Cła Trumpa mają swoją cenę, a Europa zamierza sprawić, by zapłacił

  • UE przygotowuje szybką odpowiedź na 25-procentowe cła na stal i aluminium nałożone przez Trumpa.
  • Amerykańskie branże, takie jak produkcja bourbonu, motocykli i rolnictwo, mogą zostać narażone na poważne represje ze strony Europy.
  • Wraz ze wzrostem napięć na świecie zbliża się pełnoskalowa wojna handlowa, która ma wybuchnąć przed marcowym terminem.

Prezydent Donald Trump wznowił globalne napięcia handlowe, wprowadzając 25-procentowe cła na importowany stal i aluminium, co wywołało natychmiastową reakcję ze strony głównych gospodarek świata.

Unia Europejska, Chiny i sojusznicy z Ameryki Północnej już przygotowują się do odpowiedzi, a obawy przed nową wojną handlową rosną.

Celem Trumpa jest wsparcie amerykańskiego przemysłu, ale historia pokazuje, że może to doprowadzić do wzrostu cen dla konsumentów i odwetu ze strony kluczowych partnerów handlowych.

Biorąc pod uwagę, że inflacja na świecie nadal jest wysoka, a łańcuchy dostaw są pod presją, cła te mogą zakłócić przepływy handlowe i osłabić wzrost gospodarczy.

Świat już widział takie sytuacje, więc dlaczego Trump wprowadza cła i co się wydarzy dalej?

Dlaczego Trump ponownie wprowadza cła?

Trump twierdzi, że Stany Zjednoczone są traktowane niesprawiedliwie w handlu światowym i że cła pobudzą krajową produkcję stali i aluminium.

Biały Dom twierdzi, że chodzi o bezpieczeństwo narodowe i zapewnienie, że Stany Zjednoczone nie będą uzależnione od zagranicznych metali. Jeden z doradców stwierdził:

Trump zasugerował również, że te cła to dopiero początek, a w planach ma „wzajemne cła” na kraje, które nakładają wyższe opłaty na towary amerykańskie.

Podczas swojej pierwszej kadencji Trump wprowadził podobne cła na stal i aluminium w 2018 r., twierdząc, że przywrócą one dynamikę amerykańskiej produkcji.

Jednak późniejsze badania ekonomiczne wykazały, że polityka ta doprowadziła do utraty miejsc pracy w branżach zużywających stal, ponieważ firmy musiały mierzyć się z wyższymi kosztami surowców.

Amerykański przemysł stalowy odzyskał się po recesji spowodowanej pandemią, a światowe rynki zmagają się z wysoką inflacją.

Podniesienie ceł teraz mogłoby spowodować wzrost cen i uderzyć w branże, które zależą od stali i aluminium, takie jak produkcja samochodów i budownictwo.

Jak świat reaguje na cła Trumpa?

Unia Europejska szybko potępiła te cła i zapowiedziała proporcjonalne środki odwetowe.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała szybką odwet, który obejmie kultowe amerykańskie produkty eksportowe, takie jak bourbon, dżinsy i motocykle.

„Nieuzasadnione cła nałożone na UE nie pozostaną bez odpowiedzi. Wywołają one zdecydowane i proporcjonalne środki odwetowe”.

Niemcy, największa gospodarka UE i główny eksporter stali do USA, dały sygnał gotowości do działania.

Kanclerz Olaf Scholz powiedział, że UE mogłaby zareagować „w ciągu godziny”, gdyby zajdzie taka potrzeba. Podkreślił również siłę Europy, mówiąc:

„Jako największy rynek na świecie, zamieszkany przez 450 milionów obywateli, mamy do tego siłę”.

Bruksela rozważa również przywrócenie ceł, które zostały zawieszone po pierwszej wojnie handlowej Trumpa w 2018 r.

Oprócz Europy, sprzeciw wyraziły również Chiny i Kanada. Chiny nałożyły już nowe cła na wybrane towary amerykańskie, a Kanada nazwała ten krok „całkowicie nieuzasadnionym”.

Wstrząs mogą odczuć również rozwijające się gospodarki azjatyckie. Planowane przez Trumpa „wzajemne cła” mogą dotknąć najmocniej Indie i Tajlandię, ponieważ nakładają one wyższe cła na eksport z USA niż USA na ich eksport.

Kraje, które mają duże nadwyżki handlowe z USA, mogą również zostać objęte celowymi środkami, co dodatkowo zwiększy niepewność w handlu światowym.

Co to oznacza dla inflacji i światowych rynków?

Cła stanowią podatek od importu, co oznacza, że firmy płacące więcej za stal i aluminium mogą przekazać te koszty konsumentom.

Ponieważ inflacja nadal przekracza poziom sprzed pandemii, istnieje ryzyko, że te cła spowodują wzrost cen w wielu branżach.

Rynek akcji zareagował już na tę decyzję. Akcje amerykańskich producentów stali wzrosły po ogłoszeniu taryf, ponieważ inwestorzy spodziewają się wyższych cen krajowych.

Dla producentów, którzy polegają na importowanych metalach, jest to fatalna wiadomość.

Branże takie jak produkcja samochodów, lotnictwo i budownictwo mogą zmierzyć się z wyższymi kosztami produkcji, co może prowadzić do redukcji miejsc pracy lub podwyżek cen dla konsumentów.

Tymczasem niepewność w handlu światowym może osłabić zaufanie przedsiębiorstw i spowolnić inwestycje.

Długotrwała wojna handlowa zakłóciłaby łańcuchy dostaw, w momencie, gdy świat stara się odbudować po szoku gospodarczym spowodowanym pandemią i wojną w Ukrainie.

Czy Trump rozpoczyna nową wojnę handlową?

Ryzyko wybuchu pełnoskalowej wojny handlowej rośnie, zwłaszcza jeśli Trump zrealizuje swój plan wzajemnych ceł.

W przeciwieństwie do roku 2018, kiedy Stany Zjednoczone ostatecznie negocjowały obniżki ceł z niektórymi sojusznikami, tym razem światowi przywódcy wydają się mniej skłonni do kompromisów.

UE przygotowuje się do agresywnych działań odwetowych, a Chiny już rozpoczęły odwet.

Kanada i Meksyk, które są dwoma największymi dostawcami stali do USA, również rozważają swoje kolejne kroki.

Jeżeli wiele krajów wprowadzi wzajemne cła, globalne przepływy handlowe mogą zostać poważnie zakłócone.

Ważny jest również czynnik geopolityczny.

Cła Trumpa nie dotyczą tylko handlu, ale także wykorzystania siły gospodarczej przed nadchodzącymi negocjacjami z Europą i Chinami.

Podejmując agresywną postawę, Stany Zjednoczone mogą próbować zmusić partnerów handlowych do zawarcia nowych umów, które będą sprzyjać amerykańskim przemysłom.

Jednak historia pokazuje, że wojny handlowe szkodzą wszystkim stronom.

Walka o stawki celne między Stanami Zjednoczonymi a Chinami w latach 2018–2019 doprowadziła do wzrostu kosztów dla amerykańskich przedsiębiorstw i rolników, zmusiła firmy do restrukturyzacji łańcuchów dostaw i osłabiła globalny wzrost gospodarczy.

Co się wydarzy dalej?

Termin wdrożenia sankcji przez Trumpa, wyznaczony na 12 marca, pozostawia niewiele czasu na negocjacje. W nadchodzących tygodniach należy spodziewać się szybkich zmian, ponieważ kraje będą ogłaszać środki odwetowe.

UE i Chiny już opracowują swoje kontrtarify, a firmy z branż zależnych od stali prawdopodobnie będą lobbować o zwolnienia lub zmiany polityki.

Tymczasem wpływ na rynki światowe i inflację stanie się bardziej widoczny, gdy firmy zaczną dostosowywać ceny i łańcuchy dostaw.

Jeśli spór handlowy przerodzi się w pełnowymiarową wojnę celną, światowa gospodarka może ponieść ogromne straty.

Jednak jeśli negocjacje dyplomatyczne zapobiegną pełnoskalowemu starciu, szkody mogą być ograniczone.