Slajdy cen akcji Netflix, czy rozprawa z udostępnianiem haseł będzie działać?

  • Wzrost liczby subskrybentów Netflix spowalnia, ale firma stara się zwiększyć przychody
  • Rozprawa z udostępnianiem haseł ma na celu zwiększenie przychodów pomimo przewidywanych odwołań
  • Cena akcji mocno opóźniła Nasdaq, ponieważ zwiększona konkurencja ma również wpływ na giganta streamingowego

Dokładnie rok temu przygotowałem analizę Netflix ( Nasdaq: NFLX ) po 35% spadku ceny akcji. 50 miliardów dolarów zostało zmytych z kapitalizacji rynkowej firmy tego dnia po paskudnym braku zysków za pierwszy kwartał 2022 roku.

Głównym powodem była utrata 200 000 subskrybentów, czyli znacznie poniżej oczekiwanego przyrostu netto wynoszącego 2,5 miliona, i po raz pierwszy od ponad dekady, kiedy Netflix stracił subskrybentów. Ostrzegł również, że spodziewa się utraty kolejnych 2 milionów abonentów w następnym kwartale.

Gigant streamingowy odnotował od tego czasu wzrost ceny akcji o 43%. Wczoraj podał wyniki za I kwartał 2023 r. Spadek był z pewnością mniej dramatyczny niż w zeszłym roku, ale akcje spadły, tracąc 3%, pomimo początkowego spadku o 10%.

Netflix odnotował wzrost liczby abonentów o 1,75 miliona, mniej więcej zgodnie z oczekiwaniami. Zysk był niewielki, 2,88 USD na akcję w porównaniu do oczekiwanych 2,86 USD na akcję. Ale przychody były poniżej oczekiwań, 8,16 miliarda dolarów, poniżej prognozowanych 8,18 miliona dolarów.

Jaki jest plan Netflix dotyczący udostępniania haseł?

Wszyscy znamy to z anegdot (przestańcie na mnie patrzeć), ale udostępnianie haseł to ogromny drenaż przychodów Netflix. Jedynym problemem jest to, że policja jest trudna.

Inwestorów ucieszyła wiadomość, że firma planuje wprowadzić środki zapobiegające tak łatwemu korzystaniu z tego samego konta Netflix przez wiele osób. Inicjatywa polegająca na wyznaczeniu głównej lokalizacji konta została przetestowana w czterech krajach (Kanada, Nowa Zelandia, Portugalia i Hiszpania) i mniej więcej w tym czasie miała zostać wprowadzona na całym świecie.

Jednak gigant streamingowy powiedział wczoraj, że będzie to opóźnione o dodatkowy kwartał.

„Chociaż oznacza to, że część oczekiwanego wzrostu członkostwa i zysków spadnie w trzecim kwartale, a nie w drugim, wierzymy, że zaowocuje to lepszymi wynikami zarówno naszych członków, jak i naszej działalności”, powiedziała firma o decyzji o wypchnięciu kontrola haseł.

Biorąc pod uwagę, że 43% jego użytkowników szacuje (przez samego Netflixa) na wspólne konta – czyli ponad 100 milionów kont – jest to oczywiście ważny ruch. Najważniejsze pytanie brzmi: czy można to z powodzeniem wdrożyć bez spadku liczby subskrybentów.

Bo przy rosnących cenach i już tak dużym wzroście abonentów, Netflixowi będzie trudno dalej dodawać subskrybentów. Tempo wzrostu liczby nowych rejestracji znacznie zwolniło od pierwszych dni, jak pokazuje poniższy wykres.

Jest to wbijane do domu, gdy oceniasz, skąd pochodzi wzrost liczby subskrybentów. W ostatnim kwartale 80% nowych rejestracji miało miejsce poza Stanami Zjednoczonymi i Europą. To brzmi jak optymistyczny punkt widzenia, ale nie jestem tego taki pewien. Faktem jest, że Netflix musi zacząć skupiać się na przychodach, a nie na rejestracjach, ponieważ niewiele więcej może zrobić dla tych drugich.

I właśnie to robi. Netflix wierzy, że inicjatywa udostępniania haseł ostatecznie zwiększy przychody firmy, ponieważ nawet jeśli abonenci zrezygnują, dodatkowe przychody uzyskane z wyznaczenia subkont będą większe niż część utracona w wyniku anulowania.

Czy Netflixowi uda się zwiększyć przychody?

Czy firma odniesie sukces, czy nie, to inna sprawa.

Jak dotąd kierownictwo firmy malowało optymistyczny ton. Utkwiła mi w pamięci poniższa notatka dotycząca Kanady, która jest jednym z czterech krajów testujących program udostępniania haseł:

W Kanadzie, która naszym zdaniem jest wiarygodnym prognostykiem dla Stanów Zjednoczonych, nasza baza płatnych członków jest obecnie większa niż przed wprowadzeniem płatnego udostępniania, a wzrost przychodów przyspieszył i obecnie rośnie szybciej niż w Stanach Zjednoczonych.

To ogromne wotum zaufania do przyszłych planów. Niemniej jednak nadal będzie to trudne, gdy wdrożenie zostanie wprowadzone do Stanów Zjednoczonych i reszty Europy.

Istnieje również staromodny czynnik konkurencji do omówienia. W ciągu ostatnich kilku lat całkowity monopol Netflix na przestrzeń do przesyłania strumieniowego zniknął, a konsumenci mają teraz wiele opcji. Disney+, Hulu, HBO Max i tak dalej walczą o oczy i, co ważniejsze, pieniądze klientów.

To wyraźnie wpłynęło również na firmę. Akcje mocno wyprzedziły Nasdaq, nawet w roku, w którym sektor technologiczny uległ załamaniu.

Gigant technologiczny jest obecnie notowany po cenie akcji 323 USD, co przekłada się na kapitalizację rynkową w wysokości 144 miliardów USD. To o 43% więcej niż w zeszłym roku, po tym makabrycznym spadku o 35% po katastrofie zysków, kiedy to spadła do 100 miliardów dolarów wyceny.

Cofając się o krok i oceniając perspektywy firmy w warunkach zwiększonej konkurencji, gdy inflacja ogranicza dochody do dyspozycji kanapowców na całym świecie, 144 miliardy dolarów nie wydaje się tanio.

Narracja o rosnącej liczbie subskrybentów zniknęła, co oznacza, że stara nieuchwytna koncepcja w świecie technologii, zysk, jest o wiele trudniejsza do rozwinięcia. Netflix walczy o płoty z łamaniem haseł, a wyniki mogą być dla niego kluczowe w ciągu najbliższych kilku kwartałów.

W gospodarce, w której nadal obowiązuje restrykcyjna polityka pieniężna, każda spółka technologiczna stanowi ryzyko. Netflix z pewnością nie jest wyjątkiem.