Czy wojna handlowa już się skończyła?

Czy wojna handlowa już się skończyła?
David Morrison
15 maj 2025, 11:33 AM
  • Rozmowy handlowe USA-Chiny zaskakują rynki niespodziewanymi obniżkami ceł.
  • Indeksy giełdowe gwałtownie odbijają, S&P i NASDAQ zbliżają się do rekordowych maksimów.
  • Umowa otwiera okno na dalsze rozmowy, ale głębsze kwestie handlowe pozostają nierozwiązane.

Na początku tego tygodnia gwałtownie wzrósł apetyt na ryzyko po niespodziewanym przełomie w rozmowach handlowych między USA a Chinami.

Inwestorzy byli zaskoczeni poniedziałkowym ogłoszeniem o godzinie 8:00 czasu brytyjskiego, które zawierało pewne szczegóły dotyczące doniesień o owocnych rozmowach, jakie obie strony przeprowadziły w weekend.

To było zaskoczenie, ponieważ większość obserwatorów była przekonana, że spotkanie w Genewie między sekretarzem skarbu USA Scottem Bessentem a chińskim wicepremierem He Lifengiem to jedynie wstępna dyskusja mająca na celu uzgodnienie warunków dalszych, bardziej szczegółowych rozmów.

W rzeczywistości rozmowy przyniosły znacznie bardziej konkretne rezultaty. Stwierdzono, że zarówno Chiny, jak i Stany Zjednoczone obniżą swoje cła importowe o 115% na okres 90 dni, począwszy od 14 maja. Oznaczało to obniżenie opłat do 10% dla chińskiego importu do USA i do 30% dla importu z Chin do USA.

Amerykańskie cło obejmowało dodatkowe 20% w odniesieniu do fentanylu. Co najważniejsze, umowa stworzyła rozsądną podstawę do dalszych rozmów w ciągu najbliższych trzech miesięcy.

Prezydent Trump później podkreślił, że co najważniejsze, rozmowy otworzyły chiński rynek dla amerykańskich firm.

Wiadomość ta spowodowała gwałtowny wzrost amerykańskich indeksów giełdowych, a także kursu dolara amerykańskiego i cen ropy naftowej.

Ceny metali szlachetnych spadły. Wszystkie cztery główne indeksy giełdowe w USA odrobiły już straty poniesione po ogłoszeniu przez prezydenta Trumpa wzajemnych ceł 2 kwietnia.

Dodatkowo, z wyjątkiem Dow Jonesa, indeksy S&P 500, NASDAQ i Russell 2000 osiągnęły poziomy ostatnio obserwowane pod koniec lutego i na początku marca. Oznacza to, że S&P i NASDAQ zbliżają się do swoich rekordowych maksimów z połowy lutego.

Czy ta reakcja rynku wydaje się uzasadniona? Cóż, w pewnym sensie to pytanie jest bezprzedmiotowe.

Rynek to rynek i zrobi, co zechce. Ale warto się zastanowić, o ile sytuacja poprawiła się w porównaniu do czasów sprzed wprowadzenia ceł.

Światowy handel został poważnie zakłócony w ciągu ostatnich pięciu tygodni, a zatem wydaje się uzasadnione stwierdzenie, że powrót do poziomu sprzed wprowadzenia ceł zajmie więcej niż kilka miesięcy. I nie zapominajmy: cła, których nie było na początku kwietnia, obowiązują teraz.

Co więcej, najbardziej dotkliwe cła na import z USA zostały w zeszłym miesiącu odroczone o 90 dni.

Minęła już jedna trzecia tego okresu, i o ile Stanom Zjednoczonym łatwo było osiągnąć porozumienie z Wielką Brytanią, z którą i tak mają nadwyżkę handlową, o tyle zawarcie innych umów może okazać się trudniejsze.

Pomijając to, głównym powodem do niepokoju jest wojna handlowa administracji Trumpa z Chinami.

Poza początkowym podejściem polegającym na „nie traceniu twarzy/nie ustępując”, które spotkało pierwsze tury taryf Trumpa, są wszelkie powody, by spodziewać się, że obie strony będą chciały osiągnąć porozumienie. A po weekendowym porozumieniu, na zakończenie całej sprawy pozostały trzy miesiące.

Dodatkowo, amerykańscy inwestorzy ślinią się na myśl o możliwości wreszcie postawienia stopy na chińskiej ziemi i rozpoczęcia tam działalności. Ale czy naprawdę? Chiny są członkiem Światowej Organizacji Handlu od 2001 roku i grają z nimi jak tygrys z parą śledzi.

Czy Trump naprawdę może ich teraz przekonać do uczciwego handlu? Czas ucieka.

(David Morrison jest starszym analitykiem rynkowym w Trade Nation. Poglądy wyrażone w tekście są jego własnymi.)