunku do inflacji, jeśli chodzi o ostateczne decydowanie o tym, gdzie zmierza rynek. Jak pisałem osiem miesięcy temu, rynek nie ruszy z miejsca, dopóki inflacja nie będzie mogła zostać odparta.

Odczyty inflacji pozostają bardzo wysokie, również w USA, gdzie ostatni wskaźnik CPI wyniósł 7,7% – niższy niż październikowy, zniechęcająco wysoki, ale wciąż rozdęty. Takie liczby stały się niemal normą, biorąc pod uwagę, że jeszcze niedawno flirtowały z dwucyfrowymi wartościami, ale to nadal poważny problem.

Dużo pisałem o moim pesymizmie co do stanu gospodarki i nie wydaje mi się, że zbliżamy się do punktu zwrotnego, bo zbliża się zima. W najbliższym czasie nie opuścimy nowego paradygmatu rosnących stóp procentowych. Zostało to potwierdzone w poniedziałek, kiedy prezes Banku Rezerw Federalnych w Nowym Jorku, John Williams, wskazał na prawdopodobieństwo wzrostu bezrobocia do poziomu 4,5-5% przed końcem roku.

Przy obecnym poziomie zatrudnienia 3,7%, rynek pracy nie został jeszcze prawdziwie wstrząśnięty przez zacieśniającą się gospodarkę. W tym kontekście obawy o inflację pozostają wysokie, a prawdopodobieństwo zacieśnienia polityki pieniężnej pozostaje. Nie zobaczymy ożywienia, dopóki gospodarka nie będzie w stanie otrząsnąć się z tych obaw.