„Sprzedaj Amerykę”: bunt rynków, który zmusił Trumpa do ustępstw

  • Amerykańskie akcje, obligacje i dolar potaniały jednocześnie, ponieważ inwestorzy podważyli status USA jako bezpiecznej przystani.
  • Trump odwrócił kluczowe decyzje dotyczące ceł po tym, jak wzrosły rentowności obligacji i nasiliła się presja rynkowa.
  • Zagraniczni inwestorzy wycofują się z amerykańskich aktywów, co wskazuje na głębsze obawy, wykraczające poza krótkoterminowe wahania.

Fraza „Sprzedaj Amerykę” ewoluowała od internetowego mema do finansowej rzeczywistości. Od amerykańskich obligacji skarbowych i dolara amerykańskiego po największe amerykańskie akcje.

W tym tygodniu, po chaotycznej wyprzedaży obligacji i trzydniowej panice na rynkach, prezydent Donald Trump wycofał się ze swojego agresywnego planu taryfowego. Przynajmniej częściowo.

Ale szkody już zostały wyrządzone. Nawet po tym, jak Biały Dom zaproponował 90-dniową przerwę w nakładaniu ceł na większość krajów, amerykańskie kontrakty terminowe pozostały na tym samym poziomie, podczas gdy globalne akcje nadal rosły.

Rynek obligacji wciąż jest wstrząśnięty. I po raz pierwszy od lat inwestorzy otwarcie kwestionują, czy amerykańskie aktywa nadal stanowią bezpieczną przystań, jaką kiedyś były.

Co właśnie stało się na amerykańskich rynkach?

Od piątku do środy inwestorzy byli świadkami zsynchronizowanej wyprzedaży, która zazwyczaj nie zdarza się w rozwiniętych gospodarkach.

Indeks S&P 500, obligacje skarbowe i dolar gwałtownie spadły. Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA wzrosła o 60 punktów bazowych w ciągu trzech sesji. Był to najgwałtowniejszy ruch od 2001 roku. Nasdaq wszedł w fazę korekty, zanim odbił się o 12% w ciągu jednego dnia po ogłoszeniu wstrzymania ceł.

Zazwyczaj, gdy akcje spadają, obligacje rosną. Tym razem tak się nie stało. Zamiast tego, fundusze hedgingowe pozbywały się obligacji skarbowych w fali wymuszonej sprzedaży związanej z nieudaną strategią handlu bazowego.

Skutki zostały spotęgowane przez niską płynność rynku i pozycje lewarowane. W pewnym momencie rentowność 10-letnich obligacji osiągnęła 4,515%, w porównaniu do 3,9% zaledwie kilka dni wcześniej.

Dolar amerykański osłabił się również w stosunku do bezpiecznych przystani, takich jak jen i frank szwajcarski, pomimo wzrostu rentowności. Indeks dolara (DXY) nadal spada w tym miesiącu. Niezdolność dolara do przyciągnięcia kapitału w momencie globalnego stresu była poważnym sygnałem ostrzegawczym.

Dlaczego Trump zmienił zdanie?

Odwrócenie decyzji o cłach przez Trumpa nie miało nic wspólnego z dyplomacją ani ekonomią. Chodziło o rynki.

Według Bloomberga i informatorów z Białego Domu, Trump spędził początek tygodnia na śledzeniu rentowności obligacji, wykresów akcji i komentarzy Fox Business.

Kiedy rentowność 10-letnich obligacji przekroczyła 4,5%, a prominentni sojusznicy, tacy jak Jamie Dimon i Bill Ackman, ostrzegali przed recesją, Trump ustąpił.

W ciągu kilku godzin jego zespół przygotował wpis na Truth Social, wycofujący cła dla większości krajów, z wyjątkiem Chin, i opublikował go bez konsultacji prawnych.

Ten ruch wywołał największy jednodniowy skok na Nasdaq od 2001 roku. Ale rynek obligacji prawie nie zareagował. A to mówi nam coś poważniejszego. Być może rynki nie wierzą, że to już koniec.

Czy to koniec mitu o bezpiecznej przystani w USA?

Fraza „Sprzedaj Amerykę” nie bez powodu stała się w tym tygodniu viralowym nagłówkiem. Inwestorzy nie tylko sprzedawali amerykańskie akcje.

Sprzedawali obligacje. Sprzedawali dolary.

Sprzedali wszystko. I nie byli to tylko day traderzy czy fundusze spekulacyjne. Były to fundusze emerytalne, zagraniczne banki centralne i inwestorzy instytucjonalni, którzy zmniejszali swoje zaangażowanie w amerykańskie aktywa.

Część problemu miała charakter techniczny. Transakcje bazowe załamały się. Fundusze hedgingowe otrzymały wezwania do uzupełnienia depozytu zabezpieczającego. Dealerzy nie dysponowali wystarczającą zdolnością bilansową, aby wchłonąć przepływy.

Ale część problemu ma charakter strukturalny. Stany Zjednoczone borykają się obecnie jednocześnie z wysokim deficytem, wysoką inflacją i nieprzewidywalną polityką handlową. To nie jest bezpieczna przystań. To aktywa ryzykowne z przywilejami waluty rezerwowej.

Zagraniczni inwestorzy wydają się zgadzać. Chiny podobno posiadają około 800 miliardów dolarów w amerykańskich obligacjach skarbowych.

Chociaż nie ma twardych dowodów na aktywne pozbywanie się aktywów, aukcja 3-letnich obligacji skarbowych w tym tygodniu odnotowała jeden z najsłabszych wyników ofert zagranicznych od lat.

Według Morningstar, krajowi nabywcy wchłonęli jedynie 6,2% podaży, w porównaniu do średniej wynoszącej 19%.

Tymczasem niemieckie obligacje skarbowe utrzymały się na stałym poziomie. Euro umocniło się wobec dolara. A złoto przekroczyło 3100 dolarów za uncję, ponieważ inwestorzy szukają bezpiecznych przystani gdzie indziej.

Czy powinniśmy panikować?

To jeszcze nie kryzys. Ale to duża zmiana paradygmatu. Fed ma ograniczone pole manewru. Protokół z marcowego posiedzenia wykazał obawy, że cła podniosą inflację.

Rynki obecnie uwzględniają mniejszą liczbę obniżek stóp procentowych w tym roku, z ponad 100 punktów bazowych do około 80.

Jeśli rentowności pozostaną wysokie, a inflacja wzrośnie z powodu ceł, Fed może być zmuszony do bezczynności, gdy gospodarka spowolni.

Tymczasem Trump już oświadczył, że zawieszenie ceł jest tylko tym: zawieszeniem. 10% cło na wszystkie importowane towary pozostaje w mocy.

Cło na chińskie towary zostało ponownie podniesione, obecnie wynosi 125%. Nowa fala napięć handlowych może wywołać kolejną wyprzedaż. Rynek już pokazał, co się dzieje, gdy traci zaufanie.

Istnieje również ryzyko globalnych działań odwetowych. Chiny nałożyły 84% cła na amerykańskie towary i sankcje na 18 amerykańskich firm.

Europa jest pod presją, by zareagować. Długoterminowa strategia, zwłaszcza w relacjach z Chinami, jest teraz testem wytrzymałości ekonomicznej.

Trump gra w rosyjską ruletkę. Ale Chiny wydają się przygotowane na poniesienie strat. Teoria gier sugeruje, że strona najbardziej skłonna do cierpienia zazwyczaj wygrywa.

Na koniec, poza cłami, istnieje jeszcze jedno duże ryzyko. Ryzyko utraty zaufania globalnych inwestorów do amerykańskiego zarządzania gospodarczego. Chaotyczne zmiany polityki. Komunikacja za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Rozbieżność między tym, co mówi się w Waszyngtonie, a tym, co rzeczywiście dzieje się na rynkach.

Miniony tydzień pokazał, że rynek wyznacza teraz granice amerykańskiej polityki. Kiedy rynek obligacji zaczyna „szaleć”, Waszyngton słucha. Ale to nie jest dobra wiadomość. Oznacza to, że zaufanie nie jest już automatyczne. Zniknęła zasada domniemania niewinności.

Po raz pierwszy od pokolenia inwestorzy wyceniają amerykańskie aktywa nie jako domyślny cel inwestycji, ale jako jedną z wielu opcji. To sedno strategii „Sprzedaj Amerykę”. I nawet jeśli na chwilę się zatrzyma, sama idea już weszła w grę.