Umowa handlowa między Indiami a USA: czy czerwone linie wykolei przełom w ostatniej chwili?

  • Indie wyznaczają twarde czerwone linie w sprawie rolnictwa, nabiału i importu upraw GMO w rozmowach handlowych z USA.
  • Wysokie cła i normy kulturowe sprawiają, że eksport produktów mlecznych z USA do Indii jest nieopłacalny, pomimo nacisków ze strony USA.
  • W związku ze zbliżającym się terminem wprowadzenia ceł 9 lipca, Indie dążą do zawarcia umowy, która wyprzedzi Chiny i Wietnam.

Podpisanie amerykańsko-wietnamskiej umowy handlowej spowodowało ostrożność w Indiach, ponieważ New Delhi wydaje się być zaangażowane w trudne negocjacje ze swoimi waszyngtońskimi odpowiednikami.

Oczekuje się, że udana umowa handlowa z Wietnamem przyniesie duże korzyści Stanom Zjednoczonym, ale dla Indii przyniesie tylko większą konkurencję, a wszystko to dzięki Chinom i jednemu czynnikowi.

W miarę zbliżania się terminu wprowadzenia ceł 9 lipca, indyjscy negocjatorzy będą starali się zapewnić umowę, która nie tylko będzie lepsza niż Chiny czy Wietnam, ale wszystkie ich wschodzące kraje w regionie.

Co spowalnia porozumienie handlowe między Indiami a USA?

Istnieją pewne wyraźne czerwone linie, których New Delhi nie jest gotowe przekroczyć.

Źródła zbliżone do negocjacji ujawniły, że indyjscy negocjatorzy dali jasno do zrozumienia stronie amerykańskiej, że niewiele można zrobić w sektorze rolnym i mleczarskim.

Indie utrzymują tę linię już od jakiegoś czasu i chronią swoje rolnictwo i sektor mleczarski na wielu forach.

Minister finansów Nirmala Sitaraman kategorycznie stwierdziła, że Indie nie będą negocjować niczego, co osłabia pozycję ich rolnictwa lub rolników.

Stany Zjednoczone chcą, aby Indie importowały genetycznie modyfikowaną (GM) kukurydzę na etanol, ale Indie zakazują upraw GMO i chronią lokalnych rolników wysokimi cłami. Podczas gdy etanol z kukurydzy szybko rośnie, cukrownie obawiają się, że stracą na znaczeniu.

Prawdopodobne jest również odepchnięcie polityczne, zwłaszcza w obliczu zbliżających się wyborów w Biharze.

Po drugie, negocjatorzy prowadzą trudne rozmowy na temat genetycznie modyfikowanego oleju sojowego. Stany Zjednoczone chcą, aby Indie importowały genetycznie modyfikowaną soję, ale priorytety New Delhi wymagają handlu wyłącznie genetycznie modyfikowanym olejem sojowym.

Propozycja importu genetycznie modyfikowanej soi do ekstrakcji oleju i eksportu resztek DOC spotyka się z oporem politycznym, zwłaszcza ze strony stanów, w których uprawia się soję, gdzie rolnicy już teraz zmagają się z niskimi cenami, a wrażliwość wyborcza jest wysoka.

Wreszcie, wysokie cła i surowe normy kulturowe w Indiach sprawiają, że import produktów mlecznych, zwłaszcza z USA, jest w dużej mierze nieopłacalny.

Podczas gdy Indie prawdopodobnie nie złagodzą restrykcji dotyczących produktów mlecznych, Stany Zjednoczone mogą wykorzystać ten wrażliwy sektor jako kartę przetargową w sprawie ustępstw w innych obszarach handlu rolnego.

Szersza niepewność na rynku

Rozmowy między Indiami a USA w sprawie umowy handlowej przeciągają się, ponieważ obie strony okopują się po piętach.

Indie chcą chronić swoich rolników i drobny przemysł, podczas gdy Stany Zjednoczone mocno naciskają na obniżenie ceł i lepszy dostęp do swoich produktów. To sprawiło, że trudno było znaleźć złoty środek.

To, co nie pomaga, to ogólna niepewność związana ze światowym handlem.

Stany Zjednoczone często zmieniają swoje stanowisko, zwłaszcza w sprawie ceł, a ta nieprzewidywalność sprawia, że indyjscy eksporterzy są nerwowi.

Wielu z nich gra teraz bezpiecznie, redukując zamówienia i przyglądając się innym rynkom, zamiast zbytnio polegać na USA.

Ostatnie doniesienia wskazują, że w ciągu najbliższych 48 godzin możemy zobaczyć coś konstruktywnego, ponieważ Indie mają nadzieję, że staną się drugim krajem, który zabezpieczy umowę handlową z USA.