Gospodarka Europy nie umiera: prawdziwa historia przepaści między USA a UE

  • Gospodarka europejska rozwija się skromnie, ale utrzymuje niską inflację, silne miejsca pracy i stabilne rynki.
  • Stany Zjednoczone przodują w technologii, ale Europa przoduje pod względem jakości życia i siły przemysłowej.
  • Prawdziwa szansa leży w głębszej integracji, szybszej realizacji i mądrzejszych reformach inwestycyjnych.

Gospodarka europejska stała się ulubionym celem pesymistów.

Powolny wzrost, wysokie podatki, wewnętrzne spory polityczne, imigracja, starzenie się społeczeństwa – to doskonałe przykłady, które można wykorzystać, aby nakreślić ponury obraz.

Ale postrzeganie upadającego kontynentu jest przesadzone.

W rzeczywistości Europa znajduje się w stagnacji w niektórych obszarach, w innych kwitnie i stoi w obliczu próby wykonania, a nie przetrwania.

Wielka europejska układanka

Europa wygląda stabilnie. Inflacja jest bliska powrotu do celu, bezrobocie jest niskie, a najgorszy szok energetyczny jest już za nami.

Jednak kontynent rozwija się zbyt wolno, aby zapłacić za swoje obietnice.

Według KPMG strefa euro powiększy się w tym roku o zaledwie 1,2 proc., a w 2026 r. o 1 proc. Oczekuje się, że do końca 2025 inflacja spadnie poniżej 2%.

Europejski Bank Centralny jest bliski zakończenia cyklu obniżek stóp procentowych, a stopa depozytowa prawdopodobnie ustabilizuje się na poziomie 1,75%.

Na pierwszy rzut oka wygląda to na sukces makroekonomiczny. Ale nie tak szybko.

Europa utrzymała miejsca pracy, ale straciła impet. Jej firmy są rentowne, ale inwestują mniej.

Jej rządy wydają dużo pieniędzy, a mimo to osiągają niewielki wzrost produktywności. Model, który gwarantował bezpieczeństwo i wygodę, jest teraz zbyt drogi, aby go utrzymać.

Bezpieczny kontynent, który zapomniał o wzroście

Prawda jest taka, że przeciętny Europejczyk żyje dłużej, częściej wyjeżdża na wakacje i cieszy się większą ochroną socjalną niż przeciętny Amerykanin.

Ale to ma swoją cenę.

Na przykład Francja wydaje ponad 31% swojego PKB na ochronę socjalną, co jest najwyższym wynikiem w Europie.

Dług publiczny tego kraju wynosi obecnie 113% PKB.

Chaos polityczny we Francji, po zmianie kilku premierów w ciągu 15 miesięcy, to nie tylko kwestia ideologii. Jest to odzwierciedlenie arytmetyki.

Kiedy wydajesz dużo na emerytury i opiekę społeczną, jest mniej miejsca na inwestycje. Kiedy reformy utknęły w martwym punkcie, dług rośnie, a zaufanie słabnie.

I rynki o tym wiedzą. Francuskie akcje spadły o prawie 2% po ostatnim upadku rządu.

Inne kraje są w lepszej kondycji, ale borykają się z tą samą matematyką. Gospodarka Niemiec jest płaska.

Włochy są choć raz stabilne, ale wciąż mają zadłużenie w wysokości ponad 135% PKB.

Nawet Holandia i Irlandia, od dawna postrzegane jako przykłady sukcesu UE, odnotowują wolniejsze inwestycje przedsiębiorstw.

W całym bloku koszt europejskiego modelu społecznego przewyższa dochód, który go finansuje.

Dlaczego Stany Zjednoczone wciąż wysuwają się na prowadzenie

PKB per capita w Ameryce jest obecnie o około 50% wyższy niż w strefie euro, gdy mierzy się go według rynkowych kursów walutowych.

Jednak po uwzględnieniu cen różnica staje się mniejsza, choć nadal istnieje.

Analitycy sugerują, że duża część różnicy wynika z przepracowanych godzin, a nie z produktywności. Europejczycy po prostu pracują mniej, i to z wyboru.

Jednak z biegiem czasu mniejsza liczba godzin oznacza również mniej innowacji, mniejszą akumulację kapitału i mniejsze rynki dla branż opartych na skali.

W technologii różnica jest uderzająca. Od 2019 r. wydajność na pracownika w USA wzrosła o ponad 10%. W Europie prawie się nie ruszył.

Prawie cała luka pochodzi z sektora cyfrowego.

Ameryka ma wiele klastrów innowacyjnych, takich jak Dolina Krzemowa, Boston i Austin, gdzie łączą się kapitał wysokiego ryzyka, private equity, badania i talenty. Europejskie klastry pozostają rozdrobnione pod względem granic i zasad.

Nawet w 2025 r. start-up z Monachium, na przykład, nie może łatwo rozwijać się w całej Europie.

Krajowe regulacje, licencje i różnice podatkowe sprawiają, że jednolity rynek składa się z 27 małych rynków.

Komisja Europejska zdaje sobie z tego sprawę, ale zmiany zachodzą powoli. Rok po opublikowaniu raportu Mario Draghiego, w którym wezwano do przeprowadzenia 382 reform konkurencyjności, wdrożono zaledwie 11 proc. z nich.

Udział inwestycji w PKB spadł w 2024 r. zamiast wzrosnąć.

Problemem Europy nie jest brak pomysłów czy kapitału. To jest koordynacja. Stany Zjednoczone szybko budują nowe gałęzie przemysłu.

UE bada je, finansuje i debatuje, kto powinien nimi kierować. Zanim dojdzie do konsensusu, szansa przepadnie.

Iluzja stabilności

Bezrobocie jest niskie w całym bloku. W Niemczech wskaźnik ten wynosi 3,7%. We Francji jest to 7,5%. Nawet Hiszpania, która od dawna pozostaje w tyle, znajduje się w pobliżu 10 proc., co jest najlepszym poziomem od lat.

Zaufanie konsumentów jest jednak słabe, a gospodarstwa domowe oszczędzają więcej niż kiedykolwiek.

Stopy oszczędności w Niemczech i Francji wynoszą blisko 19%, znacznie powyżej średniej sprzed pandemii.

Ludzie nie wydają pieniędzy, ponieważ nie ufają przyszłemu wzrostowi.

Niska inflacja i niskie stopy procentowe tego nie naprawią. Problem Europy nie ma charakteru cyklicznego, ale ma charakter fundamentalny.

Bez większej produktywności i inwestycji wyższe płace będą tylko zmniejszać marże.

Kontynentowi grozi dekada stagnacji w stylu japońskim, z przyzwoitymi miejscami pracy, ale niewielkim postępem w standardzie życia.

Jednocześnie rządy wydają więcej, a nie mniej. Nowe reguły fiskalne UE dopuszczają tymczasowe zwolnienia z obowiązku obronności, ale koszty obsługi zadłużenia rosną. Przestrzeń fiskalna się kurczy.

KPMG przewiduje, że w 2026 r. kilku dużych członków nadal będzie miało deficyt powyżej limitu 3%. Polityczny apetyt na głębsze cięcia jest bliski zeru.

Na co inwestorzy powinni zwrócić uwagę

Europa nie jest koszykiem, jak sugerują nagłówki gazet. Inflacja jest pod kontrolą, rynki pracy są napięte, a stabilność finansowa jest silna.

Ale obraz strukturalny ma większe znaczenie niż ten cykliczny. Trzy wskaźniki mówią prawdę.

Po pierwsze, należy obserwować postępy na prawdziwie jednolitym rynku usług i danych. Rozmowy o EU Inc wciąż nabierają tempa, a wszelkie sygnały, że Bruksela w końcu harmonizuje przepisy cyfrowe, będą sygnałem dla długoterminowych inwestorów.

Rozszerzyłoby to docelowy rynek dla europejskich technologii i podniosłoby wyceny.

Europa oszczędza więcej niż Stany Zjednoczone, ale inwestuje mniej, ponieważ jej kapitał jest zablokowany w bankach i funduszach emerytalnych.

Funkcjonujący transgraniczny rynek akcji i obligacji odblokowałby krajowe oszczędności i zmniejszyłby zależność od amerykańskich finansów.

Kolejnym krytycznym elementem jest szybkość realizacji projektu. Polityki przemysłowej i planów dotyczących zielonej energii jest pod dostatkiem, ale zatwierdzenia ciągną się latami.

Jeśli UE zdoła skrócić cykle wydawania pozwoleń i zamówień publicznych, wydatki na infrastrukturę i obronę mogą stać się prawdziwą siłą napędową wzrostu, a nie kolejnym obciążeniem fiskalnym.

Na razie inwestorzy powinni spodziewać się stałych, ale mało spektakularnych zwrotów. Strefa euro prawdopodobnie wzrośnie w przyszłym roku o około jeden procent, przy inflacji bliskiej celu inflacyjnej i ostatniej obniżce stóp procentowych przez EBC.

Nie jest to ekscytujące, ale jest stabilne. Plusem jest reforma. Jeśli Europie uda się rozwiązać problem skali, region zaskoczy pozytywnie.