Amerykańskie cła napędzają inflację, wywierając presję na gospodarstwa domowe o niskich dochodach.

Amerykańskie cła napędzają inflację, wywierając presję na gospodarstwa domowe o niskich dochodach.
Diya Poddar
11 mar 2025, 13:36 PM
  • Nowe cła na import z Chin, Meksyku i Kanady podnoszą koszty dla konsumentów.
  • Oczekiwania inflacyjne są na najwyższym poziomie od prawie 30 lat, co dodatkowo obciąża budżety domowe.
  • Strategia taryfowa Trumpa podniosła amerykańskie cła handlowe do najwyższego poziomu od II wojny światowej.

Wobec już i tak wysokiej inflacji obciążającej amerykańskie rodziny, nowe cła na importowane towary jeszcze bardziej pogłębią trudności finansowe, szczególnie w przypadku gospodarstw domowych o niskich dochodach.

Wpływ tych opłat – obejmujących codzienne artykuły, takie jak odzież, elektronika i artykuły spożywcze – odbije się na nawykach konsumenckich i podniesie koszty w sektorach, w których przystępność cenowa już teraz budzi obawy.

Ekonomiści z Bank of America i BNP Paribas spodziewają się, że lutowy raport o wskaźniku cen konsumpcyjnych (CPI) dostarczy pierwszych wyraźnych sygnałów dotyczących wpływu tych ceł, a dalsze wzrosty są przewidywane w nadchodzących miesiącach.

W miarę jak amerykańscy detaliści, w tym Target i Best Buy, przygotowują się na wyższe koszty, długoterminowe oczekiwania inflacyjne wzrosły do poziomu zbliżonego do najwyższego od 30 lat.

Najbardziej dotknie to osoby już zmagające się z rosnącymi kosztami utrzymania, ponieważ firmy przerzucą wyższe koszty importu na konsumentów.

Konsumenci o niskich dochodach najbardziej dotknięci wzrostem kosztów

Rodziny o mniejszych budżetach, które zazwyczaj przeznaczają większą część swoich dochodów na niezbędne wydatki, są szczególnie narażone na te podwyżki cen.

Towary pochodzące z Chin, Meksyku i Kanady – takie jak meble, świeże produkty rolne i surowce energetyczne – stają się coraz droższe, co potęguje problemy finansowe konsumentów o niskich dochodach, którzy już zmagają się z wysoką inflacją i kosztami kredytów.

Giganci handlu detalicznego już zasygnalizowali, że podwyżki cen są nieuniknione.

Dyrektor generalny Target, Brian Cornell, ostrzegł, że cła na kluczowe importowane towary, takie jak meksykańskie owoce i warzywa, utrudnią utrzymanie stabilnych cen.

Walmart, największy detalista w kraju, również odnotował wzrost „zachowań stresowych” wśród oszczędnych klientów, przy czym niektórzy przechodzą na mniejsze opakowania lub wybierają tańsze alternatywy.

Według niedawnego raportu Bloomberga, Walmart rozpoczął negocjacje z chińskimi dostawcami, żądając obniżek cen nawet o 10%, aby złagodzić skutki ceł.

Jednakże takie działania mogą nie wystarczyć, aby uchronić klientów przed rosnącymi kosztami.

Obawy przed inflacją narastają wraz ze spowolnieniem wydatków konsumenckich.

Oczekuje się, że wyższe cła importowe będą działać jako ukryty podatek dla konsumentów, dodatkowo spowalniając i tak już słaby wzrost wydatków.

Najnowszy raport Beige Book Rezerwy Federalnej podkreśla zwiększoną wrażliwość konsumentów na ceny, szczególnie w przypadku towarów niebędących pierwszej potrzeby.

Ta zmiana w zachowaniu konsumentów sugeruje, że presja inflacyjna wpływa na decyzje zakupowe, prowadząc do spadku popytu na dobra luksusowe.

David French, wiceprezes ds. relacji rządowych w Krajowej Federacji Handlu Detalicznego, zwrócił uwagę, że te cła działają jak „podatek konsumpcyjny”, nieproporcjonalnie dotykając rodziny o niższych dochodach.

W przeciwieństwie do tradycyjnych polityk podatkowych, te opłaty handlowe podnoszą koszty podstawowych towarów, utrudniając gospodarstwom domowym w trudnej sytuacji utrzymanie poziomu życia.

Konsekwencje ekonomiczne tych ceł są szczególnie dotkliwe dla gospodarstw domowych o najniższych dochodach.

Według Federalnego Banku Rezerw w Minneapolis, w okresie od lutego 2020 r. do czerwca 2024 r. najbiedniejsze 20% amerykańskich gospodarstw domowych odnotowało o 8,3% szybszy wzrost cen konsumpcyjnych w porównaniu z najbogatszym segmentem.

Rozbieżność wskaźników inflacji przyczyniła się do szerszego niezadowolenia gospodarczego, wpływając na nastroje wyborców w cyklu wyborczym 2024 roku.

Strategia taryfowa Trumpa

Obecna polityka handlowa Donalda Trumpa stanowi znaczącą zmianę w porównaniu z jego podejściem do ceł z pierwszej kadencji, które początkowo koncentrowało się na materiałach przemysłowych, takich jak stal i aluminium.

Tym razem działania są znacznie bardziej agresywne, podnosząc średnie stawki celne w USA do najwyższego poziomu od II wojny światowej.

Najnowsza runda ceł obejmuje szeroki zakres towarów konsumpcyjnych, budząc obawy o długotrwałe skutki inflacyjne.

Pomimo obciążeń finansowych dla gospodarstw domowych, Biały Dom bronił tej polityki, argumentując, że cła ostatecznie przyniosą korzyści amerykańskim pracownikom i przedsiębiorstwom.

Rzecznik Białego Domu oświadczył, że strategia administracji ma na celu „podniesienie płac, tworzenie miejsc pracy i zwiększenie inwestycji”, bagatelizując obawy dotyczące krótkoterminowych wzrostów cen jako „niewielkie zakłócenie”, które gospodarka może wchłonąć.

Jednak dla wielu amerykańskich rodzin, które już borykają się z trudnościami finansowymi, rzeczywistość jest znacznie bardziej paląca.

Połączenie ceł, stagnacji płac i istniejących presji ekonomicznych sprawia, że coraz trudniej niektórym gospodarstwom domowym zaspokoić podstawowe potrzeby.

W miarę jak skutki tych ceł stają się odczuwalne, pozostaje pytanie: jak zmagający się z trudnościami konsumenci poradzą sobie w gospodarce, w której koszty życia wciąż rosną?