Biden umarza pół biliona długu studenckiego - analiza makroekonomiczna

Biden umarza pół biliona długu studenckiego - analiza makroekonomiczna
Donal Ashbourne, CFA
31 sie 2022, 18:08 PM
  • Opisuje klasyczny hazard ekonomiczny, w którym przyszli studenci są zachęcani do zaciągania większych długów
  • W rezultacie czesne może wzrosnąć. Jest to polityka regresywna, która może pogłębiać nierówności.
  • Wpływ na inflację jest minimalny, ale i tak jest to ciekawe posunięcie

W zeszłym tygodniu prezydent USA Joe Biden dokonał przełomowego ogłoszenia, że do 10,000 USD długu studenckiego zostanie umorzone dla kwalifikujących się kredytobiorców, wysyłając sieci informacyjne do akcji.

Ta decyzja ma ogromne konsekwencje dla wszystkich. W tym dogłębnym badaniu dla Invezz przeanalizuję, co to wszystko oznacza.

Inflacja

Jedną z obaw jest efekt domina, jaki umorzenie długu będzie miało na inflację - co oczywiście jest ogromnym problemem w obecnym klimacie, kiedy Rezerwa Federalna walczy zębami i paznokciami, aby powstrzymać wzrost cen. W związku z tym, rynki na całym pokładzie spadły w tym roku, ponieważ stopy procentowe zostały podniesione, aby ograniczyć ten kryzys kosztów życia.

Oczekuje się, że całkowite umorzenie długu studenckiego wyniesie około pół biliona dolarów (choć szacunki są bardzo różne). Pod jednym względem jest to kropla w morzu w porównaniu z pakietami stymulacyjnymi wydanymi podczas COVID, które łącznie wyniosły 6 bilionów dolarów.

Nie dość, że pół biliona będzie bladym kamieniem w porównaniu z ulgą w ramach COVID, to jeszcze zostanie rozłożone na dłuższy, 10-letni okres czasu. Wyjątkowość ulgi COVID polegała na tym, że w krótkim czasie wstrzyknięto do niej ogromną ilość pieniędzy. Przedstawiłem wykres podaży pieniądza M2 w ciągu ostatnich 65 lat, aby pokazać, jak historyczny był ten skok.

Powyższy wykres jest wszystkim, czego potrzeba, aby ustalić, dlaczego ludzie obecnie walczą, aby zapłacić za chleb i papier toaletowy, jako że inflacja spiralnie rośnie. Więc czy ta inicjatywa jest rozważna w obliczu tego wszystkiego? Ostatecznie, ogłoszenie ulgi dla długów studenckich przyszło tylko dwa tygodnie po podpisaniu ustawy o redukcji inflacji.

To, o czym należy wspomnieć w analizie efektu inflacyjnego w tym miejscu, to fakt, że plan Bidena ma dwa aspekty. Pierwszym jest, jak to się mówi, anulowanie pół biliona długu. To zwiększy dochód rozporządzalny, popyt i inflację - to jest fakt, elementem podlegającym dyskusji jest to, jak bardzo wpłynie to na inflację

Ale druga zmiana ma odwrotny skutek niż ograniczenie inflacji, a jest nim potwierdzenie, że moratorium na spłatę zadłużenia przestanie obowiązywać z końcem roku. Zwolennicy posunięcia Bidena wykorzystują to jako największy punkt do obrony polityki przed krytykami, którzy powołują się na to, że rozkręci ona inflację.

Główny ekonomista Moody's Analytics, Mark Zandi, zapewnił, że przeciwstawne efekty wznowienia spłat i anulowania długu będą w dużej mierze "zmywalne".

Ale z drugiej strony, do jakiego punktu odniesienia powinniśmy się porównywać? Czy nie powinniśmy rozpatrywać każdego efektu z osobna? Decyzja o umorzeniu długu kredytowego jest odrębna od decyzji o wznowieniu spłat, co oczywiście i tak musiało w końcu nastąpić.

Felietonista Bloomberga Matthew Yglesias był jedną z rozczarowująco małej liczby osób, które zwróciły na to uwagę. Poniższy wykres, który zamieścił na Twitterze, świetnie to pokazuje - choć spłaty skoczą, to jednak będą poniżej trendu sprzed pandemii. Tak więc, dochodząc do wniosku o inflacyjnym upadku planu Bidena, jest to tak naprawdę kwestia tego, jaką linię odniesienia się stosuje.

Prawdę mówiąc, inflacyjny efekt odpuszczenia będzie marginalny - niezależnie od tego, w którą stronę go skierujemy - i prawdopodobnie uderzy dopiero w 2023 roku. Niemniej jednak, pojawienie się w obecnym klimacie, kiedy Fed jest nastawiony na ograniczenie spirali kosztów życia, to z pewnością ciekawy moment. W końcu kropla w morzu pakietów stymulacyjnych to wciąż kropla. Ale to nie jest jedyna wada tego planu.

Umorzenie długu to ryzyko moralne

Bez względu na to, pod jakim kątem na to patrzę, nie mogę się powstrzymać od stwierdzenia, że jest to populistyczne i naiwne rozwiązanie tego, co jest większym problemem. Problem zbyt drogiego czesnego w USA jest bardzo duży. Umorzenie 10 tysięcy dolarów długu za naukę nie rozwiąże tego problemu w żaden sposób. Powtórzę to - umorzenie długu nie robi absolutnie nic, aby rozwiązać to, co jest tutaj faktycznym problemem.

W rzeczywistości jest to świetny przykład tego, co ekonomiści określają mianem "pokusy nadużycia", czyli sytuacji, w której podmiot gospodarczy ma zachętę do zwiększenia swojej ekspozycji na ryzyko, ponieważ nie ponosi pełnych kosztów tego ryzyka - klasycznym przykładem jest zmniejszona zachęta do zachowania ostrożności po zakupie ubezpieczenia.

Dzieje się tak dlatego, że studenci, którzy teraz widzą ten epizod umorzenia długu, mogą być bardziej skłonni do zaciągania kolejnych pożyczek w przyszłości w nadziei, że rząd ponownie je umorzy. Ostatecznie, to z kolei popchnie koszt czesnego w college'u w górę - ironicznie, powodując pogorszenie podstawowej przyczyny tego całego bałaganu. Precedens umarzania kredytów studenckich został ustanowiony i puszka Pandory jest teraz otwarta. Cała teoria ekonomiczna wskazuje na to, że jest to bardzo niebezpieczna decyzja.

Niesprawiedliwość

Być może największym punktem spornym jest to, że jest to polityka regresywna. Oznacza to, że ma to większy wpływ na ludzi o niższych dochodach niż na zamożnych i jest to czynnik, z którym naprawdę staram się spojrzeć w przeszłość, kiedy dochodzę do werdyktu, czy jest to ostatecznie mądry ruch dla Stanów Zjednoczonych.

Faktem jest, że ci, którzy studiują w Stanach Zjednoczonych, choć są obciążeni długami, na które wielu nie stać, wciąż znajdują się w sytuacji, w której nie mogą znaleźć się podgrupy niższych klas. Innymi słowy, bogatsi ludzie idą na studia.

Podczas gdy ten dług utrudnia im życie i obciąża wielu młodych ludzi, co jest oczywiście strasznym problemem, w dłuższej perspektywie ci, którzy idą na studia, nadal znacznie przewyższają zarobkami tych, którzy ich nie mają. Nawet z długiem nie jest to szczególnie bliskie.

Korzystając z danych z badania New York Fed z lutego, wykreśliłem wynagrodzenia z powrotem do 1990 roku, aby podkreślić różnicę.

Mediana dochodów absolwenta szkoły średniej wynosi 30,000 dolarów. Mediana dochodu dla absolwenta studiów licencjackich jest o 73% wyższa i wynosi 52 000 dolarów. Nawet 25. percentyl absolwentów szkół wyższych przewyższa medianę absolwentów szkół wyższych, z dochodem 38,000 dolarów, co oznacza wzrost o 27%. Naprawdę nie ma porównania.

Co ciekawe, delta się powiększa - z różnicą w medianie dochodów (22,000 USD / 73%) na najwyższym poziomie. Są to również pracownicy pełnoetatowi w wieku od 22 do 27 lat; wydłużenie horyzontu czasowego jeszcze bardziej pogłębia rozbieżność.

Jeśli analizę poszerzy się o stopnie zawodowe, których zdobycie jest najdroższe, różnica w dochodach skacze do 138%. Jest to oszałamiająca przepaść.

Nierówność

Ogłoszenie tak regresywnej polityki może wydawać się niedopuszczalne, ale niestety jest to kierunek, w którym zmierza społeczeństwo. Doskonałym przykładem jest tu polityka COVID, polegająca na pompowaniu podaży pieniądza, co powoduje wzrost aktywów finansowych na całym świecie do rekordowych poziomów, by następnie wywołać 40-letnią inflację.

Choć pisałem o tym obszernie i nie będę się tu zagłębiał w szczegóły, fakt, że w 2020 roku nastąpił największy skok w bogactwie miliarderów od czasu, gdy Forbes zaczął śledzić ich listę bogaczy, mówi sam za siebie. Był to również rok, w którym pracownicy o niższych dochodach walczyli o przetrwanie, miliony na całym świecie zginęły, a wielu pracowników od wypłaty do wypłaty nie miało już pieniędzy.

Z drugiej strony, ci, którzy mają szczęście mieć pracę dla białych kołnierzyków (co z pewnością ułatwiają stopnie naukowe), po prostu zakładają spodnie dresowe, zwijają się z łóżka i odpalają Zoom z sypialni. Wykreśliłem kurczący się rozmiar klasy średniej w porównaniu z rosnącym bogactwem górnego 1% - niech wykres mówi sam za siebie.

Polityka

Dlaczego więc USA wdraża regresywną politykę w czasie, gdy dwa z największych problemów gospodarki - nierówności i inflacja - będą miały na nią negatywny wpływ?

Jak wiele rzeczy w dzisiejszym świecie, sprowadza się to do polityki. Obietnica była wielokrotnie wypowiadana w kampanii Bidena. I chociaż upalna sytuacja inflacyjna jest daleka od winy samej administracji Bidena – pisałem w lipcu o tym, że zarówno Trump, jak i Biden są w równym stopniu winni, obok giełdowego szeptacza Jerome'a Powella - Biden potrzebuje szybko zwycięstwa.

Poniższy fragment artykułu, który napisałem trzy miesiące temu, podsumowuje, jak rozpaczliwe stały się sprawy – a w międzyczasie sytuacja tylko się pogorszyła.

Przeszukałem historię polityczną, aby dowiedzieć się, jak źle jest z popularnością Bidena. Pamiętacie Donalda Trumpa - poprzedniego prezydenta Stanów Zjednoczonych z notorycznie słabymi wskaźnikami aprobaty? Biden jest obecnie mniej popularny w porównaniu z Trumpem na tym etapie prezydentury (507 dni), co pokazuje zielona linia na poniższym wykresie z FiveThirtyEight. Tymczasem porównanie do Obamy na tym samym etapie jego prezydentury nie jest nawet uczciwą walką. W rzeczywistości Biden jest najmniej popularnym prezydentem na tym etapie swojej kadencji (507 dni) niż ktokolwiek od czasów Geralda Forda w 1974 roku. Wow.

W obliczu zbliżających się wyborów śródokresowych, w wielu kręgach jest to postrzegane jako ostatnia próba zdobycia wyborców, głównie młodych ludzi – jednej z największych grup demograficznych, którzy są rozczarowani prezydenturą Bidena.

Długofalowe rozwiązanie problemu czesnego w USA będzie wymagało działań Kongresu, trudnego procesu, który nie zostanie wykonany z dnia na dzień. Ta droga jest łatwiejsza, ale w ujęciu makroekonomicznym przedstawia się jako gęsta i nieproduktywna.

Ci, którzy zostali pominięci

Zanim skończymy, będzie to miało więcej niż tych bez stopni naukowych. Umorzenie długu dotyczy tylko osób posiadających dług federalny. Wszelkie pożyczki prywatne są pomijane w procesie.

Co gorsza, wiele pożyczek zostało sprzedanych – bez uprzedniej wiedzy studenta – i tym samym zmieniono z federalnych na prywatne. Obudzenie się na wiadomość, że Biden wybacza dług studencki, nie może być zabawne, tylko po to, by odkryć, że nie kwalifikujesz się, ponieważ Twoja pożyczka została zabezpieczona sekurytyzacją, spakowana i sprzedana Deutsche Bank.

Wniosek

Z ekonomicznego punktu widzenia jest to tak rozczarowujące, jak to tylko możliwe. Krótkoterminowa ulga dla kilku wybranych będzie przyćmiona przez długoterminowe problemy, które to powoduje. Chociaż wpływ inflacyjny będzie prawdopodobnie minimalny, pokusa nadużycia, która spowoduje to powstanie w przyszłości, i potencjalne wyższe koszty czesnego w wyniku tego są niepokojące.

Dorzućmy do tego fakt, że nierówność pogłębia się jak nigdy dotąd, a polityka, która wybacza dług tym, którzy mają szczęście, że mogą pójść na studia, wydaje się błędna. Oczywiście wielu studentów jest sparaliżowanych finansową presją spłacania tych pożyczek i nie ma tu łatwego rozwiązania.

Ale ta, którą wybrał Biden, jest krótkowzroczna i w żaden sposób nie rozwiąże bardzo dużego problemu kosztów czesnego w Stanach Zjednoczonych. Model czesnego wymaga operacji ratującej życie. Pomysł Bidena polega na wstrzyknięciu środka przeciwbólowego i powrocie do gry.