Wycena BNB ciekawa w miarę narastania problemów dla Binance

  • Binance może stanąć w obliczu kolejnego problemu prawnego w związku z raportami twierdzącymi, że naruszyło rosyjskie sankcje
  • Pomimo narastających problemów prawnych token BNB spisał się wyjątkowo dobrze
  • Istnieje jednak wiele sygnałów ostrzegawczych, a nieprzejrzysty charakter Binance oznacza, że niemożliwe jest dokonanie oceny

Natywny token ekosystemu Binance, BNB, notowany jest na najniższym poziomie od roku.

W ciągu ostatniego miesiąca token spadł o 30% w miarę przechodzenia od jednego kryzysu do drugiego. W tym tygodniu znalazła się pod dalszą presją w związku z raportem opublikowanym w „Wall Street Journal” w sprawie twierdzeń, że narusza rosyjskie sankcje. Jest to następstwem dochodzenia prowadzonego przez Departament Sprawiedliwości rozpoczętego w maju.

Brak pomocy w tej kwestii był odrębną kwestią związaną z błędnym tweetem Binance mówiącym, że wpłaty i wypłaty w euro zostały zawieszone. Europejski partner bankowy Binance, PaySafe, wyjaśnił, że transakcje będą w rzeczywistości dostępne do 25 września, po czym wsparcie dla Biannce zostanie wycofane po „przeglądzie strategicznym”.

W zeszłym miesiącu opublikowaliśmy analizę w BNB, w której skupiliśmy się na niezliczonych czerwonych flagach związanych z tokenem, a także na szerszej wymianie.

Nie będziemy tutaj opisywać wszystkich szczegółów, ale sedno jest takie, że jest to token, którego płynność po stronie kupującego jest niska, a którego powiązana wymiana jest tajemniczą czarną skrzynką. Jak już wielokrotnie mówiliśmy, nie ma żadnego dowodu na to, że Binance jest zaangażowane w coś złowrogiego, ale w tym również leży problem – nie ma też dowodu, który by temu zaprzeczał.

Wynika to z całkowitego braku ujawnień finansowych i/lub audytów. Nic nie jest tego bardziej oczywiste niż poniższy niezwykły tweet dyrektora generalnego Changpenga Zhao. Po upadku FTX w listopadzie kontrola spadła na Binance, aby zapewnić większą przejrzystość. Giełda zareagowała, publikując raport „dowód rezerw”, chociaż nie wspomniała o zobowiązaniach. Rozwiązanie Zhao? Aby „zapytać”.

Ironia tego nie umknęła wielu – społeczność kryptowalut zmuszona była polegać na tweetach dyrektora generalnego dotyczących nieprzejrzystej giełdy, zaledwie kilka tygodni po tym, jak pewien Sam Bankman-Fried napisał na Twitterze: „Aktywa FTX są w porządku” na temat jego własnej giełdy.

Ponownie nie ma dowodu na to, że na Binance dzieje się coś brzydkiego i porównania FTX nie trzeba dokonywać, ale podobieństwo dotyczące przejrzystości (lub jej braku) jest godne uwagi. Mówiąc najprościej: jest to firma, dla której nie da się dokonać oceny finansowej, bo po prostu nie ma takich informacji.

Narastające problemy prawne

Oczywiście istnieje coraz więcej powodów do podejrzeń, a najnowsze wiadomości dotyczące Departamentu Sprawiedliwości i sankcji rosyjskich są tego dobrym przykładem. Toczy się już kolejne dochodzenie Departamentu Sprawiedliwości, a także toczy się pozew SEC zawierający oskarżenia, począwszy od manipulowania wolumenem transakcji i handlu przeciwko klientom, aż po naruszenie KYC, AML i przepisów dotyczących papierów wartościowych.

Wracając konkretnie do BNB, token faktycznie spisał się wyjątkowo dobrze w porównaniu z większością altcoinów. Do czasu pozwu w czerwcu radził sobie lepiej z Bitcoinem podczas bessy (od początku 2022 r.), pomimo faktu, że większość altcoinów odnotowała straty znacznie większe niż największa kryptowaluta świata – jak to zwykle bywa w przypadku spadków na rynku.

To nasuwa pytanie: dlaczego? To także powraca do powyższego punktu dotyczącego płynności po stronie kupującego. Kto kupuje ten token?

Przyjrzyj się, co działo się z Binance w ciągu ostatniego roku:

I po tych wszystkich wydarzeniach kurs BNB jest mniej więcej stały w tym samym przedziale czasowym?

Tokenomika, niewielka płynność, niekończące się problemy prawne i ogólna niepewność perspektyw sprawiają, że BNB jest niezwykle trudną inwestycją, za którą można uzasadnić. Jego obecna wycena wciąż przyprawia o zawrót głowy, a kapitalizacja rynkowa wynosi 33 miliardy dolarów, co plasuje go za jedynie Bitcoinem, Ethereum i Tether.

Jak ciągle powtarzamy, nie ma nic, co potwierdzałoby jakiekolwiek podejrzenia wokół BNB czy Binance. Wszystko mogłoby być idealnie powyżej planszy. Jednak pojawia się mnóstwo problemów, a największym ze wszystkich jest to, że nic nie udowadnia, że się mylą.

Jest to giełda „bez siedziby”, pozbawiona audytu i kontrolująca czwartą co do wielkości kryptowalutę na rynku. Bądź ostrożny i to wszystko – powiedzielibyśmy: zachowaj należytą staranność, ale w tym przypadku nie jest to możliwe.