Czy Fed blefuje? Powell wyklucza obniżki stóp procentowych, ale rynek ma wątpliwości

  • Rezerwa Federalna podwyższyła wczoraj kolejne 25 pb i wydawała się wykluczać perspektywę obniżek stóp
  • Prawdopodobieństwa kontraktów futures implikują jednak bardzo realną szansę na zbliżające się cięcia, pisze nasz szef działu badań
  • Rynek kończy cykl zacieśniania polityki pieniężnej, ponieważ zagrożenie recesją jest duże

Opublikowałem w tym tygodniu artykuł poświęcony środowej decyzji Rezerwy Federalnej w sprawie stóp procentowych, oceniając, czy ponowna podwyżka stóp procentowych w obecnym klimacie była lekkomyślna.

Decyzja przyszła i poszła zgodnie z oczekiwaniami, Rezerwa Federalna podwyższyła stopy procentowe o kolejne 25 punktów bazowych. Jak pisałem wczoraj, było to jednak w dużej mierze w cenie i to język prezesa Fed, Jerome'a Powella, prawdopodobnie miał większy wpływ na rynki.

Ten język był bardziej jastrzębi, niż oczekiwali niektórzy inwestorzy, ponieważ Powell nie wydawał się zachwycony perspektywą obniżek stóp procentowych.

„My w komisji stoimy na stanowisku, że inflacja nie spadnie tak szybko” – powiedział. „Jeśli ta prognoza jest zasadniczo słuszna, nie byłoby właściwe obniżanie stóp”.

Pomimo jastrzębiego tonu, akcje były stosunkowo stagnacyjne. Zaawansowany technologicznie Nasdaq, być może najbardziej wrażliwy na politykę stóp procentowych, zamknął środę na minusie 0,5%.

Jednak pomimo pozornie wykluczonych cięć, język był z pewnością łagodniejszy niż podczas poprzednich spotkań. Usunięto sformułowanie, że dalsze podwyżki „mogą być odpowiednie”, a Powell zauważył na swojej konferencji prasowej, że zmiana była „znacząca”.

Inflacja pozostaje priorytetem Rezerwy Federalnej

Interesujące jest to, że inflacja jest również w pewnym sensie zjawiskiem stworzonym przez człowieka. Oczywiście istnieją namacalne czynniki, które przede wszystkim powodują inflację – problemy z łańcuchem dostaw, wojna w Rosji, nieustanne drukowanie pieniędzy i tak dalej. Ale istnieje również fakt ekonomiczny, że oczekiwania co do przyszłej inflacji mogą powodować dzisiejszą inflację, jak samospełniająca się przepowiednia.

Dzieje się tak, ponieważ przyszła inflacja spowoduje, że ludzie będą dziś wydawać więcej, ponieważ przewidują przyszłe podwyżki cen, przyspieszając w ten sposób dokładnie te oczekiwania. Po drugie, po stronie siły roboczej pracownicy domagają się podwyżek płac, co ponownie przyczynia się do dalszej inflacji.

Jest to prawdopodobnie jeden z powodów, dla których Fed przyjmuje tę jastrzębią linię. Prawdę mówiąc, perspektywa obniżek stóp procentowych musi być coraz bliżej. Widzieliśmy ostatnio słabsze dane gospodarcze, pokazujące prawdziwą miękkość, podczas gdy sektor bankowy wyraźnie trzeszczy pod presją tych podwyższonych stóp procentowych.

I chociaż inflacja pozostaje znacznie na północ od celu 2%, spadła daleko od swojego szczytu (9,9% w lipcu ubiegłego roku).

To powiedziawszy, jak pisałem wczoraj, ta ostatnia podwyżka potwierdza to, co już wiedzieliśmy: priorytetem numer jeden Fed jest naprawdę inflacja. Wchodzenie tak głęboko w cykl zaostrzania polityki wobec tego, co dzieje się w sektorze bankowym, jest bardzo agresywną linią.

Ale czy powinniśmy się dziwić? Nie bardzo. Nie jestem pewien, czy zgadzam się z ostatnią podwyżką w tym klimacie, kiedy podejście polegające na wyczekiwaniu do następnego miesiąca mogło być bardziej rozważne, ale Fed jest zdeterminowany, aby jeszcze nie uwolnić rynku i ryzykować powrót inflacji w górę. I chociaż powyższy wykres pokazuje spadającą inflację, pokazuje również liczbę 5% – znacznie przekraczającą to, co Fed uważa za akceptowalne, przy czym jest mało prawdopodobne, aby cel 2% został osiągnięty w najbliższym czasie.

Rynek nie wierzy Fedowi

Choć kwestie bankowe są niepokojące, nadal wydaje się mało prawdopodobne, aby miał tu miejsce prawdziwy problem systemowy – choć banki regionalne są w bardzo złym stanie, to z pewnością nie jest na poziomie z 2008 r., kiedy bilanse ugrzęzły w straszliwych aktywach ( kredyty hipoteczne typu subprime). Tym razem znów mamy do czynienia ze złym zarządzaniem ryzykiem, ale raczej z kryzysem płynności, bo banki trzymają bardziej renomowane obligacje, które właśnie znacznie straciły na wartości w wyniku podwyżek stóp procentowych.

Patrząc na prawdopodobieństwa wycofane przez kontrakty terminowe Fed, rynek wie, że Fed może zostać zmuszony do cięć wcześniej niż przewidywano. Oczywiście wiele będzie zależało od przyszłych danych o CPI, a także od obaw bankowych, ale obecna prognoza pokazuje, że rynek sprawdza blef Fed.

Kontrakty futures mogą sugerować tylko 3% szans na obniżki stóp na następnym posiedzeniu (czerwiec), ale istnieje 46% szans na obniżki do następnego spotkania (lipiec), podczas gdy jeszcze jedno (wrzesień) daje prawdopodobieństwo wzrostu do 83%..

Wydaje się więc bardzo prawdopodobne, że najszybszy cykl zaostrzania w niedawnej pamięci dobiegł końca. Oczy będą teraz skupione na przyszłych danych ekonomicznych, ponieważ strach przed recesją jest duży.

To ekonomia 101 powoduje, że agresywne zacieśnianie polityki pieniężnej wysysa płynność z gospodarki i grozi spowolnieniem. Rzeczywiście, o to właśnie chodzi i jak walczyć z inflacją. Oczywiście przez cały czas istniało ryzyko, że Fed będzie zbyt agresywnie podnosił stopy procentowe, wszystko się załamie, a gospodarka pogrąży się w paskudnej recesji.

Dochodzimy do punktu, w którym wkrótce przekonamy się, czy to prawda, czy upragnione miękkie lądowanie pozostaje możliwe. Ale tak czy inaczej, rynek nie wierzy teraz w słowa Fed – inwestorzy deklarują co najmniej, że podwyżki wydają się na razie zakończone.