Cła i handel: co oznaczają najnowsze ruchy Trumpa dla rynku

Cła i handel: co oznaczają najnowsze ruchy Trumpa dla rynku
Deepali Singh
10 lut 2025, 20:21 PM
  • Wall Street odnotowuje wzrosty pomimo najnowszych gróźb Trumpa dotyczących podwyżek ceł.
  • Ograniczony wpływ poprzednich ceł mógł sprawić, że inwestorzy stracili czujność.
  • Wzajemne taryfy są postrzegane jako potencjalnie pozytywny krok.

Prezydent Donald Trump ma tendencję do wstrząsania globalnym krajobrazem handlowym za pomocą ogłoszeń o podwyżkach ceł, co stało się powtarzającym się motywem.

Mimo najnowszych planów nałożenia ceł odwetowych na kluczowe metale przemysłowe, Wall Street w dużej mierze zignorowała te groźby, a akcje wzrosły pomimo niepewności handlowej.

Ale dlaczego istnieje ta widoczna rozbieżność?

Historia przepychu: dotychczasowy ograniczony wpływ ceł

Zapowiedzi podwyżek ceł przez Trumpa często wywoływały początkowe niepokoje na rynku, ale jak wskazał Tom Lee z Fundstrat w rozmowie z Fortune, „Jak dotąd, powiedziałbym, że wiadomości o podwyżkach ceł miały więcej hałasu niż treści, co oznacza, że okazały się okazją dla inwestorów do kupowania”.

Sugeruje to, że inwestorzy nauczyli się rozróżniać retorykę prezydenta od rzeczywistego wpływu jego polityki handlowej na gospodarkę.

Równanie taryf metalowych: wpływ mniejszy niż obawiano się?

Chociaż cła na stal i aluminium niewątpliwie stanowią problem dla producentów, zwłaszcza producentów samochodów, ich ogólny wpływ może być mniejszy, niż początkowo obawiano się.

Na przykład Kanada, główne źródło importu metali do USA, wysyła rocznie do tego kraju stal o wartości 7 miliardów dolarów i aluminium o wartości 9 miliardów dolarów.

Jednakże stanowi to zaledwie niewielką część z prawie 500 miliardów dolarów towarów i usług wymienianych między tymi dwoma krajami.

Cła wzajemne: dźwignia negocjacyjna?

Potencjał optymizmu tkwi w koncepcji wzajemnych ceł, w ramach której Stany Zjednoczone nakładają cła importowe odpowiadające cełom innego kraju na produkty amerykańskie.

„Jeśli oni pobierają od nas 130%, a my nie pobieramy od nich nic, to tak nie pozostanie” – powiedział Trump w niedzielę reporterom na pokładzie samolotu Air Force One.

Chociaż może to przerodzić się w pełnowymiarową wojnę handlową, niektórzy analitycy uważają, że jest to przemyślana strategia negocjacyjna.

Umowa „sztuki taryfowej”

Doświadczony analityk rynku Ed Yardeni przedstawia bardziej optymistyczną perspektywę.

„Uważamy to za pozytywny rozwój sytuacji, biorąc pod uwagę, że Trump wcześniej planował nałożyć jednolity cło w wysokości 10–20% na wszystkie amerykańskie importy” – wyjaśnił Yardeni w rozmowie z Fortune.

Yardeni uważa, że zastosowanie wzajemnych ceł może być sygnałem porzucenia przez Trumpa jednolitej stawki celnej mającej na celu wyłącznie generowanie dochodów i wskazywać na bardziej ukierunkowane podejście.

Biały Dom powołał się na wypowiedź prezydenta z niedzieli, gdy poproszono go o komentarz.

Negocjacje z pozycji siły

Bilans działań Trumpa wskazuje na jego gotowość do negocjacji w sprawie ceł.

W zeszłym tygodniu zgodził się wstrzymać obowiązki wobec Kanady i Meksyku na 30 dni po tym, jak te kraje zobowiązały się do wzmocnienia bezpieczeństwa granicy.

Jednak w wywiadzie dla Fox News przed niedzielnym Super Bowl dał do zrozumienia, że w horyzoncie rysują się nowe żądania, stwierdzając, że to, co do tej pory obiecały sobie oba kraje, „nie jest wystarczająco dobre”.

„Coś musi się wydarzyć. To jest nie do utrzymania i ja to zmienię”, powiedział, gdy zapytano go, czy w ciągu 30 dni musi się wydarzyć coś więcej.