Trump oświadcza „Nienawidzę Taylor Swift”, a poparcie piosenkarki przyciągnęło ponad 400 tys. osób do Vote.gov

Trump oświadcza „Nienawidzę Taylor Swift”, a poparcie piosenkarki przyciągnęło ponad 400 tys. osób do Vote.gov
Harsh Vardhan
16 wrz 2024, 11:50 AM
  • Ostatni wybuch gniewu Trumpa stoi w jaskrawej sprzeczności z jego wcześniejszymi komentarzami na temat Swift.
  • Poparcie Swift przez wiceprezydent Harris znacząco zwiększa liczbę zarejestrowanych wyborców.
  • Politycy i fani Swifta ostro reagują na prowokacyjny wpis Trumpa.

Były prezydent Donald Trump zajął stanowcze stanowisko wobec supergwiazdy popu, ironicznie nawiązując do słynnego tekstu Taylor Swift „haters gonna hate”, ogłaszając w niedzielny poranek w swoim wpisie na platformie społecznościowej Truth Social, że „NIENAWIDZĘ TAYLOR SWIFT!”.

To oświadczenie stanowi znaczącą eskalację w stosunku do jego wcześniejszych, bardziej wyważonych komentarzy na temat piosenkarki i pojawia się po niedawnym poparciu Swift dla wiceprezydent Kamali Harris.

Poparcie Swift napędza wzrost rejestracji wyborców

Kontrowersje rozpoczęły się we wtorek, gdy Taylor Swift wyraziła swoje poparcie dla wiceprezydent Kamali Harris po debacie wiceprezydenckiej.

Poparcie Swift wywarło ogromny wpływ na zaangażowanie wyborców. Według doniesień jej wpis przyciągnął ponad 400 tys. osób na stronę Vote.gov.

Ten wzrost liczby potencjalnych rejestracji wyborców podkreśla znaczący wpływ, jaki Swift wywiera na swoich fanów, potocznie zwanych „Swifties”.

Ewoluujące stanowisko Trumpa w sprawie Swift

Ostatni wybuch gniewu Trumpa stoi w jaskrawej sprzeczności z jego wcześniejszymi komentarzami na temat Swift.

W wywiadzie udzielonym w środę programowi „Fox and Friends” były prezydent zdawał się być stosunkowo obojętny wobec poglądów politycznych Swift.

Podczas wywiadu Trump stwierdził:

Wyraził nawet preferencję dla Brittany Mahomes, żony rozgrywającego drużyny Kansas City Chiefs Patricka Mahomesa i znanej zwolenniczki Trumpa, mówiąc: „O wiele bardziej lubię panią Mahomes”.

Efekt Swifta w marketingu politycznym

Co ciekawe, Trump i jego kampania próbowali już wcześniej wykorzystać popularność Swift.

Sprzedawali koszulki inspirowane trasą koncertową Eras Tour, a nawet zamieszczali na portalu Truth Social fałszywe, wygenerowane przez sztuczną inteligencję obrazy, na których Swift popiera Trumpa.

Swift twierdziła, że fałszywe poparcie było dla niej motywacją do transparentności w kwestii własnych planów wyborczych.

Reakcja polityczna i publiczna

Zapalczywy wpis byłego prezydenta wywołał falę odpowiedzi na platformach mediów społecznościowych, szczególnie na X (dawniej Twitter). Zarówno politycy, jak i fani Swift szybko potępili oświadczenie Trumpa.

Tim Walz, gubernator Minnesoty, zamieścił na X wpis: „Swifties: Z waszą pomocą pokonamy najmniejszego człowieka, jaki kiedykolwiek żył”, sprytnie nawiązując do tekstu piosenki Swift.

Była przedstawicielka Partii Republikańskiej Liz Cheney podzielała ten pogląd, podpisując zrzut ekranu posta Trumpa słowami: „Mówi najmniejszy człowiek, jaki kiedykolwiek żył”.

Sekretarz Transportu Pete Buttigieg również zabrał głos, pisząc: „Koty! Psy! Gęsi! Laura Loomer! Spójrzcie, teraz atakuje Taylor! Jak w ostatnim sezonie, zanim serial został anulowany za przesadę i jednocześnie nudę”.

Mobilizacja Swifties

Fani Swift szybko zareagowali na atak Trumpa.

Konto X „Swifties For Kamala”, którego celem jest mobilizacja fanów Swift do głosowania na Demokratów, zareagowało na post Trumpa parodią wiadomości, po której zamieszczono apel o przekazywanie darowizn na rzecz kampanii Harris-Walz.

Wielu fanów skrytykowało byłego prezydenta w mediach społecznościowych, twierdząc, że jego wypowiedź może go potencjalnie kosztować znaczną utratę poparcia.

Nie należy lekceważyć potencjału rzeszy fanów Swift, o czym świadczy gwałtowny wzrost liczby zarejestrowanych wyborców po tym, jak poparła Harris.

Spekulacje o politycznych manewrach

Niektórzy obserwatorzy spekulują, że prowokacyjny wpis Trumpa może być celowym posunięciem mającym na celu odwrócenie uwagi od innych wydarzeń politycznych.

Niektórzy wskazują w szczególności na kontrowersyjny moment podczas wystąpienia kandydata Partii Republikańskiej na urząd wiceprezydenta, J.D. Vance'a, w programie „State of the Union” w CNN w niedzielny poranek.

Podczas wywiadu prowadząca Dana Bash rzuciła wyzwanie Vance'owi, który stwierdził, że on i Trump muszą tworzyć historie o migrantach, aby media zwróciły uwagę na „cierpienie narodu amerykańskiego”.

Oświadczenie to wzbudziło zdziwienie i wywołało krytykę. Niektórzy sugerowali, że atak Trumpa na Swift może być próbą odwrócenia uwagi od komentarzy Vance'a.

Szersze implikacje

Najnowsza kontrowersja uwypukla coraz bardziej zacierające się granice między kulturą popularną a polityką w Stanach Zjednoczonych.

Umiejętność Swift, polegająca na mobilizowaniu setek tysięcy potencjalnych wyborców za pomocą jednego wpisu w mediach społecznościowych, pokazuje, jak duży wpływ na proces polityczny mogą mieć celebryci.

Dla Trumpa decyzja o bezpośrednim ataku na jednego z najpopularniejszych muzyków na świecie może być ryzykownym posunięciem. Choć może to pobudzić pewne segmenty jego bazy, to jednak grozi również zniechęceniem młodszych wyborców i ogromnej bazy fanów Swift.

W miarę jak wyścig o prezydenturę w 2024 r. staje się coraz bardziej zacięty, staje się jasne, że połączenie wpływu celebrytów i przekazu politycznego będzie odgrywać znaczącą rolę.

Pozostaje pytanie, czy strategia Trumpa polegająca na bezpośredniej konfrontacji ze Swift okaże się skuteczna, ale bez wątpienia udało się jej wywołać nagłówki gazet i dyskusje w całym spektrum politycznym.

W nadchodzących dniach i tygodniach analitycy polityczni i stratedzy kampanii będą uważnie śledzić, w jaki sposób to nietypowe starcie między byłym prezydentem a gwiazdą popu wpłynie na szerszą scenę polityczną.

Jedno jest pewne: w dobie mediów społecznościowych i wpływu celebrytów tradycyjne zasady uczestnictwa w polityce wciąż ewoluują w nieoczekiwany sposób.