"Kto wyłączył silniki?": dlaczego eksperci nie mogą się pogodzić z dźwiękiem w kokpicie Air India

  • Oba przełączniki sterowania paliwem zostały w tajemniczy sposób wyłączone kilka sekund po starcie, powodując całkowitą awarię silnika.
  • Eksperci twierdzą, że przypadkowa aktywacja jest prawie niemożliwa ze względu na konstrukcję przełącznika i mechanizmy bezpieczeństwa.
  • Śledczy mają trudności z ustaleniem, który pilot przemówił i czy działanie było celowe, przypadkowe.

Katastrofa lotu Air India 171 w czerwcu 2025 roku jest jedną z najbardziej zaskakujących tragedii w najnowszej historii lotnictwa w tym kraju.

Lecący do Londynu Boeing 787-8 Dreamliner spadł w niecałą minutę po starcie z Ahmadabadu, zabijając 270 osób na pokładzie i na ziemi.

Śledczy odzyskali zarówno rejestrator parametrów lotu, jak i rejestrator rozmów w kokpicie.

Ale to mrożący krew w żyłach dźwięk z kokpitu stał się sercem śledztwa, zapadającą w pamięć zagadką, która może być kluczem do zrozumienia, co wydarzyło się w tych ostatnich, szalonych chwilach.

Jaki dźwięk z kokpitu ujawnił?

Zaledwie kilka chwil po starcie oba przełączniki sterowania paliwem, urządzenia zwykle używane tylko na ziemi do uruchamiania lub wyłączania silników, zostały w jakiś sposób przestawione do pozycji "odcięcia".

Rezultat: nagła utrata przepływu paliwa, a wraz z nią katastrofalny spadek ciągu.

Dyktafon w kokpicie uchwycił krótką, ale mrożącą krew w żyłach wymianę zdań.

Jeden głos: "Dlaczego odciąłeś się?" Drugi odpowiada: "Nie wiedziałem". Nadal nie jest jasne, który pilot powiedział, co śledczy jeszcze nie dopasowali do tych głosów z całą pewnością.

Nagranie, choć krótkie, stało się główną wskazówką w rozwijającej się tajemnicy.

Dlaczego eksperci są zdziwieni?

Eksperci ds. bezpieczeństwa lotniczego i śledczy dokładnie analizują dźwięk z kokpitu lotu Air India 171, skupiając się na bardzo nieregularnej aktywacji wyłączników odcinających paliwo.

Teraz skupiono się na tym, co to mówi nie tylko o zachowaniu pilotów, ale także o możliwych usterkach technicznych i procedurach w kokpicie obowiązujących w tamtym czasie.

Kilku ekspertów lotniczych zwróciło uwagę, że konstrukcja przełączników sterowania paliwem w Boeingu 787 sprawia, że przypadkowa aktywacja jest bardzo mało prawdopodobna.

Przełączniki są osłonięte wspornikami ochronnymi i wyposażone w mechanizmy blokujące, co oznacza, że nie można ich po prostu przypadkowo obrócić, wymaga to przemyślanego, dwuetapowego działania: podnoszenia, a następnie ciągnięcia.

Kanadyjski śledczy zajmujący się wypadkami lotniczymi powiedział BBC: "Byłoby prawie niemożliwe sterowanie obydwoma przełącznikami jednym ruchem ręki", podkreślając, jak mało prawdopodobne byłoby przypadkowe aktywowanie.

Powtarzając ten pogląd, amerykański ekspert ds. bezpieczeństwa lotniczego John Cox zauważył: "Nie można ich uderzyć, a one się poruszają", wzmacniając ideę, że przełączniki są zaprojektowane tak, aby zapobiec niezamierzonemu zaangażowaniu.

Analityk lotniczy Mellissa Chen zakwestionowała możliwość błędu, mówiąc: "Nie ma możliwości, aby członek załogi mógł "omyłkowo" przesunąć te przełączniki do pozycji wyłączonej... czy się mylę?

Chociaż powstrzymała się od wyciągania wniosków, Chen zasugerowała, że incydent może wskazywać na poważne zamieszanie w kokpicie, a nawet celowe działanie, takie jak samobójstwo pilota.

Dała jednak jasno do zrozumienia, że obecnie nie ma twardych dowodów na poparcie żadnej z tych teorii.

Podczas gdy śledczy analizują każdą sekundę nagrania, świat zmaga się z pytaniami, które wzbudziła ta mrożąca krew w żyłach wymiana zdań: Kto podjął fatalną decyzję i dlaczego?

Dopóki głosy nie zostaną ostatecznie zidentyfikowane, a cała sekwencja wydarzeń nie stanie się wyraźna, dźwięk z kokpitu pozostaje zarówno kluczowym tropem, jak i nawiedzającą zagadką w sercu tej rozwijającej się tragedii.