Plany taryfowe Trumpa mogą podnieść ceny amerykańskiego wina i zaszkodzić popytowi.

Plany taryfowe Trumpa mogą podnieść ceny amerykańskiego wina i zaszkodzić popytowi.
Sayantan Sarkar
09 kwi 2025, 12:53 PM
  • Proponowane przez Trumpa 20% cło na towary z UE ma podnieść ceny importowanych win i alkoholi.
  • Amerykańscy sprzedawcy wina obawiają się spadku przychodów, zwolnień i zamknięcia firm z powodu zmniejszenia wydatków konsumenckich.
  • Europejscy eksporterzy przewidują spadek sprzedaży w USA, a dystrybutorzy wstrzymują dostawy.

Amerykańscy sprzedawcy wina obawiają się ceł prezydenta Donalda Trumpa, które mają wejść w życie w środę.

Przewiduje się, że cła podniosą ceny importowanych win i alkoholi.

Adam Williams, 57-letni właściciel sklepu Ansley Wine Merchants w Atlancie, powiedział w rozmowie z Reutersem, że ceny wszystkich produktów wzrosną z powodu proponowanego przez administrację Trumpa 20-procentowego cła na towary z Unii Europejskiej.

Wśród nich znajdują się ulubione wina klientów, takie jak Sancerre z rocznika 2023 z Francji, które obecnie kosztuje 45 dolarów.

Wraz z wprowadzeniem cła cena butelki wina może wzrosnąć powyżej poziomu, na jaki przeciętny klient jest skłonny się zgodzić.

Groźba nałożenia ceł na import europejskiego wina i szampana przez Trumpa pojawia się w czasie, gdy globalny popyt na ten alkohol już spada.

Obawy i prognozy detalistów

W oświadczeniu wydanym w weekend przez Narodowe Stowarzyszenie Sprzedawców Wina w USA wyrażono obawy dotyczące „znacznych spadków przychodów, zwolnień i zamykania firm”.

Unia Europejska, pod przewodnictwem Francji i Włoch, jest największym eksporterem wina do USA. Francuscy eksporterzy win i alkoholi FEVS przewidują, że po wprowadzeniu ceł sprzedaż francuskich win i alkoholi w USA może spaść o co najmniej 20%.

Amerykańska organizacja branżowa, National Association of Wine Retailers, stwierdziła, że konsumenci „ograniczą swoje wydatki” i zrezygnują z „niezbędnych artykułów, takich jak wino”, w obliczu wyższych cen spowodowanych cłami.

Grupa uważa, że wszelkie nadzieje na to, iż cła pobudzą sprzedaż krajowych win, „są płonne”.

Dylemat małych firm

Według raportu Reutersa, Williams z Ansley Wine Merchants spróbował wszystkich 1500 różnych etykiet w swoim asortymencie, z których większość pochodzi z zagranicy.

Williams wyraził zaniepokojenie potencjalnym wpływem sytuacji na branżę winiarską, stwierdzając, że choć na razie nie jest nadmiernie zaniepokojony, być może powinien być.

Przyznał, że nie jest pewien powagi konsekwencji, podkreślając, że 90% etykiet na jego wina pochodzi z zagranicy, a konkretnie z Francji i Włoch.

Dodał, że wina te pochodzą z małych, rodzinnych winnic i od niezależnych producentów, co odróżnia je od masowo produkowanych win powszechnie dostępnych w sklepach spożywczych.

Rozważne podejście

Ze względu na podejście dystrybutorów i importerów typu „poczekamy i zobaczymy”, prawie nie było nowych dostaw z zagranicy.

Williams wyraził niepewność co do przyszłości, stwierdzając:

„Ale nie będę sprzedawał wina produkowanego masowo” – powiedział.

Ryan Stanton, dyrektor generalny Ultimate Wine Distributors, firmy importującej wina z siedzibą w Atlancie, powiedział: „Kupuj amerykańskie produkty – to świetna idea w teorii, ale jest wiele rzeczy, których w Ameryce nie produkujemy i nie możemy produkować”.

Podsumowując, ceny rosną.

„Mamy we Francji dużo wina gotowego do wysyłki, ale po prostu tam stoi, bo wszyscy czekają na rozwój sytuacji. Trwają negocjacje. Czekamy, aż opadnie kurz” – dodał Stanton.