Donald Trump grozi 10-procentowymi dodatkowymi cłami dla krajów pro-BRICS; Chiny odpierają atak

  • Trump grozi dodatkowymi 10-procentowymi cłami krajom, które przyłączają się do "antyamerykańskiej" polityki BRICS.
  • Szczyt BRICS w Rio wzywa do globalnych reform i potępia amerykańsko-izraelskie ataki na Iran.
  • Chiny reagują ostrożnie, ostrzegając, że wojny celne i protekcjonizm szkodzą światowemu handlowi.

Groźby taryfowe prezydenta USA Donalda Trumpa nie mają końca, a ugrupowanie BRICS jest jego najnowszym celem.

Przed terminem składania ceł 9 lipca, ponieważ inwestorzy pozostają na krawędzi, uważnie śledząc każdy jego ruch, prezydent Trump wydał w niedzielę nowe ostrzeżenia.

Donald Trump zabrał głos w Truth Social i ostrzegł przed dodatkowymi 10-procentowymi cłami na kraje, które przyłączają się do "antyamerykańskiej" polityki BRICS.

BRICS, do którego należą Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, Republika Południowej Afryki, Egipt, Etiopia, Indonezja, Iran i Zjednoczone Emiraty Arabskie, odbyły swój ostatni szczyt w Rio de Janeiro i ostrzegły przed zagrożeniami dla światowego handlu wynikającymi ze wzrostu ceł.

Na niedawnym szczycie kraje BRICS wydały wspólne oświadczenie potępiające amerykańsko-izraelskie naloty na irańskie instalacje nuklearne i wojskowe.

NAM 2.0?

Prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva wygłosił płomienne przemówienie otwierające szczyt BRICS i porównał blok do Ruchu Państw Niezaangażowanych, grupy narodów, które odmówiły opowiedzenia się po którejś ze stron podczas zimnej wojny.

"BRICS jest spadkobiercą Ruchu Państw Niezaangażowanych. W obliczu ataku na multilateralizm nasza autonomia po raz kolejny znalazła się w ryzach" – powiedział.

Mówiąc o znaczeniu bloku, Lula wspomniał, że kraje BRICS stanowią połowę światowej populacji i 40% jej produkcji gospodarczej.

Wraz z przyłączaniem się kolejnych krajów, BRICS zyskał większe wpływy dyplomatyczne i pozycjonuje się jako głos Globalnego Południa, wzmacniając żądania reformy głównych światowych gremiów, takich jak Rada Bezpieczeństwa ONZ i MFW.

Donald Trump kontra BRICS

To nie pierwszy raz, kiedy Donald Trump bierze na celownik BRICS jako ugrupowanie.

Po powrocie do Białego Domu w styczniu, Trump wyglądał na niezadowolonego z wysiłków BRICS, by zakwestionować dominację dolara amerykańskiego.

Wezwanie bloku do "dedolaryzacji" nie spodobało się Donaldowi Trumpowi, który zagroził BRICS 100-procentowymi cłami.

Zdecydowane stanowisko Trumpa ma na celu przeciwstawienie się takim inicjatywom, które postrzega jako zagrożenie dla gospodarczej dominacji Ameryki.

Należy zauważyć, że Indie powstrzymały się od pełnego zaangażowania się w wysiłki na rzecz dedolaryzacji bloku, decydując się zamiast tego na ochronę swojego handlu krajowego przed globalną niepewnością polityczną.

Chiny reagują na groźby Trumpa

Niedawna groźba Trumpa zaczęła nawet wywoływać reakcje, a Chiny przyjęły ostrożny ton i podkreślały wpływ ceł i protekcjonizmu.

"Jeśli chodzi o nałożenie ceł, Chiny wielokrotnie wyrażały swoje stanowisko, że wojny handlowe i celne nie mają zwycięzców, a protekcjonizm nie oferuje żadnej drogi naprzód" – powiedział rzecznik MSZ Mao Ning, cytowany przez agencję AFP.

Donald Trump już rozesłał listy do różnych krajów w sprawie ceł, które muszą płacić za import do Stanów Zjednoczonych, a nowe ostrzeżenia najprawdopodobniej zintensyfikują niepewność.