Departament Sprawiedliwości będzie naciskał na Google, aby sprzedało Chrome, co miałoby zagrozić jego monopolowi na wyszukiwarkę: jak duże jest prawdopodobieństwo, że tak się stanie?
- Sprzedaż Chrome może zmienić rynek wyszukiwarek internetowych i rozwój sztucznej inteligencji.
- Proponowane rozwiązania będą obejmować również zasady licencjonowania danych i rozdzielenie systemu Android od usług podstawowych.
- Eksperci twierdzą, że prawdopodobieństwo sprzedaży Chrome pozostaje niskie, a rozwiązaniem tego problemu jest unikanie podziałów.
Jak wynika z doniesień Bloomberga, najwyżsi urzędnicy Departamentu Sprawiedliwości postanowili zwrócić się do sędziego o zmuszenie koncernu Alphabet, Google, do wycofania przeglądarki Chrome, co najprawdopodobniej będzie oznaczać znaczącą eskalację działań antymonopolowych.
Ruch ten jest konsekwencją orzeczenia sędziego Amita Mehty, który uznał, że Google nielegalnie zmonopolizowało rynek wyszukiwania. Zapoczątkowało to działania naprawcze, które mogą zmienić sposób działania gigantów technologicznych.
Dominująca pozycja przeglądarki Chrome ma kluczowe znaczenie dla Google, gdyż pełni ona funkcję strategicznego narzędzia do gromadzenia danych użytkowników i kierowania ruchu do swoich produktów, takich jak platforma AI Gemini.
Dane te stanowią podstawę ukierunkowanych reklam Google, które są podstawą jego wielomiliardowego biznesu.
Celem Departamentu Sprawiedliwości jest zakłócenie tej pionowej integracji, która według krytyków umacnia pozycję Google, ograniczając innowacyjność i konkurencję.
Chrome kontroluje obecnie 61% rynku przeglądarek w USA, co czyni go kluczowym aktywem w proponowanym rozwiązaniu.
Licencjonowanie danych i odłączanie systemu operacyjnego Android
Jak czytamy w raporcie, urzędnicy antymonopolowi oprócz zalecenia sprzedaży przeglądarki Chrome planują również zalecić Mehcie nałożenie wymogów licencyjnych na dane.
To polecenie może zmienić sytuację na rynku sztucznej inteligencji, dając konkurencyjnym firmom technologicznym dostęp do danych Google o „kliknięciach i zapytaniach” oraz do syndykacji wyników wyszukiwania.
Umożliwienie konkurencji wykorzystania tych informacji mogłoby wzmocnić ich algorytmy wyszukiwania i usprawnić rozwój sztucznej inteligencji.
Obecnie Google syndykuje wyniki wyszukiwania z ograniczeniami, takimi jak uniemożliwianie korzystania z aplikacji mobilnych.
Proponowane przepisy licencyjne wyeliminowałyby tego typu bariery, umożliwiając mniejszym wyszukiwarkom i startupom zbudowanie silniejszej pozycji.
Urzędnicy zaproponują również, aby Google oddzieliło swój system operacyjny Android od podstawowych usług, w tym wyszukiwarki i sklepu z aplikacjami Google Play.
Zniszczyłoby to ścisłą integrację, która była podstawą strategii Google, potencjalnie zmieniając ekosystem smartfonów.
Dodatkowe środki zobowiążą Google do udostępniania reklamodawcom większej ilości danych, co umożliwi im lepsze zarządzanie umiejscowieniem reklam.
Długa droga prawnych sporów
Początki sprawy sięgają administracji Trumpa i są kontynuowane przez prezydenta Bidena w ramach rzadkiej dwupartyjnej akcji przeciwko monopolom technologicznym.
Najbardziej rygorystyczne rozwiązanie — wymuszenie sprzedaży Androida — ostatecznie odrzucono na rzecz bardziej ukierunkowanych interwencji.
O dalszym przebiegu tych propozycji zadecyduje rozprawa w kwietniu, a ostatecznego orzeczenia można spodziewać się w sierpniu 2025 r.
Google tymczasem zamierza odwołać się od decyzji Mehty.
Lee-Anne Mulholland, wiceprezes ds. regulacyjnych firmy, określiła stanowisko Departamentu Sprawiedliwości jako radykalne nadużycie uprawnień.
„Gdyby rząd w ten sposób wywierał presję, zaszkodziłby konsumentom, deweloperom i amerykańskiemu przywództwu technologicznemu” – powiedziała w raporcie Bloomberga.
Jakie jest prawdopodobieństwo, że Google sprzeda przeglądarkę Chrome?
Chociaż Departament Sprawiedliwości jest gotowy wprowadzić swoje rekomendacje w życie, pozostają wątpliwości, czy sędzia je zaakceptuje.
„Prawdopodobieństwo sprzedaży udziałów przez Chrome wydaje się niskie” – powiedziała Rebecca Haw Allensworth, profesor i prodziekan ds. badań na Wydziale Prawa Uniwersytetu Vanderbilt, w raporcie MarketWatch.
Sytuację dodatkowo komplikuje zbliżająca się zmiana polityczna i niepewność co do tego, jak nowa administracja Trumpa podejdzie do trwających spraw związanych z dużymi firmami technologicznymi.
Historycznie rzecz biorąc, rządy Partii Republikańskiej preferowały podejście mniej ingerujące w Dolinę Krzemową.
Allensworth zauważył jednak, że pierwotna sprawa przeciwko Google została złożona w pierwszej kadencji Trumpa.
„Polityka Trumpa nie jest zgodna z tradycyjnym republikanizmem 'laissez-faire'” – zauważyła. „Nie jest jasne, jak jego Departament Sprawiedliwości zajmie się tą sprawą”.
Wpływ na rynek akcji i implikacje dla branży
Informacje o potencjalnej sprzedaży aktywów zaciążyły na akcjach Google, które pod koniec sesji spadły o 1,8%.
Spadek ten stanowi kontrast z szerszą tendencją wzrostową w tym roku, kiedy to akcje zyskały 25%.
Reakcje analityków branżowych są podzielone.
Mandeep Singh z Bloomberg Intelligence wyraził sceptycyzm co do wymuszonego wydzielenia firmy, powołując się na wyzwania regulacyjne, przed którymi stoją potencjalni nabywcy, tacy jak Amazon.
Singh podkreślił jednak, że mniej oczekiwany nabywca, taki jak OpenAI, mógłby wykorzystać te aktywa do wzmocnienia swojej oferty konsumenckiej i reklamowej.
Podsumowania AI pod ostrzałem
Funkcja „przeglądów” Google’a oparta na sztucznej inteligencji również spotkała się ze skargami wydawców, którzy twierdzą, że powoduje ona wyprowadzanie ruchu i zmniejszanie przychodów z reklam.
Właściciele witryn mogą zrezygnować z udziału w gromadzeniu danych szkoleniowych Google, jednak karą za to jest zmniejszona widoczność w wynikach wyszukiwania — co jest istotną kwestią na niezwykle konkurencyjnym rynku cyfrowym.
Jeśli proponowane przez Departament Sprawiedliwości rozwiązania zostaną zaakceptowane, wydawcy będą mogli blokować korzystanie z takich funkcji, zapewniając jednocześnie, że rezygnacja nie wpłynie znacząco na pozycję w wynikach wyszukiwania.
Azjatyckie akcje rosną: Hang Seng, Kospi i Nikkei 225 po nadziejach na porozumienie USA–Iran
Nikkei 225 i Kospi rosną, rentowności obligacji Japonii i Korei Południowej spadają
Xi przyjął Trumpa, potem Putina i pokazał, gdzie leży wpływ Chin
Zimbabwe ZiG: waluta zabezpieczona złotem stabilna mimo ryzyka
Indeks Nifty 50 zagrożony przez wzrost rentowności obligacji i załamanie rupii
Nie znaleziono wyników
Ładowanie artykułów...
Failed to load articles. Please try again.