Co każdy inwestor powinien wiedzieć, gdy rynek akcji spada
- Indeks S&P 500 spadł o prawie 9% w ciągu miesiąca, ponieważ niepewność na rynku rośnie.
- Dane historyczne pokazują, że spadki na giełdzie są zjawiskiem normalnym, a średnie spadki w ciągu roku wynoszą 14%.
- Sukces w inwestowaniu wymaga cierpliwości, ponieważ większość ożywień na rynku następuje po znaczących wyprzedażach.
Tak, giełda akcji obecnie przeżywa załamanie.
W ciągu nieco ponad miesiąca indeks S&P 500 spadł o prawie 9%, Nasdaq o ponad 12%, a Dow Jones stracił prawie 3000 punktów.
Tylko w poniedziałkowej sesji indeks S&P 500 spadł o 2,7%, co oznacza, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni stracił ponad 6%.
Zmienność rynku gwałtownie wzrosła, a indeks zmienności (VIX) wahał się o ponad 1% w obie strony w siedmiu z ostatnich ośmiu dni handlowych.
Wall Street jest zaniepokojony, podobnie jak zwykli inwestorzy obserwujący kurczenie się swoich portfeli.
Powodem są oczywiście agresywne polityki handlowe Donalda Trumpa.
Jego ostatnie oświadczenia wywołały powszechną niepewność gospodarczą i rosnące przekonanie, że administracja jest gotowa tolerować krótkoterminowe trudności ekonomiczne, aby przekształcić amerykański krajobraz finansowy.
Odmowa Trumpa wykluczenia recesji tylko pogłębiła obawy rynkowe.
Nagły zwrot w polityce taryfowej – najpierw ich wprowadzenie, potem zamrożenie, a następnie groźba kolejnych – uniemożliwił firmom planowanie.
Jednocześnie masowe zwolnienia w sektorze publicznym i zaostrzenie polityki fiskalnej dodatkowo podważyły zaufanie.
Inwestorzy są zrozumiałe zaniepokojeni. Ale w czasach niepewności historia i dane dają jasność.
Chociaż nikt nie może dokładnie przewidzieć, jak potoczą się najbliższe miesiące, istnieją fundamentalne prawdy dotyczące inwestowania, które pozostają równie aktualne dziś, jak podczas każdego poprzedniego załamania rynku.
Oto, o czym inwestorzy powinni teraz pamiętać.
Wyprzedaże na giełdzie to część procesu.
Nigdy nie jest przyjemnie patrzeć, jak rynek spada, ale korekty i rynki niedźwiedzia są częścią inwestowania.
Historycznie rzecz biorąc, indeks S&P 500 odnotowuje średni roczny maksymalny spadek o 14%, co oznacza, że obecne spadki mieszczą się w normie.
Nawet na silnych rynkach byka regularnie zdarzają się tymczasowe korekty o 5% do 10%.
W rzeczywistości od 1928 roku 26% wszystkich lat zakończyło się ujemnymi stopami zwrotu, a mimo to rynek zawsze się odbudowywał.
Dane z przewodnika JPMorgan po rynkach pokazują, że od 1980 roku indeks S&P 500 zakończył rok na plusie w 32 z ostatnich 42 lat, pomimo dużych strat w ciągu roku.
Kryzys finansowy z 2008 roku zniwelował ponad 50% wartości rynku, ale ci, którzy pozostali zainwestowani, w ciągu następnej dekady byli świadkami wzrostu indeksu S&P 500 o ponad 400%.
Nawet podczas krachu pandemicznego w 2020 roku, kiedy rynek spadł o 34% w ciągu kilku tygodni, odbicie było szybkie i zdecydowane.
Lekcja jest jasna: załamania wydają się katastrofalne w danym momencie, ale historia sugeruje, że są to tymczasowe niepowodzenia w długoterminowym trendzie wzrostowym.
Krótkoterminowa zmienność to tylko szum – liczy się długoterminowa trajektoria.
Pokusa, by interpretować każdy spadek jako znak czegoś głębszego, jest silna, ale rynki rzadko poruszają się w linii prostej.
Nawet podczas silnych hoss na giełdzie dochodzi do licznych korekt.
Indeks S&P 500 historycznie generował średnie roczne stopy zwrotu na poziomie 8-10%, ale te zwroty nie są liniowe i nie następują w sposób ciągły.
Wielu inwestorów zapomina, że nawet najlepsze lata dla akcji często wiążą się ze znacznymi spadkami.
Dzisiejszy przeciętny inwestor ma dostęp do większej ilości informacji finansowych niż kiedykolwiek wcześniej, ale więcej informacji nie zawsze przekłada się na lepsze decyzje.
Codzienne skupianie się na czerwonych wykresach i sensacyjnych nagłówkach może zniekształcać perspektywę.
W dowolnym dniu prawdopodobieństwo spadku na giełdzie wynosi 47%.
Ale w długim okresie konsekwentnie rosła. Inwestorzy, którzy reagują na każdy spadek, ryzykują utratą znacznie większych sum niż ci, którzy zachowują długoterminową perspektywę.
Nie zawsze ufaj nagłówkom.
Strach sprzedaje, a nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w mediach finansowych.
Giełda rośnie w ponad 80% przypadków, ale negatywne wiadomości dominują w nagłówkach.
Dzieje się tak, ponieważ codzienne ruchy rynkowe często są arbitralne, a dziennikarze są zmuszeni do przypisywania im narracji.
Nagłówki w stylu „Akcje spadają z powodu obaw przed recesją” lub „Rynki załamują się, gdy inwestorzy uciekają” podsycają panikę, nawet jeśli spadek mieści się w historycznych normach.
Nawet jeśli szersza gospodarka pozostanie odporna, media będą podkreślać każdy negatywny wskaźnik.
Niepewność gospodarcza, wojny handlowe i zmieniające się polityki stwarzają idealne warunki dla alarmistycznych doniesień.
Inwestorzy muszą zdawać sobie sprawę, że większość nagłówków ma na celu generowanie zaangażowania, a nie udzielanie obiektywnych, długoterminowych porad inwestycyjnych.
Cofnięcie się o krok od zgiełku i skupienie się na rzeczywistych danych finansowych jest często najlepszym rozwiązaniem.
Nie próbuj przewidywać ruchów rynku.
Może się wydawać, że dobrym pomysłem jest teraz sprzedać, a kupić ponownie, gdy sytuacja się uspokoi, ale historia pokazuje, że próba przewidywania rynku to jeden z najgorszych błędów, jakie może popełnić inwestor.
Największe zyski na rynku często pojawiają się bezpośrednio po najgorszych krachach. Przegapienie zaledwie kilku najlepszych dni na rynku może zniweczyć długoterminowe zyski.
Rozważmy to: W ciągu ostatnich 20 lat, gdyby inwestor cały czas utrzymywał pełne zaangażowanie w indeks S&P 500, osiągnąłby roczną stopę zwrotu wynoszącą około 7%.
Ale pominięcie zaledwie 10 najlepszych dni na rynku zmniejszyłoby ten zwrot prawie o połowę.
Wiele z tych najlepszych dni miało miejsce, gdy nastroje były jeszcze zdecydowanie negatywne, czyli tuż po poważnych krachach.
Sprzedaż w czasie zawirowań na rynku oznacza utrwalanie strat i ryzyko przegapienia ożywienia.
Oddal widok.
Trudno jest dostrzec coś poza chaosem, gdy rynki gwałtownie spadają.
Ale każdy poważny kryzys w historii ostatecznie ustępował miejsca ożywieniu.
Wielki Kryzys, Czarny Poniedziałek, bańka internetowa, kryzys finansowy i krach pandemiczny – wszystkie te wydarzenia wydawały się w tamtym czasie nie do pokonania, a jednak długoterminowi inwestorzy, którzy utrzymali swoje pozycje, ostatecznie wyszli na plus.
Rynki niedźwiedzie trwają znacznie krócej niż rynki byka.
Średnia bessa trwa 289 dni, podczas gdy średnia hossa – 991 dni.
Historycznie rzecz biorąc, rynek akcji potrzebował zaledwie 18 miesięcy, aby w pełni odrobić straty po osiągnięciu dna bessy.
Chociaż nikt nie może przewidzieć dokładnego terminu kolejnego ożywienia, dane sugerują, że ci, którzy zachowają cierpliwość, mają znacznie większe szanse na zysk niż ci, którzy wpadną w panikę i sprzedadzą.
Rynki są w chaosie, a inwestorzy nerwowi. Ale historia uczy nas, że załamania rynkowe, choć bolesne, nie są trwałe.
Ci, którzy zachowują dyscyplinę, unikają emocjonalnych decyzji i koncentrują się na długoterminowym rozwoju, zazwyczaj odnoszą sukcesy.
Inwestowanie na giełdzie zawsze było grą cierpliwości.
Ten moment nie jest inny.
Najlepszym rozwiązaniem jest po prostu zignorować hałas, trzymać się swojego planu i pamiętać, że każdy kryzys w końcu ustępuje miejsca szansom.
Azjatyckie akcje rosną: Hang Seng, Kospi i Nikkei 225 po nadziejach na porozumienie USA–Iran
Nikkei 225 i Kospi rosną, rentowności obligacji Japonii i Korei Południowej spadają
Xi przyjął Trumpa, potem Putina i pokazał, gdzie leży wpływ Chin
Zimbabwe ZiG: waluta zabezpieczona złotem stabilna mimo ryzyka
Indeks Nifty 50 zagrożony przez wzrost rentowności obligacji i załamanie rupii
Nie znaleziono wyników
Ładowanie artykułów...
Failed to load articles. Please try again.