Mark Zuckerberg twierdzi, że administracja Bidena „wywierała presję” na Meta, aby cenzurować treści dotyczące COVID-19

Mark Zuckerberg twierdzi, że administracja Bidena „wywierała presję” na Meta, aby cenzurować treści dotyczące COVID-19
Vatsala Gaur
27 sie 2024, 15:45 PM
  • Zuckerberg wyraził ubolewanie, że nie przeciwstawił się wpływom rządu podczas pandemii.
  • Przyznał, że historia New York Post nie jest rosyjską dezinformacją.
  • Zuckerberg ogłosił, że nie dokona żadnych wpłat na rzecz wyborów w 2024 r., aby zachować neutralność.

Dyrektor generalny Meta Platforms, Mark Zuckerberg, ujawnił, że wysocy rangą urzędnicy administracji Bidena wywierali naciski na jego firmę, aby cenzurowała treści związane z COVID-19 w trakcie pandemii.

W liście z 26 sierpnia 2024 r. skierowanym do Komisji Sądowniczej Izby Reprezentantów USA Zuckerberg wyraził ubolewanie z powodu tego, że nie oparł się wówczas wpływom rządu, rzucając tym samym światło na wyzwania, z jakimi musiała zmierzyć się Meta pod presją ze strony rządu.

„Naciski ze strony rządu były niesłuszne”

W swoim liście Zuckerberg szczegółowo opisał, w jaki sposób administracja Bidena „wielokrotnie” wywierała presję na zespoły Meta, aby usuwały pewne treści dotyczące COVID-19.

Zauważył, że obejmuje to humor i satyrę, które administracja uznała za nie do przyjęcia.

Presja ze strony Białego Domu doprowadziła do frustracji, gdy Meta nie spełniła w pełni ich żądań.

Zuckerberg przyznał,

Zastanowił się także nad niektórymi decyzjami podjętymi przez Metę, przyznając, że patrząc z perspektywy czasu, mogliby postąpić inaczej.

To przyznanie się rodzi istotne pytania o to, w jakim stopniu rządy powinny wpływać na treści publikowane w mediach społecznościowych.

Kwestia ta od dawna jest przedmiotem sporu, a krytycy oskarżają firmy mediów społecznościowych o nadużywanie uprawnień i tłumienie uzasadnionych dyskusji pod pozorem walki z dezinformacją.

Historia „New York Post” nie była rosyjską dezinformacją

Zuckerberg odniósł się również do działań firmy Meta podczas wyborów prezydenckich w 2020 r., ujawniając, że Federalne Biuro Śledcze (FBI) ostrzegło firmę przed potencjalną rosyjską kampanią dezinformacyjną wymierzoną w rodzinę Bidenów.

Spowodowało to, że Meta zdegradowała historię dotyczącą oskarżeń o korupcję wobec rodziny kandydata Demokratów Joe Bidena.

Zuckerberg przyznał, że historia, o której poinformował New York Post, nie była rosyjską dezinformacją i że patrząc wstecz, Meta nie powinna była jej deprecjonować.

Te rewelacje pojawiają się w kluczowym momencie, gdy zbliżają się wybory prezydenckie w USA w 2024 r., co budzi obawy o rolę platform mediów społecznościowych w kształtowaniu opinii publicznej i wyników wyborów.

Stanowisko Zuckerberga w sprawie wpłat na wybory w 2024 r.

W tym samym liście Zuckerberg odniósł się do swojego zaangażowania w nadchodzące wybory prezydenckie w USA w 2024 r., stwierdzając, że Meta nie będzie w tym roku wspierać infrastruktury wyborczej.

Jest to znacząca zmiana w porównaniu z wyborami w 2020 r., kiedy Zuckerberg i jego żona Priscilla Chan przekazali 400 milionów dolarów za pośrednictwem Inicjatywy Chan Zuckerberg na wsparcie działań wyborczych w trakcie pandemii.

Decyzja ta spotkała się z krytyką ze strony niektórych osób, które oskarżały ją o stronniczość.

Zuckerberg podkreślił swój zamiar zachowania neutralności w nadchodzących wyborach, stwierdzając,

Wolność słowa kontra moderowanie treści

Kontrowersje wokół wpływu rządu na platformy mediów społecznościowych na nowo rozpaliły debatę na temat wolności słowa i roli tych platform w moderowaniu treści.

Facebook, Instagram i WhatsApp (wszystkie należące do Meta) usunęły miliony postów podczas pandemii, powołując się na dezinformację.

Krytycy twierdzą jednak, że platformy te posunęły się za daleko, tłumiąc uzasadnione dyskusje.

Komisja Sądownicza Izby Reprezentantów USA, na czele której stał republikański przewodniczący Jim Jordan, pochwaliła przyznanie się Zuckerberga, nazywając je „wielkim zwycięstwem wolności słowa”.

Uważają oni list za dowód na to, że administracja Bidena aktywnie działała na rzecz tłumienia głosu Amerykanów na platformie, co ma istotne implikacje dla trwających dyskusji na temat cenzury rządowej i ochrony wolności słowa.

Rewelacje Zuckerberga wpisują się także w szerszą, globalną debatę na temat roli firm mediów społecznościowych w kontrolowaniu treści.

Podczas gdy niektóre rządy opowiadają się za wprowadzeniem surowszych przepisów, aby zapobiec rozpowszechnianiu dezinformacji, inne ostrzegają, że zbyt daleko idące regulacje mogą naruszać wolność słowa.

Niedawne aresztowanie współzałożyciela Telegrama, Pavla Durova we Francji za brak moderowania działań przestępczych na swojej platformie uwypukla wyzwania, z jakimi mierzą się firmy technologiczne na całym świecie.

W obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich w USA w 2024 r. wypowiedzi Zuckerberga podkreślają delikatną równowagę, jaką platformy mediów społecznościowych muszą zachować między moderowaniem treści, wolnością słowa i neutralnością polityczną.