Europejskie akcje rosną, choć niepewność związana z napięciami handlowymi utrzymuje się.

Europejskie akcje rosną, choć niepewność związana z napięciami handlowymi utrzymuje się.
Deepali Singh
08 kwi 2025, 10:58 AM
  • Europejskie rynki otworzyły się wyżej po czterodniowej serii spadków.
  • Nastroje inwestorów pozostają ostrożne ze względu na utrzymujące się napięcia handlowe.
  • Azjatyckie rynki odbiły się, ale obawy dotyczące stosunków handlowych Chin nadal utrzymują się.

Europejskie rynki akcji we wtorek odetchnęły z ulgą, otwierając się wyżej po czterodniowej serii spadków, która nadszarpnęła nastroje inwestorów na całym świecie.

Zyski te jednak wiążą się z dużą dozą ostrożności, ponieważ trwający globalny spór taryfowy i niepewność co do kolejnych kroków prezydenta USA Donalda Trumpa nadal silnie wpływają na zaufanie rynków.

O godzinie 9:11 CET indeks Stoxx 600 notował wzrost o około 1%, a prawie wszystkie sektory powróciły na plus.

Główne regionalne indeksy również odnotowały wzrosty, w tym niemiecki DAX (o 1,09%), francuski CAC 40 (o 1,66%) i włoski FTSE MIB (o 1,66%).

W Hiszpanii indeks IBEX 35 otworzył się wzrostem o 0,52%, a w Londynie FTSE 100 również powrócił na dodatnie terytorium, rosnąc o 1,03%.

Spokojniejszy początek na europejskich rynkach następuje po brutalnej sesji handlowej w poniedziałek, chociaż nastroje inwestorów pozostają ostrożne, ponieważ globalny spór taryfowy i niepewność co do kolejnych kroków prezydenta USA Donalda Trumpa nadal negatywnie wpływają na zaufanie.

„Inwestorzy muszą brać każdy dzień takim, jaki jest, a wtorek zaczął się dobrze… Cena ropy naftowej również wzrosła o 1,2%, do 61,45 dolara za baryłkę, a złoto podrożało o 1,8%, do 3028 dolarów za uncję” – zauważył Russ Mould, dyrektor ds. inwestycji w AJ Bell, w e-mailu do Euronews.

Mould zasugerował również, że te ruchy cen powinny wnieść do rynków tak potrzebny optymizm, pomagając inwestorom złagodzić część niepokoju związanego ze stratami w portfelach w ciągu ostatniego tygodnia.

„Rynki mogą pozostać niestabilne przez kolejne dni i tygodnie. Wystarczyłby nowy przejaw agresji ze strony Trumpa lub zdecydowana reakcja partnera handlowego, aby ponownie wywołać niepokój. Odbicie rynków może szybko stracić impet, jeśli inwestorzy stracą wiarę w rozwiązanie sytuacji, która spowodowała pierwotną wyprzedaż” – ostrzegł Mould.

Azjatyckie rynki odbijają się, ale napięcie utrzymuje się.

Tymczasem we wtorek rano chińskie Ministerstwo Handlu oświadczyło, że będzie „walczyć do końca” i wdroży nieokreślone środki odwetowe przeciwko Stanom Zjednoczonym, aby chronić własne interesy, po tym jak prezydent Donald Trump zagroził dodatkowym 50-procentowym cłem na chiński import.

Do wczesnego popołudnia czasu tokijskiego indeks Nikkei 225 wzrósł o 5%, osiągając poziom 32 691,34, odrabiając część ostatnich strat.

Hongkongowi również udało się odrobić część strat, choć wciąż niewystarczająco, aby zniwelować poniedziałkowy, druzgocący spadek o 13,2%, który był najgorszym dniem dla indeksu Hang Seng od azjatyckiego kryzysu finansowego z 1997 roku.

Indeks Hang Seng wzrósł o 1,6% do 20 140,78 punktów, a indeks Shanghai Composite skoczył o 0,9% do 3124,77 punktów.

Koreański indeks Kospi wzrósł o 0,1% do 2331,80, podczas gdy australijski S&P/ASX 200 podskoczył o 1,7% do 7471,10.

Rynki w Nowej Zelandii i Australii również odnotowały wzrosty.

Amerykańskie kontrakty terminowe wskazują na wzrosty: promyk nadziei czy fałszywy świt?

Wzrosły również kontrakty terminowe na amerykańskie akcje, a trzy główne indeksy – S&P 500, Dow Jones Industrial Average i Nasdaq Composite – zyskały ponad 1%.

To następuje po mieszanych wynikach sesji w USA w poniedziałkowy wieczór, gdzie Nasdaq odnotował bardzo niewielki wzrost, a S&P 500 spadł jedynie o 0,2%.

Analitycy pozostają jednak ostrożni, kwestionując trwałość obecnego odbicia. „Nie postawiłbym wszystkiego na trwałe ożywienie, dopóki nie nastąpi zdecydowana zmiana polityki” – powiedział Euronews Michael Brown, starszy strateg ds. badań w Pepperstone.

Punkt zwrotny czy odbicie martwego kota? Niepewna przyszłość rynku.

Richard Hunter, szef działu rynków w Interactive Investor, podzielił zdanie Browna, zauważając, że niepewność inwestorów i zmienność rynków pozostają na wysokim poziomie.

„W porównaniu z wydarzeniami ostatnich dni, ruchy były stosunkowo łagodne, ale pod maską działy się szalone wahania, a indeks Dow Jones odnotował największy w historii skok w ciągu dnia. Wczesne doniesienia, rzekomo pochodzące z mediów społecznościowych, sugerowały, że wstrzymanie ceł jest bliskie, co podniosło rynki, ale szybko nastąpiło zaprzeczenie ze strony Białego Domu, które zniwelowało wszelkie potencjalne zyski. Późniejsze komentarze prezydenta grożące dalszą eskalacją ceł wobec Chin utrzymywały globalnych inwestorów w stanie wysokiej gotowości” – powiedział Hunter w e-mailu do Euronews.

Dodał ponadto, że wcześniejsze spadki cen obligacji i złota w ciągu dnia „przypisywano potrzebie pozyskania przez inwestorów środków na pokrycie wezwań do uzupełnienia depozytu zabezpieczającego, aby pokryć straty w innych obszarach”.

Ten cykl rotacji już wcześniej obserwowano i może on okazać się samonapędzającym się procesem, który, gdyby było to konieczne, mógłby wywrzeć dodatkową presję na rynki globalne.

Hunter podkreślił również trudność w ustaleniu, czy spadek na rynku stanowi prawdziwy punkt zwrotny, czy też jedynie klasyczny „odbicie martwego kota”.

„Wahania na amerykańskiej sesji handlowej w szczególności sugerują, że oba scenariusze są możliwe, zwłaszcza że wkrótce pojawią się kolejne zapowiedzi taryf, które mogą wpłynąć na nastroje w dowolnym kierunku. Rzeczywiście, wielu inwestorów zauważyło – z pewnym zniecierpliwieniem – że w przeciwieństwie do poprzednich kryzysów, w których zbieg wielu czynników doprowadził do skrajnej słabości rynku, ten zestaw wydarzeń wynika w dużej mierze z działań tylko jednej osoby. W pewnym stopniu globalne indeksy są zdane na łaskę prezydenta, a rosnąca reakcja odwetowa, której Stany Zjednoczone zaczynają doświadczać w postaci taryf odwetowych i coraz bardziej agresywnej retoryki, to dopiero początek” – ostrzegł.

Ostatecznie, pomimo nieznacznego wzrostu na koniec dnia, Nasdaq nadal notuje spadek o 19,2% od początku roku i zdecydowanie znajduje się w strefie bessy, z 23% spadkiem od swojego stosunkowo niedawnego rekordowego poziomu, co dodatkowo potwierdza, że ożywienie może być krótkotrwałe.

Tymczasem indeksy S&P 500 i Dow Jones spadły odpowiednio o 14% i 10,8% od początku roku.

Globalny wpływ: surowce i stosunki handlowe pod presją

Analityk podkreślił ciągłą zależność rynków azjatyckich od rozmów ze Stanami Zjednoczonymi, stwierdzając: „Rajd wydaje się opierać na nadziei, że rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi w nadchodzących dniach przyniosą pewne ustępstwa, przy czym gospodarka w dużej mierze zależy od eksportu, a Stany Zjednoczone są głównym i ważnym partnerem handlowym”.

Dodał również: „Chiny również zaostrzyły swoją retorykę odwetową i nie wykazują chęci ulegnięcia groźbom prezydenta. Obiecały własne, jeszcze nieokreślone środki odwetowe, oprócz już ogłoszonych ceł, a także możliwość dalszych bodźców państwowych mających na celu wsparcie krajowej gospodarki. W każdym razie, obecny stan rzeczy będzie niekorzystny, a potencjalne zmniejszenie popytu wpłynęło na ceny surowców w ogóle, przy czym ceny ropy naftowej spadły już o 13% w tym roku”.