Niebezpieczne czasy

Niebezpieczne czasy
David Morrison
20 kwi 2025, 05:29 AM
  • Amerykańskie indeksy spadają po groźbie wprowadzenia ceł przez Trumpa.
  • Napięcia handlowe z Chinami gwałtownie eskalują.
  • Rentowność obligacji skarbowych gwałtownie rośnie, dolar spada.

Dwa tygodnie temu inwestorzy odliczali godziny do ogłoszenia przez prezydenta Trumpa „odwetowych ceł”. Globalne indeksy giełdowe, na czele z głównymi indeksami amerykańskimi, już wtedy wykazywały oznaki niepokoju inwestorów.

Indeks Dow Jones i Russell 2000 (mniej popularny indeks giełdowy, ale ważny wskaźnik nastrojów wobec amerykańskich spółek średniej wielkości, skupiających się na rynku krajowym) osiągnęły szczyt w listopadzie.

Indeksy S&P 500 i NASDAQ, w których znaczący udział mają giganci technologiczni, osiągnęły swoje rekordowe poziomy w połowie lutego.

Od tego czasu wszystkie główne amerykańskie indeksy giełdowe spadły, powracając poniżej poziomów obserwowanych tuż po zwycięstwie Trumpa w wyborach 5 listopada. W drugiej połowie marca nastąpiło niewielkie odbicie.

Ale było oczywiste, że inwestorzy zaczynają się niepokoić. Panowało przekonanie, że taryfy mogą pójść w obie strony. Prezydent Trump mógłby ogłosić umiarkowaną podstawową taryfę nałożoną na kraje, które jego zdaniem postępowały „niesprawiedliwie”.

Albo mógł zrobić coś gorszego. Ostatecznie zrobił coś znacznie, znacznie gorszego.

Większość ceł przeszła dość szybki „proces” odroczenia, zmiany i przekierowania. Jednak biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się od tego czasu, wydaje się, że 10% podstawowa stawka celna na eksport z krajów partnerskich USA jest znacznie bardziej zgodna z oczekiwaniami rynków.

Chociaż w przypadku braku serii udanych negocjacji z poszczególnymi krajami, stawki te mogłyby powrócić do pierwotnych, wzajemnych poziomów w ciągu trzech miesięcy.

Ale jedno wydaje się teraz pewne: prawdziwym celem administracji Trumpa w całym tym zamieszaniu są Chiny.

Dodajmy do tego wojowniczą retorykę i cienką skórę po obu stronach, a spór taryfowy przekształcił się w pełnoprawną wojnę handlową. Inwestorzy próbują teraz ustalić, czy da się to rozwiązać, a jeśli tak, to ile to może potrwać.

Analitycy przedstawili sprzeczne teorie dotyczące tego, która strona zostanie najbardziej dotknięta i kto pierwszy ustąpi. Jeden z argumentów głosi, że gotowość prezydenta Trumpa do złagodzenia większości ceł jest oznaką słabości. Być może.

Chociaż fakt, że podniósł chińskie cła do 145%, sugeruje coś innego. Mówi się też, że autorytarny reżim w Chinach jest w lepszej pozycji, aby narzucać swoim obywatelom trudności, czego Trump nie może zrobić.

Ale chińska gospodarka jest w złym stanie, niezależnie od tego, co mówią dane, a załamanie rynku nieruchomości oznacza, że nie może polegać na rynku krajowym, aby zastąpić rynek eksportowy.

Z drugiej strony, wygląda na to, że administracja Trumpa mogła wpaść w panikę, gdy doszło do załamania na rynku amerykańskich obligacji skarbowych. Mogła zaakceptować wyprzedaż akcji, ale nie zagrożenie dla najważniejszego na świecie aktywa bezpiecznej przystani.

Rentowność 30-letnich obligacji zanotowała największy tygodniowy skok od lat 80., nawet pomimo gwałtownego spadku wartości dolara amerykańskiego. Wyglądało na to, jakby coś pękło.

Czy winne były Chiny? Wydaje się mało prawdopodobne, aby ponosiły całkowitą odpowiedzialność za wyprzedaż na rynku obligacji. Byłoby to w dużej mierze samobójcze, biorąc pod uwagę, jak dużą część długu rządu USA posiadają.

Ponadto, taki krok podniósłby wartość juana, co tylko utrudniłoby życie chińskim eksporterom.

Wydaje się bardziej prawdopodobne, że rozbieżność między dolarem a amerykańskimi obligacjami skarbowymi wynikała w dużej mierze z masowego zmniejszania dźwigni finansowej przez fundusze hedgingowe i system bankowości cieni.

W tygodniu poprzedzającym Wielkanoc rynki były nieco spokojniejsze. Ale nie wydaje się, żeby kryzys osiągnął już szczyt.

Zaangażowane ego są po prostu zbyt duże, a stawki zbyt wysokie. W pewnym momencie sytuacja się rozwiąże. Ale rynki ryzyka prawdopodobnie odczują jeszcze wiele bólu, zanim sytuacja się ustabilizuje.

(David Morrison jest starszym analitykiem rynku w Trade Nation. Poglądy wyrażone w artykule są jego własne.)