Czy cła Trumpa naprawdę czynią Amerykę znowu wielką?
- Średnia stawka celna w USA wynosi obecnie 7,0 proc. i jest najwyższa od 1969 r., co uderza w PKB, wydatki konsumpcyjne i miejsca pracy.
- Roszczenia inwestycyjne Trumpa o wartości 12 bilionów dolarów są zawyżone, a realne nowe inwestycje mogą wynosić zaledwie 30 miliardów dolarów.
- Globalne efekty domina obejmują rosnącą deflację w Europie i Azji oraz rosnącą niepewność w bankach centralnych.
Prezydent USA Donald Trump powtarzał, że cła to dla niego najpiękniejsze słowo.
Mają one generować "miliardy" dochodów dla rządu i generować "biliony" nowych inwestycji dla Ameryki.
Wiele rzeczy zmieniło się od kwietnia, kiedy pojawiły się pierwsze duże ogłoszenia taryfowe.
Cła są ogromnym narzędziem ekonomicznym i wpływają na wszystkie aspekty gospodarki w dramatyczny sposób.
PKB, inflacja, zatrudnienie, zachowania konsumentów, dochody federalne, bogactwo i ceny akcji.
Czy zatem plan Donalda Trumpa działa? Czy cła wzbogacają kraj? Czy jest to rzeczywiście początek epoki dobrobytu dla Ameryki, czy też dzieje się coś wręcz przeciwnego? Odpowiedź tkwi w najnowszych danych.
Jak agresywne są obecne taryfy?
Według Yale's Budget Lab, cła Trumpa podniosły średnią efektywną stawkę celną w USA do 7,0%.
To najwyższy poziom ceł, jaki Ameryka widziała od ponad pół wieku.
Obecny system obejmuje 25% podatek od wszystkich importowanych samochodów, stali i aluminium. Pomimo częściowych wyjątków dla niektórych krajów, takich jak Wielka Brytania, wpływ jest poważny.
Starsze taryfy pozostają w mocy, a rezultatem jest kumulowanie się taryf. W niektórych przypadkach firmy płacą efektywne stawki w wysokości 70% lub więcej.
Trump przekonuje, że cła te generują historyczne dochody dla rządu i ożywiają amerykański przemysł.
Podczas gdy oczekuje się, że dochody federalne z ceł osiągną 686 miliardów dolarów w ciągu następnej dekady, szerszy wpływ gospodarczy mówi inną historię.
Według Yale's Budget Lab wzrost realnego PKB na 2025 r. został już obniżony o 0,18 punktu procentowego.
Przewiduje się, że długoterminowy spadek PKB wyniesie 0,06% rocznie, co odpowiada 20 miliardom dolarów.
Przewiduje się, że amerykańskie gospodarstwa domowe stracą 950 dolarów rocznej siły nabywczej, a utrata miejsc pracy ma osiągnąć w tym roku 127 000.
Czy inflacja gwałtownie wzrośnie?
Na razie inflacja pozostaje spokojna. Ekonomiści twierdzą jednak, że to tylko kwestia czasu.
W pierwszej połowie roku przedsiębiorstwa skoncentrowały się na imporcie przed wejściem w życie ceł. Gromadzenie zapasów pomogło stłumić ceny w II kwartale.
Wiele firm wstrzymało się również z podwyżkami cen ze względu na zmieniającą się politykę i niepewność co do ostatecznych stawek celnych. Ale ten tymczasowy bufor się kończy.
JPMorgan szacuje, że nowe cła zwiększą koszty importu o 400 miliardów dolarów rocznie.
Kiedy firmy zaczną przekazywać to konsumentom, CPI może wzrosnąć do 3,0%, a nawet 3,5% do końca trzeciego kwartału.
Inni mogą wchłonąć koszty, ale oznaczałoby to spadek zysków, zamrożenie zatrudnienia i ewentualne zwolnienia.
W końcu ceny z pewnością wzrosną. Problem polega na tym, że ten skok zbliża się w momencie, gdy Fed stoi w obliczu presji na obniżenie stóp.
Czy "boom inwestycyjny o wartości 12 bilionów dolarów" jest prawdziwy?
Prezydent Trump wielokrotnie twierdził, że jego program gospodarczy uwolnił ponad 12 bilionów dolarów inwestycji biznesowych.
Problem polega na tym, że rzeczywista liczba to prawdopodobnie mniej niż 1% tej liczby.
Oficjalna lista ogłoszonych inwestycji Białego Domu wynosi około 5,3 biliona dolarów. Jednak analiza Goldman Sachs wykazała, że tylko 134 miliardy dolarów z tej kwoty to nowość.
Gdy badacze uwzględnili projekty, które były już zaplanowane, nie były specyficzne dla Stanów Zjednoczonych lub były mało prawdopodobne, aby się zmaterializowały, liczba ta spadła do zaledwie 30 miliardów dolarów.
Niektóre z wymienionych projektów obejmują wydatki na wynagrodzenia, zobowiązania podatkowe lub projekty kapitałowe ogłoszone przed powrotem Trumpa na urząd.
Przedsiębiorstwa mają wyraźną motywację do zawyżania ogłoszeń inwestycyjnych, ponieważ zyskują dobrą wolę polityczną i unikają kontroli.
Ale bardzo niewiele z tych pieniędzy to nowy kapitał, który faktycznie przenosi się do gospodarki z powodu ceł.
Jaki jest realny wpływ na gospodarkę?
Liczby stają się bardziej niepokojące, gdy spojrzymy na konkretne sektory.
Przemysł przemysłowy, który Trump często wskazuje jako głównego beneficjenta swojej protekcjonistycznej polityki, nie odnotowuje ożywienia.
Wynik jest ogólnie lekko ujemny. Podczas gdy dobra trwałe są na tym samym poziomie, zaawansowana produkcja spadła o 0,3%.
Obejmuje to części precyzyjne, półprzewodniki i sprzęt o wysokiej wartości. Rolnictwo skurczyło się o 1,2 proc., budownictwo o 1,5 proc.
Ceny samochodów wzrosły o 8,4% w krótkim okresie, czyli o około 2,400 USD więcej za nowy pojazd.
W branży farmaceutycznej obserwuje się pewną repatriację produkcji, ale tylko w przypadku leków markowych.
Łańcuchy dostaw leków generycznych pozostają skoncentrowane w Indiach i Chinach. Ewentualna repatriacja potrwa od pięciu do dziesięciu lat i może się odwrócić w zależności od przyszłej regulacji cen.
Nawet sektor usług, który jest zazwyczaj bardziej izolowany, odczuwa skutki uboczne w handlu i logistyce.
Zaufanie konsumentów zaczyna słabnąć. Przedsiębiorstwa odwlekają decyzje inwestycyjne.
Niepewność polityczna zaczyna zamrażać ruchy gospodarcze na całym świecie.
Tymczasem Trump zachwala dochody z ceł jako główną wygraną. Przewiduje się, że w ciągu następnej dekady rząd zbierze 686 miliardów dolarów dodatkowych dochodów z ceł.
Ale rozłożone na dziesięć lat te 686 miliardów dolarów to zaledwie 0,3% PKB rocznie.
A nawet ta liczba jest równoważona przez szacunkowo 101 miliardów dolarów utraconych wpływów podatkowych z powodu wolniejszego wzrostu gospodarczego spowodowanego samymi cłami.
Prognozy: Globalna reakcja łańcuchowa
Skutki ceł nałożonych przez Trumpa nie pozostaną w granicach Ameryki. Nigdy tego nie robią.
W perspektywie krótkoterminowej najbardziej ucierpią Stany Zjednoczone, które odnotują najwyraźniejszy szok podażowy od dziesięcioleci.
Koszty nakładów rosną. Marże zysku kurczą się. Firmy już spowalniają inwestycje i zamrażają plany zatrudnienia.
A gdy zaczynają się zwolnienia, na rynku pracy nie ma już zbyt wiele poduszki bezpieczeństwa.
Ale efekt domina za granicą może być równie znaczący. Europa już teraz odczuwa presję z drugiej ręki.
W miarę jak popyt Chin na europejskie towary słabnie, a chińskie firmy przekierowują eksport do Europy i innych krajów, eksporterzy ze strefy euro stoją w obliczu podwójnego ciosu: mniejszego popytu, większej konkurencji.
Rezultatem jest wolniejszy wzrost, dezinflacja towarów i rosnąca presja na EBC, aby jeszcze bardziej obniżył stopy procentowe.
Planowane przez Niemcy poluzowanie polityki fiskalnej może złagodzić ten cios. W niektórych gospodarkach europejskich narasta nadzieja , ale być może jest jeszcze za wcześnie, by mówić o konkretach.
Główny cel, Chiny, są prawdopodobnie bardziej zwinne w swojej reakcji. Pekin toczy jedynie wojnę handlową z USA.
Ale Stany Zjednoczone sparują prawie ze wszystkimi.
To pozostawia Chinom przestrzeń do przekierowania handlu, pobudzenia popytu w kraju i złagodzenia skutków poprzez politykę.
W miarę jak chińskie towary rozlewają się na inne rynki, będą eksportować deflację przez Azję, strefę euro i Amerykę Łacińską.
Dla rynków wschodzących, które już teraz odczuwają słaby popyt globalny i spadające ceny surowców, może to oznaczać kolejny stracony rok.
Nawet banki centralne nie są pewne, na co patrzą. Dane są zaszumione. Oczekuje się, że od połowy 2025 presja cenowa przyspieszy, wraz ze spadkiem produkcji przemysłowej.
Rezerwa Federalna stoi teraz przed zadaniem niemal niemożliwym: stymulować wzrost bez podsycania inflacji.
Niższe stopy procentowe mogą pomóc rynkowi pracy, ale grożą osłabieniem dolara i wywołaniem jeszcze większej zmienności.
Jest to dylemat, przed którym stoi Fed przed decyzją w sprawie stóp procentowych 18 czerwca.
Najważniejsze jest to, że cła Trumpa nie przyniosły obiecanego przez niego odrodzenia gospodarczego.
Pod jego pewnymi siebie przemówieniami i imponująco brzmiącymi liczbami rzeczywistość wygląda bardziej ponuro.
Po zaskoczeniu danymi o zatrudnieniu, CPI USA wystawi na próbę rajd AI — jak handlować?
Brytyjski regulator proponuje wyższe wymogi odporności dla funduszy rynku pieniężnego
Cięcia Fed odroczone? Goldman Sachs widzi łagodzenie dopiero w 2027 r.
4 skutki dla twoich finansów, jeśli wojna z Iranem przeciągnie się do 2027
Zatrudnienie w USA wzrosło o 172 000 w maju, powyżej oczekiwań; bezrobocie 4,3%
Nie znaleziono wyników
Ładowanie artykułów...
Failed to load articles. Please try again.