Korea Południowa unika 25-procentowych ceł w nowej umowie handlowej z USA, przeznacza miliardy na zaawansowane technologie i energię

  • 15-procentowe cło zastępuje grożące 25-procentowe cło na import z Korei Południowej do USA.
  • Seul obiecuje 350 mld USD inwestycji w USA, w tym 150 mld USD na przemysł stoczniowy.
  • Korea Południowa kupi amerykańskie produkty energetyczne za 100 mld USD w ciągu 3,5 roku.

Stany Zjednoczone i Korea Południowa zawarły nową umowę handlową, która nakłada 15-procentowe cło na towary z Korei Południowej importowane do Ameryki.

Prezydent USA Donald Trump ogłosił umowę handlową w środę, zaledwie kilka godzin przed terminem 1 sierpnia.

Rozwój sytuacji nastąpił po tym , jak Trump ogłosił 25-procentowe cła na Indie i dodatkową karę za import rosyjskiej energii i sprzętu obronnego.

Korea Południowa i Japonia były jednymi z pierwszych krajów, które otrzymały listy z 25-procentowymi cłami od administracji Trumpa, ale kraje te z powodzeniem wynegocjowały obniżenie ich do 15%.

Umowa handlowa między USA a Koreą Południową: kluczowe cechy

Umowa handlowa łączy cła ze strategicznymi inwestycjami, ponieważ cały eksport Korei Południowej do USA będzie teraz podlegał 15-procentowemu cłu ogólnemu, co stanowi znaczny spadek z początkowo zagrożonych 25% i posunięcie, które dostosowuje stawkę do podobnych umów podpisanych niedawno przez Waszyngton z Japonią i UE.

W ramach szerszego pakietu Seul zobowiązał się przeznaczyć 350 miliardów dolarów na inwestycje w USA, z czego 150 miliardów dolarów zostanie przeznaczonych na rewitalizację słabnącego amerykańskiego przemysłu stoczniowego pod hasłem "Make America Shipbuilding Great Again".

Reszta kapitału popłynie do sektorów krytycznych, takich jak półprzewodniki, czysta energia, baterie, leki biologiczne i energia jądrowa.

Co więcej, w ciągu najbliższych trzech i pół roku Korea Południowa zakupi od USA skroplony gaz ziemny i inne produkty energetyczne o wartości 100 miliardów dolarów.

Będzie to znaczący impuls dla amerykańskich eksporterów energii.

Umowa otwiera również drzwi dla amerykańskich producentów, obiecując obniżone lub zerowe cła na samochody, ciężarówki i towary rolne wchodzące na rynek Korei Południowej.

Implikacje dla obu narodów

Dla Waszyngtonu umowa jest przedstawiana jako impuls dla miejsc pracy w amerykańskim przemyśle i sposób na przyciągnięcie poważnych inwestycji zagranicznych, przy czym Korea Południowa obiecuje miliardy na przemysł stoczniowy, energetyczny i technologiczny.

Tymczasem Seul unika zaostrzających się 25-procentowych ceł, które wcześniej się pojawiały, i blokuje dostęp do rynku amerykańskiego dla swoich przemysłowych potęg, zwłaszcza stoczniowców i producentów chipów.

Już samo to wystarczyło, aby akcje południowokoreańskiego przemysłu stoczniowego wzrosły o ponad 15% po tych wiadomościach.

Szerszy obraz jest jednak mniej różowy: umowa ta jest najnowszą z serii umów dwustronnych, które Stany Zjednoczone zawarły z sojusznikami, takimi jak Japonia i UE, podczas gdy inni, w tym Indie, zostali obciążeni pełnymi 25-procentowymi cłami.

Analitycy twierdzą, że patchworkowe podejście już teraz obciąża globalne łańcuchy dostaw i wkrótce może być odczuwalne przez amerykańskich konsumentów w postaci wyższych cen.

Prezydent Korei Południowej Lee ma odwiedzić Waszyngton w nadchodzących tygodniach i oczekuje się, że dopracowane zostaną drobniejsze punkty pakietu inwestycyjnego.

Tymczasem Biały Dom podjął decyzję o zawieszeniu obowiązującej od dawna zasady "de minimis", która pozwalała na bezcłowy wjazd do kraju towarów importowanych o niskiej wartości.

Zmiana ta oznacza szerszy asortyment towarów zagranicznych, z których wiele z Azji zostanie teraz obciążonych cłami, co jeszcze bardziej zaostrzy w globalnych przepływach handlowych.