Sąd Najwyższy Indii krytykuje opóźnienia w regulacjach dotyczących kryptowalut, podczas gdy najbogatsi uciekają w nieruchomości.

Sąd Najwyższy Indii krytykuje opóźnienia w regulacjach dotyczących kryptowalut, podczas gdy najbogatsi uciekają w nieruchomości.
Diya Poddar
20 maj 2025, 13:44 PM
  • Sprawa włamania do WazirX, w której szacuje się straty na 2000 crore rupii, została umorzona z powodu luk prawnych.
  • Wartość portfeli inwestycyjnych waha się od 75 do 500 crore rupii, obejmując miasta w Indiach i na całym świecie.
  • Indie ryzykują, że w kwestii regulacji kryptowalut zostaną w tyle za Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Singapurem.

Sąd Najwyższy Indii skrytykował rząd centralny za brak jasnych ram regulacyjnych dla kryptowalut, nazywając opóźnienia szkodliwymi dla stabilności gospodarczej kraju.

20 maja 2025 roku skład sędziowski określił nieuregulowaną działalność związaną z Bitcoinem jako zbliżoną do operacji hawala, czyli formy nielegalnego transferu pieniędzy, która omija tradycyjne kanały bankowe.

Te słowa padają w obliczu narastającego zamieszania prawnego, braku nadzoru i trwających trudności w egzekwowaniu prawa – w tym nierozwiązanych spraw, takich jak masowy atak hakerski na WazirX, w którym stracono 2000 crore rupii, który sąd umorzył z powodu braku odpowiednich ram prawnych.

Inwestorzy ostrzegają, że ta próżnia może spowodować odpływ kapitału i straty w branży fintech.

Sąd zwraca uwagę na lukę prawną w zakresie kryptowalut.

Podczas wtorkowego posiedzenia Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na sprzeczne podejście rządu do kryptowalut. Chociaż transakcje są opodatkowane stawką 30%, nadal nie ma formalnych przepisów regulujących ten sektor.

Sędzia Suryakant zakwestionował tę sprzeczność, stwierdzając, że uznanie poprzez opodatkowanie implikuje potrzebę odpowiedniej regulacji.

Sąd dodatkowo skrytykował władze za powolne reagowanie na ryzyka systemowe, wzywając do natychmiastowego wprowadzenia przepisów prawnych w celu zapewnienia bezpieczeństwa finansowego i ochrony inwestorów.

Brak jasnych przepisów prawnych doprowadził do powtarzających się błędów w egzekwowaniu prawa.

Obejmuje to zamknięcie głośnych spraw, takich jak atak hakerski na WazirX, w którym poszkodowani zostali przekierowani do Rezerwowego Banku Indii (RBI), Komisji Papierów Wartościowych i Giełd Indii (SEBI) oraz Centralnego Biura Śledczego (CBI) – instytucji, które historycznie podchodziły do kryptowalut z dystansem.

Trwające śledztwa karne, takie jak to prowadzone przeciwko Shaileshowi Babulalowi Bhattowi, oskarżonemu o wymuszenie dużych sum w aktywach cyfrowych i walucie fiducjarnej, dodatkowo podkreśliły braki w nadzorze.

Inwestorzy sięgają po ziemię

W obliczu tej luki legislacyjnej najbogatsi Hindusi wycofują swoje pieniądze z kryptowalut i przekierowują je do portfeli inwestycyjnych w nieruchomości o wysokiej wartości.

Najbogatsze 0,001% społeczeństwa w tym kraju coraz częściej inwestuje w banki gruntów, luksusowe rezydencje, lokale komercyjne i prestiżowe aktywa, zarówno w kraju, jak i za granicą.

Według Aishwarayi Shri Kapoor, doradczyni ds. luksusowych nieruchomości, nabywanie nieruchomości w cenie od 75 crore rupii do 500 crore rupii staje się preferowanym sposobem na zachowanie majątku.

Ta zmiana jest spowodowana obawami dotyczącymi ochrony kapitału i niejasności prawnych w odniesieniu do aktywów cyfrowych.

W przeciwieństwie do zmiennego rynku kryptowalut, nieruchomości – zwłaszcza te zabytkowe i z góry wynajęte – oferują bezpieczeństwo płynności i wyłączność odsprzedaży poprzez ściśle kontrolowane sieci prywatne.

Ten trend wskazuje na szerszy spadek zaufania do cyfrowej infrastruktury finansowej kraju.

Opóźnienia szkodzą przyszłości branży fintech.

Opóźnienia Indii w tworzeniu ram regulacyjnych dla kryptowalut mogą również zagrozić jej globalnej konkurencyjności w branży fintech.

Podczas gdy sąsiednie jurysdykcje, takie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie i Singapur, wdrożyły ustrukturyzowane ramy prawne dla aktywów cyfrowych, Indie nadal polegają na chaotycznych politykach podatkowych, nie zajmując się prawami inwestorów, normami zgodności ani wytycznymi technologicznymi.

To regulatoryjne bezruchy może spowodować przeniesienie innowacji i inwestycji za granicę, zwłaszcza że startupy, deweloperzy i inwestorzy instytucjonalni zajmujący się technologią blockchain borykają się ze wzrastającym brakiem pewności.

Oświadczenia Sądu Najwyższego wywierają teraz presję na Ministerstwo Finansów i organy regulacyjne, aby podjęły działania, zanim sektor stanie się prawną ziemią niczyją, zniechęcając nie tylko inwestorów krajowych, ale także zagranicznych.