Hazard ekonomiczny Putina w czasie wojny: jak długo Rosja wytrzyma te koszty?

  • Rosyjski wzrost gospodarczy maskuje narastające problemy fiskalne i upadek zysków w przemyśle.
  • System bankowy jest pod presją, ponieważ płynność maleje, a dywidendy znikają.
  • Rozmowy pokojowe utknęły w martwym punkcie, ponieważ Putin domaga się pełnych ustępstw, a Ukraina atakuje coraz głębiej.

Rosyjska gospodarka nie załamała się pod presją. Przynajmniej jeszcze nie. PKB nadal rośnie. Wynagrodzenia wzrosły.

Zachodnie sankcje nie zadały ciosu, którego wielu się spodziewało. Ale pozory mylą.

Struktura, która trzyma w kupasze tę wojenną gospodarkę, staje się coraz bardziej krucha, a sygnały wskazują, że prezydent Władimir Putin zbliża się do granicy, której nie może ignorować.

Siedem kluczowych wydarzeń z ostatnich tygodni ujawniło, że system jest w ruchu, ale poddawany presji.

Wojenna strategia Putina utrzymała Rosję w ruchu dzięki sile militarnej, pieniądzom i kontroli narracji.

Ale zbliża się do punktu, w którym może być zmuszony wybrać między finansowaniem wojny a zachowaniem spokoju wewnętrznego.

Ten wybór może zadecydować o kolejnym etapie tej wojny bardziej niż jakiekolwiek zwycięstwo na polu bitwy.

Ekonomia wojenna oparta na transferach, a nie na produktywności.

Iluzja odporności jest podtrzymywana przez ogromne wydatki. Na obronność przypada obecnie szacunkowo 40% budżetu państwa.

Inne badania wykazały, że wydatki wojskowe tego kraju zbliżały się do 7% PKB, co stanowi wzrost o 40% w porównaniu z rokiem poprzednim.

Według doniesień, rosyjscy żołnierze otrzymują premie w wysokości do 1,5 miliona rubli, a ich rodziny otrzymują wypłaty „na grób” w wysokości od 12 do 15 milionów rubli w przypadku ich śmierci.

Te przelewy napędzały lokalny boom w ubogich regionach, takich jak Tuwa, Buriacja i Dagestan, gdzie depozyty bankowe wzrosły odpowiednio o 151% i 81%.

Fabryki w sektorze obronnym działają 24 godziny na dobę, a wiele firm, które wcześniej produkowały towary cywilne, zostało zmuszonych do przekształcenia się w produkcję wojskową.

W fabrykach chleba montuje się teraz drony. Stocznie produkują kuchenki. Niektórzy odnoszą korzyści z tej reindustrializacji.

Inne firmy, takie jak Severstal PJSC, rosyjski gigant stalowy, odnotowują ujemne przepływy pieniężne w wysokości 33 miliardów rubli, mimo że rok wcześniej były rentowne.

Ten system działa tylko dlatego, że Kreml aktywnie go wspiera. Ale cena, jaką za to płaci, jest wysoka.

Przychody z ropy naftowej i gazu spadły, częściowo z powodu spadku cen światowych i wzmocnienia rubla, podczas gdy inflacja pozostaje powyżej 10%.

Deficyt budżetowy potroi się, a wysokie stopy procentowe (21%), wprowadzone w celu stabilizacji inflacji, zwalają z nóg inwestycje sektora prywatnego.

System bankowy, który się rozpada.

Ten model opiera się również na stabilności finansowej, która jest obecnie poddawana próbie.

Pod koniec maja powiązane z Kremlem Centrum Analiz Makroekonomicznych i Prognoz Krótkoterminowych (CMASF) ostrzegło przed zbliżającym się "systemowym kryzysem bankowym".

Wskazano trzy czynniki wyzwalające: ucieczka depozytariuszy, zła należność przekraczająca 10% aktywów lub potrzeby rekapitalizacji przekraczające 2% PKB. Żaden z tych scenariuszy jeszcze się nie zrealizował, ale wszystkie są bliższe niż wcześniej.

Płynność maleje. Współczynnik podaży pieniądza do bazy monetarnej gwałtownie wzrósł, co sugeruje, że banki są nadmiernie zadłużone.

Wzrost zmienności na indeksie giełdowym MOEX odzwierciedla niepewność inwestorów.

Duże korporacje, w tym Gazprom, Norilsk Nickel i Severstal, z powodu spadku zysków i wzrostu kosztów pożyczek zrezygnowały z wypłaty dywidend.

Rosstat poinformował o spadku zysków przedsiębiorstw o 6,9% w 2024 roku, lub o 15% po uwzględnieniu inflacji.

Stawka referencyjna Banku Rosji na poziomie 21%, pierwotnie mająca na celu powstrzymanie inflacji, obecnie utrudnia udzielanie kredytów, opóźnia realizację projektów i hamuje wzrost gospodarczy poza obszarem gospodarki wojennej.

Dyplomacja pozostaje w zawieszeniu, a to jest część strategii.

Równolegle z napięciem ekonomicznym występuje paraliż dyplomatyczny. Dwie rundy rozmów pokojowych między Rosją a Ukrainą w Stambule zakończyły się niemal bezpostępowo.

Najnowsze żądania Rosji były niemalże całkowite: Ukraina musiała wycofać się ze wszystkich okupowanych regionów, zrezygnować z członkostwa w NATO, ograniczyć swoje siły zbrojne, uchylić stan wojenny i przeprowadzić wybory w ciągu 100 dni.

Wszystkie sankcje muszą zostać zniesione, a żadne odszkodowania nie powinny być żądane.

Ukraina odmówiła, nazywając te warunki polityczną fantazją. Zachodni urzędnicy prywatnie się z tym zgadzają.

Nawet prezydent USA Donald Trump, który postawił na zakończenie wojny jako fundament swojej polityki zagranicznej w drugiej kadencji, nazwał Putina „absolutnie szalonym” po ostatnich atakach Rosji na ukraińskie miasta.

Senator Richard Blumenthal oskarżył Rosję o „śmianie się z wysiłków pokojowych” i ostrzegł, że Kreml „robi z Ameryki głupca”.

Jednak odmowa Rosji zawarcia kompromisu jest przemyślana. Według Dmitrija Miedwiediewa, obecnie wysokiego rangą urzędnika ds. bezpieczeństwa, celem Moskwy nie jest pokój. Celem jest zwycięstwo.

Dyplomacja stała się kolejnym frontem wojny, mającym na celu wyczerpanie sojuszników Ukrainy, wywarcie presji na amerykańskich mediatorów i opóźnienie działań na tyle, by umożliwić postępy na polu bitwy.

Rosja wie, że bawi się z ogniem.

Za ciszą panującą w rosyjskiej przestrzeni publicznej kryje się intensywny monitoring państwowy. Administracja prezydencka Kremla pozostaje największym odbiorcą danych z sondaży opinii publicznej w kraju.

„Centrum koordynacyjne” premiera Miszustina monitoruje niezadowolenie w czasie rzeczywistym, łącząc sztuczną inteligencję, dane z mediów społecznościowych i raporty regionalne w „mapy zadowolenia”, które są aktualizowane codziennie.

To nie paranoja. To instynkt samozachowawczy. Putin był świadkiem upadku dwóch reżimów i wie, że nawet systemy autorytarne mogą upaść szybko, jeśli zmieni się nastawienie społeczeństwa.

Zdaje sobie sprawę, że iluzję stabilności należy utrzymać nie tylko siłą, ale także dochodami i usługami.

Dlatego odmówił dalszej mobilizacji, pomimo presji ze strony wojska. To również dlatego rząd kontynuował wydatki na dotacje do kredytów hipotecznych i programy ochrony konsumentów do niedawna.

Programy te są obecnie redukowane. Większość dotacji zniknęła. Wzrost gospodarczy zwalnia. Wynagrodzenia dla nowo zatrudnionych utknęły w miejscu. Wewnętrzny kompromis między wojną za granicą a stabilnością w kraju staje się coraz trudniejszy do utrzymania.

Co pęknie jako pierwsze: maszyneria wojenna czy umowa społeczna?

Historia rosyjskiej gospodarki wojennej to nie tylko opowieść o przetrwaniu. To opowieść o nieodwracalnym, maksymalnym napięciu. Wszystko zostało maksymalnie stłoczone. Finanse, polityka, wojsko.

Realne dochody są nadal wyższe niż przed wojną, ale tempo wzrostu zwalnia. Inflacja pozostaje wysoka, a stopy procentowe paraliżują rzeczywiste inwestycje.

Kremlin nie może w nieskończoność wystawiać czeków na duże sumy rodzinom żołnierzy i władzom regionalnym.

Na polu walki Ukraina jest daleka od klęski. Jej dalekosiężne ataki dronami na strategiczne rosyjskie bombowce w Syberii i Arktyce pokazują, że posiada zdolności do atakowania celów poza linią frontu.

Te małe zwycięstwa ujawniają odporność i wysoki poziom techniczny, co utrudnia Rosji drogę do eskalacji.

Putin nie stoi w obliczu upadku. Ale stoi przed wyborem. Kontynuować wydatki na wojnę i ryzykować załamanie gospodarki. Zmniejszyć wydatki i ryzykować niepokoje społeczne. Zorganizować kolejną mobilizację i ryzykować utratę władzy.

Rosja jest gotowa walczyć tak długo, jak będzie to konieczne. Jakakolwiek realna nadzieja na pokój spoczywa obecnie na siłach zewnętrznych.