Dlaczego uznanie Palestyny zmienia światową dyplomację

  • Zachodni sojusznicy uznają teraz Palestynę. Stary firewall przed rozpoznaniem załamał się.
  • Uznanie dodaje wagi prawnej i dyplomatycznej, ponieważ zwiększa koszty ponoszone przez Izrael i wywiera presję na Hamas.
  • Stany Zjednoczone są izolowane, ponieważ koalicje średnich mocarstw napędzają dyplomację.

Uznanie Palestyny było już wcześniej przedmiotem sporów. I choć już wcześniej zostało to ogłoszone państwem, to to, kto to teraz robi, ma większe znaczenie niż kiedykolwiek.

W ciągu ostatnich dwóch lat szereg krajów, które długo opierały się jednostronnemu uznaniu – Irlandia, Hiszpania, Norwegia, Słowenia, a teraz Wielka Brytania, Kanada, Australia, Portugalia i Malta zerwały z trwającą od dziesięcioleci polityką Zachodu.

Francja, Luksemburg i Belgia przygotowują się do pójścia w ich ślady. Po raz pierwszy od czasu Oslo uznanie Palestyny stało się głównym nurtem wśród głównych sojuszników Zachodu.

Impet wydaje się nie do zatrzymania. Około 150 członków ONZ uznaje już Palestynę, większość z nich z krajów Globalnego Południa.

Kiedy najbliżsi partnerzy Waszyngtonu w Europie i anglosferze dołączają do tej listy, oznacza to upadek starej dyplomatycznej zapory ogniowej, która trzymała uznanie na dystans.

Dlaczego czas się zmienił

Wielka Brytania, Kanada, Australia i Portugalia uznały Palestynę 21 września, a dzień później Malta.

Francja, Luksemburg i Belgia przygotowują się do przystąpienia.

Ale o uznaniu dyskutuje się w zachodnich stolicach od wieków.

Tym, co skłoniło rządy do podjęcia działań, była kombinacja nacisków wewnętrznych, wyniszczającej wojny w Strefie Gazy i ekspansji izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu.

Obrazy dewastacji w Strefie Gazy sprawiły, że partie rządzące w Londynie, Ottawie i Canberze stanęły w obliczu niezadowolenia wyborców i buntów partyjnych.

Uznanie zaoferowało sposób na odpowiedź bez zrywania więzi bezpieczeństwa z Izraelem.

Jest też kalkulacja strategiczna.

Podnosząc Autonomię Palestyńską do rangi państwa, rządy mają nadzieję na wzmocnienie umiarkowanego przywództwa palestyńskiego i odsunięcie Hamasu na boczny tor.

Oświadczenia uznania ze strony Wielkiej Brytanii i Kanady były jednoznaczne: Hamas nie będzie odgrywał żadnej roli w przyszłym rządzie.

W tym ujęciu uznanie nie jest nagrodą za wojowniczość, ale inwestycją w reformę instytucjonalną.

Stany Zjednoczone nadal są przeciwne. Waszyngton upiera się, że państwowość musi podążać za negocjacjami, a nie je poprzedzać.

Ale Waszyngton jest w tej kwestii bardziej odizolowany niż kiedykolwiek. Ta izolacja jest tym, co sprawia, że obecna fala jest tak ważna.

Co robi, a czego nie robi rozpoznawanie

Uznanie nie kończy izraelskiej kontroli nad Zachodnim Brzegiem ani rządów Hamasu w Strefie Gazy.

Nie przesuwa granic ani nie przerywa walk. Zmienia jednak sposób, w jaki państwa wchodzą w interakcje, i podnosi koszt nieposłuszeństwa.

Uznanie ma znaczenie, ponieważ stwarza warunki do zaskarżenia handlu związanego z rozliczeniem w sądach europejskich.

Wzmacnia to argumenty za uczestnictwem Palestyńczyków w traktatach międzynarodowych. I niszczy dyplomatyczną tarczę Izraela w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ.

W praktyce uznanie tworzy dźwignię. Pozwala ona rządom europejskim powiązać przyszłą pomoc z reformami w Autonomii Palestyńskiej.

Tworzy ona podstawę prawną do ograniczenia handlu z izraelskimi osiedlami.

I przygotowuje grunt pod kolejne głosowania w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, gdzie Palestyna już teraz dysponuje znaczną większością.

Odpowiedź Izraela i jej konsekwencje

Izrael potępił te uznanie jako nagradzanie terroryzmu. Wysocy rangą ministrowie mówili o aneksji części Zachodniego Brzegu jako o możliwym kontrposunięciu.

Ale aneksja może przyspieszyć izolację, której obawia się Izrael. Europejskie sankcje są już przygotowane.

Państwa Zatoki Perskiej, zwłaszcza Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska, uważają aneksję za niezgodną z normalizacją.

Jeśli aneksja będzie postępować, Europa jest gotowa zareagować. Belgia przygotowała już pakiet sankcji wymierzonych w produkty pochodzące z osadnictwa i potencjalnie eksport broni.

Wielka Brytania zawiesiła niektóre licencje na broń w 2024 r. i może pójść dalej.

Ta eskalacja wet za wet ma szersze implikacje. Aneksja postawiłaby Porozumienia Abrahamowe pod presją.

Zjednoczone Emiraty Arabskie ostrzegają, że aneksja to czerwona linia. Tak więc to, co miało służyć odstraszaniu, może skończyć się zamknięciem drzwi, które Izrael przez lata próbował otworzyć.

Kto następny?

Oczekuje się, że Francja ogłosi uznanie na forum ONZ w tym tygodniu. Prawdopodobnie w ich ślady pójdą Luksemburg i Belgia, przy czym ta ostatnia z warunkami związanymi z zakładnikami i Hamasem.

Mniejsze państwa europejskie, takie jak Andora i San Marino, również mogą się przyłączyć. Nowa Zelandia analizuje tę kwestię, a decyzja ma zostać podjęta wkrótce.

Ale nie każde zachodnie państwo jest na to gotowe. Niemcy, Włochy i Holandia pozostają na razie na uboczu, argumentując, że uznanie powinno nastąpić po negocjacjach.

Jest mało prawdopodobne, aby Japonia i Korea Południowa wykonały ruch w najbliższym czasie.

Mimo to wzór jest jasny. To, co kiedyś było zarezerwowane dla Globalnego Południa, staje się pozycją w całej Europie i szerzej na Zachodzie.

Historyczne echa i różnice

Ostatnia duża fala uznania nadeszła pod koniec lat 80., po ogłoszeniu państwowości przez Organizację Wyzwolenia Palestyny w 1988 roku.

W tamtych czasach uznanie pochodziło w przeważającej mierze z Globalnego Południa i bloku wschodniego.

Zachodnie stolice powstrzymywały się, argumentując, że uznanie musi nastąpić po negocjacjach.

Dzisiejsza fala nadchodzi z przeciwnego kierunku: z państw stanowiących rdzeń zachodniego systemu sojuszy.

To odwrócenie sprawia, że ten moment jest wyjątkowy. Sugeruje to, że przesunął się środek ciężkości legitymizacji międzynarodowej.

To, co kiedyś było ideologicznym podziałem podczas zimnej wojny, trzy dekady później stało się głównym nurtem zachodniego stanowiska.

Szersze znaczenie geopolityczne

Fala uznania dotyczy Palestyny, ale jest też kwestią władzy i wpływów, jak w przypadku każdego tematu politycznego.

Przez dziesięciolecia Stany Zjednoczone mogły polegać na bliskich sojusznikach, aby dostosować się do ich polityki bliskowschodniej. I to wyrównanie się złamało.

Kiedy trzy państwa z "Pięciorga Oczu" (Wielka Brytania, Kanada i Australia) otwarcie odbiegają od Waszyngtonu w jednej z najbardziej drażliwych spraw w światowej polityce, era jednobiegunowości wydaje się być coraz mniejsza.

Francja i Arabia Saudyjska odegrały cichą rolę w choreografii tego momentu, pokazując, że koalicje średnich mocarstw mogą posunąć dyplomatyczną igłę nawet bez przywództwa USA.

Jest to lekcja, która wykracza poza Palestynę. Wskazuje to na świat, w którym Stany Zjednoczone nie ustalają już warunków każdych negocjacji.

Rozpoznanie na nowo definiuje również rozwiązanie dwupaństwowe. Przez lata traktowano to jako odległy wynik rozmów.

Teraz najpierw jest uznanie, później negocjacje.

To odwrócenie może być jedynym sposobem na utrzymanie idei przy życiu, ale także usztywnia stanowiska.

Izrael postrzega to jako jednostronną presję. Palestyńczycy postrzegają to jako spóźnioną sprawiedliwość.

Zmiana porządku świata?

Być może najbystrzejszym spostrzeżeniem jest to, że uznanie Palestyny przez zachodnich sojuszników dotyczy nie tyle granic na Bliskim Wschodzie, ile granic w porządku globalnym.

Wskazuje to, że era jednobiegunowa, w której sojusznicy niemal automatycznie podążali za linią USA, powoli zanika.

Kraje kalkulują obecnie, że rozbieżność z USA wiąże się z możliwymi do opanowania kosztami.

Dla inwestorów ma to bezpośrednie implikacje. Wielostronny konsensus będzie trudniejszy do przewidzenia.

Ryzyka polityczne nie będą ustalane wyłącznie przez Waszyngton, ale przez zmieniające się koalicje.

Stwarza to większą niepewność, ale także więcej możliwości.

Uznanie takie jak to jest wczesnym wyznacznikiem świata, w którym średnie mocarstwa coraz częściej dochodzą do głosu.

Uznanie Palestyny nie jest więc tylko posunięciem dyplomatycznym. Jest to również sygnał rynkowy. Sygnał o przyszłości geopolityki.

Mówi nam, że sojusze się rozluźniają, sankcje się rozszerzają, a ekspozycja prawna się poszerza.

Być może wskazuje to na upadek zaufania do starego procesu dwupaństwowego. Pewne jest natomiast, że jest to punkt zwrotny w sposobie dystrybucji władzy.