Koszty środowiskowe bycia Brianem Niccolem, nowym dyrektorem generalnym Starbucks

Koszty środowiskowe bycia Brianem Niccolem, nowym dyrektorem generalnym Starbucks
Vatsala Gaur
22 sie 2024, 14:21 PM
  • Brian Niccol będzie dojeżdżał z Newport Beach w Kalifornii do Seattle prywatnym odrzutowcem trzy dni w tygodniu.
  • Szacuje się, że jego superdojazdy będą generować rocznie nawet 1920 ton CO2.
  • Decyzja ta wywołała powszechną krytykę w internecie.

Starbucks, znany ze swojego zdecydowanego podejścia do zrównoważonego rozwoju, zmaga się z falą krytyki za wpływ na środowisko superdojazdów nowego dyrektora generalnego, Briana Niccola.

Niccol, mieszkaniec Newport Beach w Kalifornii, będzie dojeżdżał do siedziby Starbucks w Seattle trzy razy w tygodniu korporacyjnym odrzutowcem.

W liście ofertowym Starbucks skierowanym do Niccola napisano: „Podczas zatrudnienia w firmie nie będziesz musiał przenosić się do siedziby firmy… Zgadzasz się dojeżdżać z miejsca zamieszkania do siedziby firmy (i odbywać inne podróże służbowe) w zakresie niezbędnym do wykonywania Twoich obowiązków i odpowiedzialności”.

Rzecznik Starbucksa powiedział w rozmowie z stacją CNBC, że Niccol będzie musiał pracować w biurze Starbucks w Seattle co najmniej trzy dni w tygodniu, zgodnie z polityką pracy hybrydowej obowiązującą w firmie.

Niccol, który zastąpił Laxmana Narasimhana, otrzymał również jeden z najbardziej atrakcyjnych pakietów wynagrodzeń w nowym miejscu pracy, co podkreśla wartość, jaką były dyrektor generalny amerykańskiej sieci restauracji typu fast food Chipotle Mexican Grill obiecuje wnieść do sieci kawiarni, która obecnie zmaga się ze spadkiem sprzedaży i przychodów.

Zgodnie z dokumentacją Komisji Papierów Wartościowych i Giełd Niccol będzie otrzymywał pensję zasadniczą w wysokości 1,6 mln dolarów rocznie. Ponadto będzie uprawniony do premii pieniężnych w wysokości od 3,6 mln do 7,2 mln dolarów, w zależności od celów dotyczących wyników.

Jednak w chwili, gdy Niccol przejmuje stery światowego giganta kawowego, jego dojazdy do pracy wiążą się ze znacznymi problemami środowiskowymi, mogącymi podważyć ekologiczne inicjatywy firmy.

Wpływ dojazdów do pracy Niccol na środowisko

Codzienne dojazdy Niccola między Newport Beach i Seattle, liczące około 1600 kilometrów w jedną stronę, generują znaczny ślad węglowy.

Według Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) typowy prywatny odrzutowiec emituje około 2,5 kilograma CO2 na każdy przebyty kilometr.

Biorąc pod uwagę, że Niccol pokonuje trasę 3200 kilometrów w obie strony, jego dojazdy mogą wiązać się z emisją nawet 8000 kilogramów CO2 dziennie.

Jeśli Niccol dojeżdża do pracy trzy razy w tygodniu, może to oznaczać emisję około 1152 ton CO2 rocznie.

Dla porównania, według The Nature Conservancy, średni ślad węglowy w Stanach Zjednoczonych wynosi 16 ton na osobę, co nadal jest wartością znacznie wyższą od średniej światowej.

Szacuje się, że do 2050 r. średni globalny ślad węglowy powinien wynieść mniej niż 2 tony na osobę rocznie, co pozwoliłoby uniknąć wzrostu temperatury na świecie o 2 stopnie Celsjusza, a tym samym zapobiec nieodwracalnym zmianom klimatu.

Według raportu Oxfam opublikowanego w zeszłym roku ślad węglowy 0,1% – wliczając w to korzystanie z prywatnych odrzutowców i superjachtów – jest 77 razy wyższy niż górny próg wymagany do osiągnięcia szczytu globalnego ocieplenia na poziomie 1,5°C.

Co więcej, według raportu Europejskiej Federacji Transportu i Środowiska z 2021 r. prywatne odrzutowce zanieczyszczają środowisko nawet 14 razy bardziej niż samoloty komercyjne i 50 razy bardziej niż pociągi, w przeliczeniu na pasażera.

źródło: Statista

Jakie są cele i zadania Starbucks w zakresie zrównoważonego rozwoju?

Prognozowane emisje Niccol stoją w wyraźnej sprzeczności z inicjatywami Starbucks na rzecz zrównoważonego rozwoju, które zakładają m.in. ambitne cele ograniczenia emisji dwutlenku węgla, wody i odpadów o 50% do roku 2030.

w ramach wyjątkowej inicjatywy firma rozpoczęła nową politykę, która wejdzie w życie w 2024 r., zgodnie z którą klienci wszystkich kawiarni Starbucks w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie będą mogli korzystać ze swoich wielorazowych kubków niezależnie od miejsca, w którym złożą zamówienie, w tym w kawiarniach, w okienkach drive-thru lub przy składaniu zamówień i płaceniu za pomocą telefonu komórkowego.

Firma postawiła sobie również cel, aby do 2030 roku kubki nadawały się w 100% do kompostowania, recyklingu lub ponownego użycia; aby 50% ich produkcji pochodziło z materiałów pochodzących z recyklingu i aby do ich produkcji wykorzystano o 50% mniej pierwotnych paliw kopalnych.

Firma zachęca również do instalowania ładowarek do pojazdów elektrycznych przy swoich punktach sprzedaży, a w zeszłym miesiącu nawiązała współpracę z firmą Mercedez-Benz w celu zainstalowania ładowarek o dużej mocy do pojazdów elektrycznych w ponad 100 kawiarniach Starbucks w całym kraju.

„Podróż Starbucks w kierunku zrównoważonego rozwoju była napędzana przez śmiałe aspiracje i kompleksowe podejście. Dzisiaj naszym celem jest stać się zasobooszczędnym, magazynować więcej dwutlenku węgla niż emitujemy, uzupełniać więcej słodkiej wody niż zużywamy i eliminować odpady. Stawiamy sobie za cel zmniejszenie o połowę naszego śladu węglowego, wodnego i odpadów do 2030 r.”, stwierdził Michael Kobori, dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju w Starbucks w swoim zobowiązaniu.

Negatywna reakcja opinii publicznej i oburzenie w mediach społecznościowych

Decyzja o umożliwieniu Niccol dojazdów prywatnym odrzutowcem nie pozostała niezauważona. Użytkownicy mediów społecznościowych szybko zwrócili uwagę na pozorną hipokryzję przekazu Starbucksa na temat zrównoważonego rozwoju w świetle szkodliwego dla środowiska dojazdu do pracy.

Pojawiły się głosy krytyki, a wiele osób podkreślało rozdźwięk między ekologicznymi inicjatywami Starbucksa a wpływem podróży Niccol na środowisko.

Pewien użytkownik napisał na X, dawniej Twitterze: „Nowy dyrektor generalny Starbucks, Brian Niccol, wyruszy w niezwykłą codzienną podróż do pracy, liczącą 1600 kilometrów. Ma 50 lat, mieszka w Kalifornii i będzie codziennie dojeżdżał do siedziby firmy w Seattle. Czy ta korporacyjna hipokryzja osiągnęła szczyt — Starbucks wprowadza papierowe słomki i kubki, jednocześnie dążąc do zrównoważonego rozwoju?”

Inny napisał: „Absolutnie szalone, że wyciągnięcie tego gościa z Chipotle kosztowało 85 milionów dolarów w gotówce/akcjach, a potem po prostu pozwalają mu niszczyć środowisko, dojeżdżając 1000 mil 3 razy w tygodniu korporacyjnym odrzutowcem, zamiast pozwolić mu przenieść się do PNW”.

Niccol dołącza do grona innych elit globtroterów krytykowanych za ślad węglowy

Choć dziwaczny, układ pracy Niccola tylko dołącza do listy innych celebrytów, biznesmenów i urzędników państwowych, których częste podróże prywatnymi odrzutowcami zwróciły uwagę świata.

Wcześniej w tym roku częste podróże piosenkarki Taylor Swift prywatnymi odrzutowcami, aby oglądać, jak jej rzekomy chłopak - rozgrywający Kansas City Chiefs Travis Kelce gra w różnych meczach, wzbudziły zdziwienie. Gwiazda popu rzekomo wyemitowała 138 ton emisji CO2 w ciągu trzech miesięcy, dojeżdżając do Kelce'a, donosił Newsweek.

Elon Musk, Bill Gates, Leonardo DiCaprio i wielu innych od czasu do czasu zwracało uwagę swoimi podróżami prywatnymi odrzutowcami.

Według raportu opublikowanego w zeszłym roku przez Institute for Policy Studies i organizację non-profit Patriotic Millionaires, ślad węglowy Muska wynikający z jego 171 prywatnych lotów w 2022 r. był 132-krotnie większy od całkowitego rocznego śladu węglowego przeciętnego mieszkańca USA pochodzącego ze wszystkich działań.

Raport wykazał, że w ciągu roku jego prywatny samolot spalił około 221 358 galonów paliwa lotniczego i wyemitował około 2112 ton dwutlenku węgla.