Indyjskie rynki wykazują odporność w obliczu globalnych trudności, mówi Raghvendra Nath z Ladderup Asset Management

Indyjskie rynki wykazują odporność w obliczu globalnych trudności, mówi Raghvendra Nath z Ladderup Asset Management
Utkarsh Roshan
15 lip 2025, 14:10 PM
  • Q1 będzie na pewno minimalnie lepszy od Q4. To będzie bardzo szeroka sprawa.
  • Jeśli wzrost zarobków wyniesie 8-10%, rynek powinien nas wynagrodzić 8-10%.
  • Rynek wzrósł o przyzwoite 8-9% od 31 grudnia, co jest bardzo dobrą passą.

Pomimo niestabilnego początku roku, naznaczonego napięciami geopolitycznymi i słabymi zyskami, indyjski rynek akcji wykazał się zaskakującą odpornością.

Wraz z powrotem inwestorów detalicznych i instytucjonalnych, Nifty i Sensex odnotowały silne ożywienie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.

Raghvendra Nath, dyrektor zarządzający Ladderup Wealth Management, uważa, że rynek indyjski wszedł w "strefę hossy".

Według analityka, rynki obserwują okres, w którym wiele czynników ekonomicznych, takich jak wydatki rządowe, inwestycje prywatne i korzystne warunki makroekonomiczne, dostosowuje się, aby wspierać trwały wzrost.

W obszernej rozmowie Nath omawia wyniki rynkowe w pierwszym półroczu, wpływ ryzyka geopolitycznego, oczekiwania dotyczące nadchodzącego sezonu wyników oraz prognozy na najbliższe 6 do 24 miesięcy. Zredagowane fragmenty:

Invezz: Pierwsza połowa 2025 roku obfitowała w wydarzenia dla rynków. Jak podsumowałbyś dotychczasowy występ?

Rok – rok kalendarzowy – rozpoczął się dość negatywnie. Pojawiły się wyniki za trzeci kwartał i nie były one rewelacyjne.

Po maksimach, które rynek osiągnął we wrześniu 2024 roku, wyceny były przeciążone, a aktywność spekulacyjna była na bardzo wysokim poziomie.

Tak więc rynek zaczął się osuwać od września, a w pierwszych dwóch miesiącach – zarówno w styczniu, jak i lutym – rynki faktycznie bardzo mocno się skorygowały.

Następnie, w kwietniu, mieliśmy konflikt z Indo-Pakiem, a wyniki za czwarty kwartał również nie różniły się od wyników za trzeci kwartał.

Była pewna nadzieja, że Q4 będzie lepsze niż Q3, ale to się nie zmaterializowało.

Tak więc pierwsze cztery miesiące upłynęły nam na radzeniu sobie ze zmiennością – najpierw z korektą rynkową, a następnie z ryzykiem geopolitycznym.

Jednak po zażegnaniu konfliktu indyjsko-pakistańskiego i ogłoszeniu zawieszenia broni, rynki stopniowo znalazły się w strefie hossy. Początkowo zaczęli napływać inwestorzy indywidualni.

Tym razem inwestorzy instytucjonalni się spóźnili. Zagraniczni inwestorzy zaczęli zwiększać swoją ekspozycję na Indie, ponieważ dostrzegli stabilność – polityczną, geopolityczną i gospodarczą.

Krajowe instytucje, które przed konfliktem i w jego trakcie opierały się na gotówce, również zaczęły angażować ten kapitał.

Na dzień dzisiejszy rynki wyglądają na całkiem komfortową sytuację.

Pierwsze cztery miesiące były bardzo zmienne; Dwa ostatnie były bardzo mocne, wbrew wszelkim oczekiwaniom.

Rynek wzrósł o przyzwoite 8-9% od 31 grudnia, co jest bardzo dobrą passą.

Invezz: Podczas ostatnich zaostrzeń geopolitycznych, w tym konfliktu indyjsko-pakistańskiego i napięć między Izraelem a Iranem, rynki nie odnotowały gwałtownej korekty. Co tłumaczy tę względną siłę?

Jednym z nich jest to, że – i zacząłem to zauważać w ciągu ostatnich kilku lat – ryzyko jest wyceniane przez rynek w miarę jego pojawiania się, a nie w oczekiwaniu.

I to jest coś, co widziałem już za prezydentury Trumpa.

Kiedy zaczął ogłaszać te wszystkie restrykcje związane z handlem i szalone cła, rynek zaczął zachowywać się dojrzalej.

Nawet po tym, jak Indie zniszczyły te obozy terroru, rynek trochę zareagował, ale nie za bardzo.

To świadczy o dojrzałości rynku. Pokazuje to również, że żadna pojedyncza grupa inwestorów nie wpływa w agresywny sposób na zachowanie rynku.

Odzwierciedla to dużą obecność inwestorów detalicznych, instytucji krajowych oraz inwestorów zagranicznych. Szczerze mówiąc, jest to oznaka dojrzałości bardziej niż cokolwiek innego.

Invezz: Mówiąc o Trumpie, mówi się o umowie handlowej między USA a Indiami. Jak widzi Pan dotychczasową politykę handlową USA i możliwość wpływu umowy na indyjskie firmy i sektory?

Indie mają dużą nadwyżkę handlową z USA. Dwa główne składniki tego procesu to eksport IT oraz przemysł farmaceutyczny i chemiczny.

Eksport IT to usługi – nie można go opodatkować. Branża farmaceutyczna ma kluczowe znaczenie dla Stanów Zjednoczonych. Koszty opieki zdrowotnej stale rosną.

Duża część Amerykanów jest zależna od szpitali prowadzonych przez rząd. Dostarczanie leków generycznych przez indyjskie firmy farmaceutyczne pomaga utrzymać te koszty na niskim poziomie.

Gdyby wszystkie leki generyczne zostały zastąpione markowymi odpowiednikami, koszty opieki zdrowotnej znacznie by wzrosły. Tak więc opieka zdrowotna została wyłączona z dyskusji na temat taryf.

Reszta – jak kamienie szlachetne, biżuteria, tkaniny – to małe, rozdrobnione sektory. Nie ma jednego dużego eksportera odzieży z Indii do USA.

Dlatego rynki nie zareagowały zbyt negatywnie, gdy ogłoszono te skandaliczne cła – 34-35%. I myślę, że umowa, kiedy do niej dojdzie, wyniesie mniej niż 34%, zdecydowanie.

Tak więc, z tej skandalicznej pozycji, jeśli staje się to trochę bardziej smaczne, jest to raczej formalność. Nie będzie to miało większego wpływu ani na gospodarkę, ani na rynki.

Invezz: W związku z tym, że sezon wyników za I kwartał zbliża się wielkimi krokami, jakie są Pana/Pani oczekiwania dotyczące wyników i trendów sektorowych?

Q1 będzie na pewno minimalnie lepszy od Q4. To będzie bardzo szeroka sprawa.

Nikt jednak nie spodziewa się w najbliższym czasie radykalnej zmiany w rentowności przedsiębiorstw.

Ta dramatyczna zmiana nastąpiła już w latach 2023-24 i 2024-25.

Teraz, gdy znajdujemy się w znormalizowanym scenariuszu – brak efektu bazy, który mógłby pozytywnie lub negatywnie wpływać na wartości procentowe – nie spodziewamy się żadnej dramatycznej zmiany.

Nastąpi jednak pozytywna zmiana, która wynika z wielu czynników napędzających gospodarkę. Wydatki rządowe są jednym z głównych czynników napędzających.

Kolejnym są inwestycje sektora prywatnego. Świat startupów, schematy PLI, stopy procentowe i inflacja – wszystko to jest pozytywne.

Bilans rządu jest zdrowy; To wydawanie dużych pieniędzy.

Wciąż napływa kapitał zagraniczny. Bilanse przedsiębiorstw są mocne, wykorzystanie mocy produkcyjnych wynosi 70–90%, a banki są gotowe do udzielania kredytów.

Oczekuje się również, że kredyty detaliczne ponownie wzrosną. Tak więc czynniki wpływające na rentowność przedsiębiorstw są w dużej mierze na miejscu.

Invezz: Jakie są Twoje prognozy rynkowe na najbliższe sześć miesięcy, a nawet w dłuższej perspektywie? Jakieś cele, nad którymi pracujesz?

Nie mam konkretnej ceny docelowej, ale globalnie sytuacja się stabilizuje. Bliski Wschód jest niestabilnym regionem, ale nawet on się uspokaja.

Będę bardzo zaskoczony, jeśli Izrael odważy się wyjść i zrobi coś innego. Jeśli tak się stanie, wystraszy to rynki, ale poza tym czeka nas okres geopolitycznego spokoju, tym bardziej w Indiach.

Indie stają się coraz bardziej samowystarczalne. Inflacja jest niska, stopy procentowe korzystne, wzrost sprzedaży detalicznej wysoki, a wzrost dochodów silny.

Wszystkie te czynniki wskazują na utrzymujące się pozytywne nastawienie na rynkach akcji.

Uważam więc, że rynki z łatwością odzwierciedlą wzrost zysków. Nie widzę korekty w wycenach na szerszym poziomie.

Jeśli wzrost zarobków wyniesie 8-10%, rynek powinien nas wynagrodzić 8-10%. Jeśli wzrost zysków będzie wyższy, możemy uzyskać więcej.

Nie zdziwię się, jeśli wyceny podrożeją o 4-5%. Jeśli więc zarobki rosną w tempie 10%, rynek może dać 13-15% zwrotu.

I tak będzie również w przyszłym roku.

Jeśli weźmiesz pod uwagę perspektywę dwuletnią – a rynek idzie w górę o 20-25% – mówisz o przekroczeniu przez Sensex 1 000 000.

To byłby duży ślad psychologiczny i myślę, że jest to wyraźna możliwość w ciągu najbliższych dwóch lat.