Akcje USA jako „bezpieczna przystań” przy eskalacji wojny z Iranem

Akcje USA jako „bezpieczna przystań” przy eskalacji wojny z Iranem
Wajeeh Khan
06 mar 2026, 05:28 AM
  • Starszy analityk Citi twierdzi, że akcje USA mogą być bezpieczną przystanią w obliczu wojny z Iranem.
  • Scott Chronert wyjaśnił to w dzisiejszym wywiadzie dla CNBC.
  • Indeks S&P 500 jest obecnie niżej o około 2% w porównaniu z tegorocznym maksimum.

Globalny krajobraz finansowy przechodzi gwałtowne przetasowanie, gdy ataki militarne między USA, Izraelem a Iranem wstrząsają rynkami międzynarodowymi.

Przy de facto blokadzie Cieśniny Ormuz i rosnących cenach ropy w kierunku poziomu $100, inwestorzy gorączkowo rozmontowują pozycje „reszty świata”, które nabrały dynamiki na początku 2026 r.

W tym klimacie skrajnej zmienności starszy strateg akcji Citi, Scott Chronert, sugeruje, że USA wyłaniają się nie tylko jako przetrwający — ale jako definitywna „bezpieczna przystań” dla kapitału szukającego schronienia przed burzą.

Turbulencje geopolityczne napędzają powrót do akcji USA

W miarę eskalacji konfliktu ogromne napływy kapitału do „rynków międzynarodowych” obserwowane w ciągu ostatniego miesiąca odwracają się w rekordowym tempie.

Według Chronerta niedawny „pośpiech, by rozszerzyć ekspozycję poza segment wzrostowy USA” był logicznym krokiem, gdy rynki stawiały na przełom związany z AI; jednak wojna z Iranem zmieniła kalkulację.

„W rzeczywistości USA wypadają nieco jak bezpieczna przystań, gdy przechodzimy przez tamte burzliwe wydarzenia,” analityk Citi powiedział stacji CNBC.

Dlaczego? Ponieważ USA oferują stabilność strukturalną, której brakuje ich globalnym odpowiednikom. Wojna powoduje skutki energetyczne i zakłócenia łańcuchów dostaw, które uderzają w Europę i Azję znacznie mocniej niż w USA.

Gdy „reszta świata wyglądała lepiej” w okresie pokojowego wzrostu, obecny „scenariusz konfliktowy” sprawia, że akcje USA stają się obronną koniecznością dla tych uciekających przed bezpośrednimi skutkami energetycznymi.

Akcje USA korzystają z przewagi niezależności energetycznej

Wojna z Iranem nadwyrężyła globalne sieci logistyczne, a koszty ubezpieczeń morskich wzrosły – lecz gospodarka krajowa USA pozostaje wyjątkowo odporna dzięki swojej strukturalnej pozycji energetycznej.

Jak ujął to Chronert: „USA są nieco w lepszej pozycji, coś bliżej niezależności energetycznej.”

Ta samowystarczalność zapewnia istotną poduszkę ochronną przed „uporczywymi” cenami ropy, które grożą uszczupleniem marż firm w regionach zależnych od energii.

W istocie Chronert nadal ocenia pozycję USA jako „dodatnią dla marż netto” – pod warunkiem, że długość trwania konfliktu nie spowoduje całkowitego globalnego załamania popytu ani niekontrolowanego skoku inflacji.

AI pozostaje ostateczną długoterminową tarczą deflacyjną

Pomimo bezpośrednich obaw związanych z inflacją wywołaną wojną, Chronert argumentuje, że leżąca u podstaw rewolucja technologiczna pozostaje najsilniejszą siłą gospodarczą na horyzoncie.

Chociaż „obawy o inflację są realne w krótkim terminie”, zakłócenie produktywności wywołane AI, które dominowało nagłówki przed wybuchem wojny, nadal postrzegane jest jako „czynnik ograniczający” wzrost kosztów.

Patrząc poza bezpośredni dym Bliskiego Wschodu, analityk Citi twierdzi: „ryzyko deflacji prawdopodobnie będzie większym zagrożeniem za rok lub dwa, jeśli rozbudowa AI będzie kontynuowana.”

Dla inwestorów oznacza to, że akcje USA pozostają najważniejszym celem, ponieważ mają oba elementy: bezpieczeństwo energetyczne pozwalające przetrwać obecną fazę oraz infrastrukturę AI, która ma zdominować powojenną odbudowę.