Wojna, na którą rynki nie były gotowe: co amerykańskie uderzenia na Iran oznaczają dla światowej gospodarki

  • Precyzyjne uderzenia Trumpa na Iran mogą nie doprowadzić do wojny, ale skutki gospodarcze już trwają.
  • Rynki ropy naftowej reagują gwałtownie, z ropą naftową skaczącą o 8,8% i obawami o ropę za 130 USD, jeśli Ormuz zostanie zakłócony.
  • Stany Zjednoczone pozostają izolowane, podczas gdy Europa, Chiny i importerzy ropy naftowej stoją w obliczu poważnej ekspozycji na rosnące ceny.

To już oficjalne. Stany Zjednoczone zbombardowały irańskie zakłady wzbogacania uranu, otwierając nowy, niestabilny rozdział w konflikcie, który rynki miały nadzieję, że pozostanie regionalny.

Po miesiącach eskalacji wojny zastępczej między Izraelem a Iranem, decyzja Donalda Trumpa jest czymś więcej niż bezpośrednią akcją wojskową.

Może to oznaczać koniec założeń ekonomicznych, które od lat kierują rynkami.

Od skoków cen ropy naftowej po obawy o inflację, od Cieśniny Ormuz po stół negocjacyjny Pekinu, tworzą się fale uderzeniowe.

To, czy przerodzi się to w globalny kryzys, czy tylko w kolejny krótkotrwały skok, zależy od tego, co wydarzy się dalej i jak zareagują rynki, banki centralne i rządy.

Jak daleko może posunąć się ten konflikt?

Naloty były celowe i precyzyjne. Trump uderzył w trzy obiekty nuklearne w Iranie, po tym jak dał Izraelowi przestrzeń do osłabienia zdolności Teheranu do wystrzeliwania rakiet dalekiego zasięgu.

Irańscy przywódcy już zagrozili, że podejmą działania odwetowe, ale nie wiadomo jeszcze, w jaki sposób to nastąpi. Gospodarka Iranu jest na tyle krucha , że nie jest w stanie wytrzymać długotrwałego konfliktu zarówno z USA, jak i Izraelem.

Ze strony amerykańskiej nie ma na razie żadnych oznak inwazji na pełną skalę ani rozmieszczenia wojsk amerykańskich. A opinia publiczna nie popiera żadnego. Większość Amerykanów sprzeciwia się wojnie z Iranem.

A historia Trumpa wpisuje się w ten sentyment. Ograniczone strajki, wielkie ogłoszenia, jak dotąd brak butów na ziemi.

To nie pierwszy raz. Zabójstwo Kasema Sulejmaniego w 2020 r. przebiegało według tego samego schematu: usuń cel o wysokiej wartości, a następnie wycofaj się.

Tym razem stawia na precyzyjną siłę, aby wywrzeć presję na Iran i uniknąć przedłużającej się wojny. O ile jednak ryzyko militarne można obliczyć, o tyle skutki gospodarcze są znacznie trudniejsze do kontrolowania.

Ropa naftowa nadal jest czerwoną linią

Wrażliwość światowej gospodarki nie dotyczy samego Iranu. Chodzi o geografię.

Cieśnina Ormuz, kanał o szerokości 21 mil, transportuje 20% dziennej podaży ropy naftowej na świecie i ogromną ilość skroplonego gazu ziemnego.
Iran wielokrotnie groził jej zamknięciem, jeszcze przed atakami USA. Robiono to już wcześniej w ograniczony sposób, taki jak przejmowanie tankowców, stawianie min, nękanie statków łodziami motorowymi.

Podczas "wojny tankowców" w latach 80. i ponownie w incydentach w 2023 r., Iran zakłócił żeglugę w Zatoce Perskiej, aby wywrzeć presję na przeciwników.
Jeśli Iran podejmie teraz bardziej zdecydowane działania, będzie miał środki, aby zablokować lub poważnie zakłócić ruch uliczny. IRGC może uderzać w statki, zaminowywać drogi wodne lub po prostu sprawić, że będzie to zbyt ryzykowne, aby ubezpieczyciele dali zielone światło na przeprawę.

Już teraz grożono europejskim statkom z paliwem.

Bloomberg Economics prognozuje , że całkowite zamknięcie elektrowni Ormuz spowodowałoby, że ropa przekroczyłaby poziom 130 dolarów za baryłkę.

To może sprowadzić inflację w USA z powrotem do 4% i prawdopodobnie zmusić Rezerwę Federalną do opóźnienia lub anulowania oczekiwanych obniżek stóp procentowych.

Zdławiłoby to również wzrost gospodarczy w krajach takich jak Niemcy, Japonia, Indie i Chiny, które są silnie narażone na import energii.

Historia sugeruje jednak, że całkowite zamknięcie Cieśniny byłoby krótkotrwałe. Podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1991 r. ropa Brent podwoiła się w ciągu kilku tygodni, by kilka miesięcy później unormować się.

Wojna w Iraku w 2003 r. i inwazja na Ukrainę w 2022 r. spowodowały podobne skoki, które szybko się odwróciły. Dlaczego? Wolne moce produkcyjne i szybka reakcja wojskowa USA.

Nawet bez pełnego zamknięcia, pierwsze oznaki reakcji rynku są wyraźne. Po strajkach pochodne na ropę naftową wzrosły o 8,8%.

Kto zostaje zraniony, a kto zyskuje?

Gospodarka USA jest w lepszej sytuacji niż większość innych krajów. Po boomie łupkowym Ameryka stała się niemal zrównoważonym handlowcem ropy, eksportując i importując mniej więcej taką samą ilość.

Oznacza to, że gdy ceny ropy rosną, korzystają na tym amerykańskie firmy naftowe, podczas gdy firmy transportowe i produkcyjne cierpią. Ale ogólnie rzecz biorąc, gospodarka pozostaje stabilna.

Inflacja może wzrosnąć, ale ryzyko recesji pozostaje niskie.

Z drugiej strony Rosja może skorzystać na tym chaosie. Wyższe ceny ropy naftowej pomagają Moskwie jako głównemu eksporterowi finansować wojnę na Ukrainie.

Ze względu na to, że dostawy do Iranu znajdują się pod presją, Rosja może stać się jeszcze ważniejszym partnerem dla krajów, które chcą uniknąć wpływów USA, zwłaszcza Chin.

Mówiąc o Chinach, są one teraz w kropce. Prawie cały eksport irańskiej ropy trafia do Pekinu, a Chiny cieszą się ostrymi zniżkami w wysokości około 6 dolarów za baryłkę niższymi niż ceny rynkowe.

Jeśli te dostawy zostaną przerwane, Chiny będą musiały nie tylko znaleźć nowe źródła, ale będą musiały zapłacić pełną cenę. To bezpośredni cios w chiński przemysł i dźwignię finansową w momencie, gdy jego gospodarka walczy o powrót do normalności.

Europa też jest narażona. Importuje mniej ropy bezpośrednio z Iranu lub przez Ormuz, ale jest uzależniony od stabilnych cen światowych.

Jeśli eksport LNG z Kataru zostanie zakłócony, a który również przepływa przez Ormuz, ceny gazu w Europie mogą gwałtownie wzrosnąć, zwłaszcza zimą.

Biorąc pod uwagę, że gospodarka strefy euro już teraz znajduje się w stagnacji, spotęgowałoby to istniejącą presję wynikającą z wyższych stóp procentowych i słabego popytu konsumpcyjnego.

Czy rynek reaguje przesadnie czy niedocenia?

Nawet jeśli Iran zakłóci działanie Ormuzu, ropa naftowa jest towarem globalnym.

Eksporterzy ropy naftowej z Zatoki Perskiej mają pewne pole manewru. Arabia Saudyjska eksploatuje rurociąg o przepustowości 5 milionów baryłek dziennie z pól Zatoki Perskiej do Morza Czerwonego.

Zjednoczone Emiraty Arabskie mają linię do Fudżajry o przepustowości 1,5 miliona baryłek dziennie, omijającą Ormuz.

Ale Irak, Kuwejt i Katar, wszystkie trzy, które są kluczowymi eksporterami, nie mają realnej alternatywy. Całkowite zamknięcie uderzyłoby w ich przychody i globalną podaż.

Olej jest zamienny, co oznacza, że można go wysłać w dowolne miejsce przy minimalnych różnicach w kosztach.

Europa mogłaby kupować więcej od Ameryki Łacińskiej lub USA, podczas gdy Azja przesuwa się w kierunku Arabii Saudyjskiej lub Iraku.

Ignoruje to jednak to, jak rynki działają w praktyce. Popyt na ropę naftową jest nieelastyczny w krótkim okresie. Ludzie nadal jeżdżą samochodami, firmy nadal wysyłają towary, a rządy nadal ogrzewają budynki, niezależnie od ceny.

Oznacza to, że nawet niewielkie zakłócenie może spowodować duży skok ceny. Kilka tankowców wyciągniętych z Zatoki Perskiej może wywołać panikę, która rozleje się daleko poza perskie wybrzeże.

Ignoruje również psychologię geopolityczną. Inwestorzy nienawidzą niepewności.

A teraz patrzą na prezydenta USA, który może znowu zbombardować, na Iran, który czuje się zapędzony w kozi róg, na niestabilny izraelski front wojenny i na wielu potencjalnych porażkach na globalnej mapie energetycznej.

Co dzieje się dalej?

Stąd są trzy prawdopodobne ścieżki.

W najbardziej ograniczonym przypadku Iran odpowiada niewielkimi atakami na amerykańskie bazy lub aktywa, a konflikt pozostaje opanowany. Ropa naftowa podrożała umiarkowanie, inflacja rośnie, ale banki centralne utrzymują kurs.

W scenariuszu średniego zasięgu Iran atakuje infrastrukturę Zatoki Perskiej lub tankowce handlowe. Cieśnina Ormuz staje się półoperacyjna. Ropa rośnie w przedziale 110-120 USD.

Fed, EBC i inne instytucje zamrażają obniżki stóp procentowych, podczas gdy globalny wzrost gospodarczy hamuje.

W najgorszym przypadku Ormuz zostanie całkowicie zamknięty. Ropa naftowa przekracza 130 USD. Inflacja sięga 4-5%.

Stopy procentowe pozostaną wysokie do 2025 roku. Europa i Azja stoją w obliczu kryzysu energetycznego. Chiny starają się zaopatrywać w ropę po wyższych cenach. Rosja na tym korzysta. Rynki nakręcają spiralę.

Jedno jest jednak pewne: era geopolityki wolnej od ryzyka dobiegła końca. Witamy ponownie w świecie zmienności.