Invezz

Donald Trump dostarcza listy celne do sześciu kolejnych krajów; spotkanie z delegacją afrykańską

  • Trump wysyła zawiadomienia o cłach do sześciu kolejnych krajów, intensyfikując swoją ofensywę handlową.
  • Nowe środki budzą obawy o stosunki USA z kluczowymi partnerami światowymi.
  • Spotyka się z przywódcami z Gabonu, Gwinei Bissau, Liberii, Mauretanii i Senegalu.

Po nałożeniu wysokich ceł na 14 krajów i ujawnieniu planów nałożenia ceł importowych na sektor miedzi i farmaceutyczny, prezydent USA Donald Trump wystosował w środę listy do sześciu kolejnych krajów.

Kraje, które znalazły się pod nowym ostrzałem Donalda Trumpa, to Filipiny, Brunei, Mołdawia, Algieria, Irak i Libia.

Donald Trump udostępnił listy handlowe na swoim koncie Truth Social i wyglądały one podobnie do 14 listów dostarczonych wcześniej do Japonii, Korei Południowej, Malezji, Kazachstanu, RPA, Laosu, Birmy, Bośni i Hercegowiny, Tunezji, Indonezji, Bangladeszu, Serbii, Kambodży i Tajlandii.

Ogłoszenie było oczekiwane, ponieważ prezydent USA wskazał we wtorek, że przygotował już listy do większej liczby krajów, a w środę może pojawić się nowy zestaw ogłoszeń.

Listy celne pojawiły się w kontekście negocjacji, które administracja Trumpa prowadzi z różnymi krajami, a nawet zakończyła się z krajami takimi jak Wietnam i Wielka Brytania.

Spotkania wysokiego szczebla

Prezydent Donald Trump ma spotkać się w środę z przywódcami pięciu krajów afrykańskich, mimo że rosną obawy, że jego nasilająca się wojna handlowa może oznaczać kłopoty dla gospodarek rozwijających się, które są w dużym stopniu zależne od handlu z USA.

W miarę jak największa gospodarka świata zaostrza kontrolę nad cłami, kraje z rynkami wschodzącymi uważnie obserwują sytuację.

Urzędnik Białego Domu powiedział, że Trump przyjmie głowy państw z Gabonu, Gwinei Bissau, Liberii, Mauretanii i Senegalu na roboczym lunchu i rozmowach skoncentrowanych na wzmocnieniu więzi biznesowych i możliwościach inwestycyjnych.

Spotkania w tym tygodniu są częścią trwającej próby przywódców USA, aby przeciwstawić się rosnącemu przekonaniu, że Waszyngton zaniedbuje Afrykę, zwłaszcza że Chiny nadal wzmacniają swoją pozycję gospodarczą na całym kontynencie.

Od czasu objęcia urzędu w styczniu administracja Trumpa obcięła pomoc zagraniczną dla krajów afrykańskich i rozpoczęła wojnę celną, która odbiła się szerokim echem w amerykańskich stosunkach handlowych, dodając nowe napięcie do i tak już delikatnych więzi.

Donald Trump i jego wojna handlowa

Po powrocie do Białego Domu w 2025 roku Donald Trump nie marnował czasu, aby ponownie wstrząsnąć światowym handlem.

Na początku swojej drugiej kadencji podniósł cła na import stali i aluminium do 50%, nałożył 25-procentowe cło na zagraniczne samochody i, co najbardziej kontrowersyjne, wprowadził ogólne 10-procentowe cło na prawie wszystko, co importują Stany Zjednoczone.

Uzasadnił to posunięcie, powołując się na nadzwyczajne uprawnienia, nazywając nowe cła "wzajemnymi cłami", które miały ukarać kraje, które jego zdaniem wykorzystują Amerykę poprzez nierówne umowy handlowe i chroniczne deficyty.

Administracja użyła wątpliwej metody, aby zdecydować, kto ucierpiał najbardziej: formuły opartej na nierównowadze w handlu dwustronnym. Oznaczało to, że nawet wieloletni sojusznicy i kraje, z którymi USA mają nadwyżkę handlową, musiały liczyć się z surowymi karami.

Efekt? Fala sprzeciwu. Chiny odpowiedziały własnymi cłami, rynki zadrżały, a firmy starały się dostosować do nowej rzeczywistości.

Krytycy twierdzą, że cła szkodzą amerykańskim konsumentom bardziej niż zagranicznym konkurentom, podnosząc ceny i wstrząsając łańcuchami dostaw. Tymczasem pozwy sądowe dotyczące szerokiego wykorzystania przez Trumpa uprawnień w sytuacjach nadzwyczajnych wciąż toczą się w sądach.