Wywiad: jak indyjskie talenty technologiczne powinny poradzić sobie z podwyżką opłat za wizę H-1B w USA, wyjaśnia prawniczka imigracyjna Sukanya Raman
- Nagła opłata za wizę H-1B w wysokości 100 tys. USD pozostawia tysiące indyjskich pracowników i ich rodzin w niepewności.
- Amerykańskie firmy stoją przed wyzwaniami kadrowymi i operacyjnymi z powodu gwałtownie rosnących kosztów wiz.
- Prawniczka imigracyjna Sukanya Raman wyjaśnia, w jaki sposób indyjskie talenty technologiczne powinny poradzić sobie z podwyżką wiz H-1B.
Prezydent USA Donald Trump ogłosił szokującą podwyżkę opłat wizowych H-1B do 100 000 USD, wywołując szok w globalnej społeczności technologicznej i biznesowej.
Dla indyjskich profesjonalistów wiadomość ta uderzyła szczególnie mocno. Hindusi stanowią ponad 70% wszystkich posiadaczy wiz H-1B, a od dziesięcioleci program ten jest ich główną ścieżką do budowania kariery w Dolinie Krzemowej i poza nią.
Nagła proklamacja ominęła tradycyjne procesy tworzenia przepisów i zaskoczyła pracodawców i pracowników, pozostawiając rodziny z niepokojem, a firmy zastanawiające się nad swoimi kolejnymi krokami.
W obliczu zbliżających się wyzwań sądowych i niejasności co do tego, czy ruch ten zostanie utrzymany, tysiące indyjskich pracowników stoi teraz w obliczu chmury niepewności co do ich amerykańskiego snu.
Aby zrozumieć, co to może oznaczać zarówno dla profesjonalistów, jak i firm, Invezz rozmawiał z Sukanyą Raman, starszym prawnikiem imigracyjnym w Davies and Associates, która specjalizuje się w amerykańskich wizach biznesowych i inwestorskich.
Fragmenty:
Invezz: Jak widzi Pan/Pani natychmiastowy wpływ proponowanej podwyżki opłat za wizę H-1B i jak indyjscy profesjonaliści mogą poradzić sobie z tą zmianą?
Sukanya Raman: Nagła proklamacja pogrążyła całą społeczność H-1B w chaosie.
Mówi ona, że jeśli sprawa nie zostanie popartya opłatą w wysokości 100 000 USD, posiadacze wizy H-1B nie będą mogli wjechać ani ponownie wjechać do USA.
Nie jest to zwykły proces, ponieważ zwykle widzimy, że korekty opłat wizowych są dokonywane przez USCIS lub DHS po odpowiednim przeglądzie.
Mamy tu do czynienia z proklamacją wykonawczą, która nadeszła niespodziewanie i pozostawiła w rozpaczy tysiące profesjonalistów i ich rodziny.
W tej chwili osobom przebywającym w USA na wizach H-1B lub H-4 zaleca się, aby nie podróżowały za granicę, ponieważ jeśli wyjdą z kraju, mogą nie zostać wpuszczone z powrotem bez uiszczenia tej astronomicznej opłaty.
Ci, którzy utknęli na zewnątrz, nawet z ważnymi wizami, muszą szybko wrócić. Dopóki nie będzie jasności prawnej lub nie zostanie postawiona przed sądem, niepewność jest po prostu druzgocąca dla indyjskich pracowników, którzy związali swoją przyszłość z programem.
Invezz: Czy są jakieś alternatywne opcje wizowe, które indyjscy specjaliści mogą rozważyć przy pracy w USA?
Sukanya Raman: Tak, jest ich kilka. Najbardziej praktyczną z nich jest obecnie wiza L-1, która jest przeznaczona do przenoszenia wewnątrz firmy.
W przeciwieństwie do H-1B, L-1 nie ma rocznego limitu kwot; H-1B jest limitowany do 85 000 rocznie, co czyni go wysoce konkurencyjnym.
Daje to L-1 pewne korzyści, szczególnie dla międzynarodowych firm, które chcą przenosić swoich pracowników między biurami zagranicznymi a amerykańskimi.
Dla indyjskich specjalistów, z których wielu jest zatrudnionych przez gigantów usług IT i konsultingowych o globalnym zasięgu, L-1 może być skuteczną alternatywą.
Kwalifikowalność zależy od tego, czy pracowałeś w oddziale zagranicznym i od Twojej roli; Zazwyczaj kwalifikują się menedżerowie, kadra kierownicza i osoby posiadające specjalistyczną wiedzę.
Nie zadziała to dla wszystkich, ale dla dużych firm, które chcą ominąć wąskie gardło H-1B, może to pomóc w utrzymaniu przepływu talentów w niepewnym okresie.
Invezz: Jakie są prawdopodobne konsekwencje dla amerykańskich firm, które w dużym stopniu polegają na indyjskich specjalistach od wiz H-1B, biorąc pod uwagę tę podwyżkę opłat?
Sukanya Raman: Deklarowaną intencją rządu USA jest zmuszenie firm do zatrudniania większej liczby amerykańskich pracowników.
Jednak w przypadku firm, zwłaszcza w branżach takich jak technologia, opieka zdrowotna i inżynieria, rzeczywistość jest skomplikowana.
Wiele z nich nie może działać wydajnie bez wysoko wykwalifikowanych specjalistów H-1B.
Dodanie opłaty wstępnej w wysokości 100 000 USD na pracownika skutecznie wycenia małe i średnie firmy i zmusza nawet największych pracodawców do ponownego przemyślenia kwestii zatrudnienia. Nie chodzi tylko o koszty; To nieprzewidywalność.
Firmy lubią przewidywalność, jeśli chodzi o talenty i zatrudnianie, i to jest dokładnie to, co ta polityka zakłóca. Myślę, że wkrótce będziemy świadkami pozwów sądowych, ponieważ wielu będzie twierdzić, że nie jest to uzasadniona opłata, ale raczej niesprawiedliwa bariera finansowa.
Invezz: Czy z Twojego doświadczenia wynika, że osoby ubiegające się o wizę H-1B zaczną patrzeć w stronę innych krajów, a nie USA?
Sukanya Raman: Myślę, że wielu już to robi. Na przykład Kanada pozycjonuje się jako wyraźna alternatywa dzięki swoim przyspieszonym programom imigracyjnym i bardziej przyjaznemu środowisku politycznemu dla wykwalifikowanych pracowników.
Wielka Brytania przyciąga również ludzi dzięki swoim ścieżkom wizowym dla globalnych talentów i wykwalifikowanych pracowników, które zyskują na popularności, ponieważ są łatwiejsze w nawigacji i mniej zmienne niż to, co dzieje się obecnie w USA.
Poza tym kraje takie jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, z rosnącą rolą jako centrum biznesowe, oraz kilka krajów europejskich otwierają drzwi dla wysoko wykwalifikowanych zagranicznych talentów.
Dla indyjskich specjalistów, którzy tradycyjnie spoglądali w stronę Stanów Zjednoczonych, ten szok wizowy jest sygnałem alarmowym.
Jeśli droga do Ameryki wiąże się z niepewnością i nieosiągalnymi kosztami, alternatywy takie jak Kanada czy Europa zaczynają wyglądać znacznie bardziej atrakcyjnie, a pracodawcy również ponownie rozważą, do których krajów chcą się rozwijać.
Invezz: Czy uważa Pan/Pani, że ten ruch zmieni strategie zatrudniania w Stanach Zjednoczonych, być może w kierunku automatyzacji, offshoringu lub krajowego pozyskiwania talentów?
Sukanya Raman: Tak, absolutnie. W rzeczywistości wydaje się, że taki jest cel rządu: sprawić, by firmy priorytetowo traktowały zatrudnianie w kraju.
Ale praktycznie rzecz biorąc, krótkoterminowe skutki będą mieszane. Niektórzy pracodawcy będą szukać automatyzacji, aby wypełnić luki, zwłaszcza w powtarzalnych funkcjach związanych z technologią, w których szybko rozwijają się narzędzia sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego.
Inni mogą przyspieszyć offshoring, przenosząc całe działy do krajów, w których odpowiednie zestawy umiejętności są powszechnie dostępne po niższych kosztach, takich jak Indie czy Europa Wschodnia.
Oczywiście, będzie większy nacisk na wykorzystanie krajowych pul talentów, ale pytanie brzmi, czy Stany Zjednoczone będą w stanie wygenerować wystarczającą liczbę wysoko wykwalifikowanych pracowników wystarczająco szybko, aby wypełnić tę lukę.
Więc tak, strategie zatrudniania ulegną zmianie, ale prawdziwy obraz będzie prawdopodobnie mieszanką automatyzacji, outsourcingu i selektywnego zatrudniania krajowego, a nie czystą zmianą, na co mogą liczyć decydenci.
Co zawiera nowe porozumienie pokojowe USA–Iran? Oto, co wiemy
Inflacja w Indiach rośnie do 3,93% w maju, powracają ryzyka żywnościowe i paliwowe
PKB Wielkiej Brytanii spadł o 0,1% w kwietniu; usługi obciążyły wzrost
PPI USA rośnie mocniej niż oczekiwano; roczna inflacja producentów najwyższa od 3 lat
Inflacja w USA wzrosła do 4.2% w maju, napędzana cenami energii
Nie znaleziono wyników
Ładowanie artykułów...
Failed to load articles. Please try again.