S&P 500 jest drogi we wszystkich wskaźnikach wyceny, ale nie przejmuj się tym – mówi strateg

  • Strateg Bank of America twierdzi, że S&P 500 jest drogi we wszystkich wskaźnikach wyceny.
  • Strateg wyjaśniła, dlaczego nadal nie jest zaniepokojona pomimo wysokiej wyceny w swoim najnowszym raporcie.
  • Benchmarkowy indeks wzrósł obecnie o około 20% w porównaniu z kwietniowym najniższym poziomem od początku roku.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy amerykańskie akcje znacznie odbiły się od początkowego spadku katalizowanego przez politykę celną administracji Trumpa. Indeks S&P 500 znajduje się obecnie około 20% powyżej kwietniowego minimum.

Jednak po ostatnim rajdzie benchmarkowy indeks wygląda na "statystycznie drogi w stosunku do swojej własnej historii we wszystkich 20 śledzonych przez nas wskaźnikach wyceny" – mówi Savita Subramaniam – strateg Bank of America.

S&P 500 jest obecnie notowany na poziomie około 21-krotności szacowanych zysków na 2025 rok, czyli o około 35% powyżej średniej historycznej – dodała w swoim najnowszym raporcie.

Czy inwestorzy powinni być zaniepokojeni amerykańskimi akcjami?

Pomimo rozciągniętej wyceny, strateg ds. akcji i rynku ilościowego nie jest jednak szczególnie zaniepokojony. W rzeczywistości porównywanie dzisiejszego indeksu referencyjnego z jego historycznym odpowiednikiem może być nawet mylące, argumentowała w swojej nocie badawczej.

"To jest porównanie jabłek do pomarańczy" – zauważył Subramaniam, dodając, że skład indeksu S&P 500 zmienił się dość znacząco w ciągu ostatnich kilku dekad.

Na przykład spółki przemysłowe i produkcyjne z dużą ilością aktywów, które kiedyś dominowały we wspomnianym indeksie (prawie 70% wagi w 1980 r.), obecnie reprezentują mniej niż 20% tego indeksu.

Indeks S&P 500 jest dziś definiowany przez szczuplejsze, oparte na technologii i zorientowane na usługi spółki, które mogą pochwalić się silniejszymi bilansami, niższym zadłużeniem, wyższymi marżami zysku i bardziej przewidywalnymi zyskami.

Zdaniem Subramaniama te zmiany strukturalne uzasadniają wyższą wielokrotność, niż mogłyby to wynikać z poprzednich generacji indeksu.

"Jakość dzisiejszych zysków jest po prostu lepsza" – dodała, powołując się na niższą zmienność zysków i silniejsze generowanie wolnych przepływów pieniężnych wśród amerykańskich firm.

Czy amerykańskie akcje naprawdę zasługują na premię?

Podczas gdy niektórzy inwestorzy mogą wzbraniać się przed obecną wyceną, Bank of America w swojej nocie badawczej przedstawił mocne argumenty za premią powiązaną z indeksem S&P 500 w porównaniu z innymi rynkami światowymi.

Według Savity Subramaniam, amerykańskie akcje oferują "statystycznie lepsze" cechy w porównaniu z Azją czy Europą, w tym dwukrotnie wyższy prognozowany długoterminowy wzrost, wyższe wolne przepływy pieniężne na akcję i mniej spółek nieprzynoszących zysków.

Podkreśliła również "strukturalne zalety" rynku amerykańskiego, w tym jego niezależność energetyczną, rolę dolara jako światowej waluty rezerwowej oraz "niezrównaną płynność" – wszystkie czynniki, które jej zdaniem wspierają obecne poziomy wyceny.

Patrząc w przyszłość, preferencje sektorowe BofA skłaniają się ku usługom komunikacyjnym, usługom użyteczności publicznej i technologii, które są zgodne z jego poglądem, że jakość, wzrost i defensywność będą nagradzane w dojrzewającym cyklu.

Krótko mówiąc, podczas gdy wyceny mogą migać na czerwono według historycznych standardów, firma inwestycyjna sugeruje, że historia jest bardziej zniuansowana, a wyższa jakość może uzasadniać wyższe ceny.

Inwestorzy powinni zwrócić uwagę, że w ostatnich tygodniach sklepy z Wall Street podnosiły swoje cele na koniec roku dla indeksu S&P 500 – najnowszym z nich jest Citi, który obecnie przewiduje, że benchmarkowy indeks osiągnie poziom 6 300 punktów w 2025 r., co wskazuje na potencjalny wzrost o kolejne 8% w stosunku do obecnych poziomów.