Czy wzrost popularności Private Equity jest prawdziwy, czy to tylko szum medialny?

  • Transakcje typu take-private deal i kredyty prywatne napędzają globalną ekspansję private equity.
  • Rosnące opłaty, luki w płynności i nieprzejrzysta dźwignia finansowa stanowią rosnące ryzyko dla inwestorów.
  • Zyski pozostają solidne, ale zależą od zdyscyplinowanych menedżerów, a nie od łatwych pieniędzy.

Private Equity (PE) przeżywa w tym roku chwilę, ale jest ona skomplikowana.

Dziesięć lat temu większość ludzi spoza branży ledwo wiedziała, co oznacza "wziąć na siebie". Obecnie fundusze wykupu stoją za niektórymi z największych transakcji korporacyjnych na świecie.

Najnowsze dane wskazują na rekordową liczbę transakcji, boom na rynku wtórnym i wyrafinowane wykorzystanie narzędzi finansowania.

Jednak wypłaty dla inwestorów pozostają w tyle, co jest głównym powodem do niepokoju, dlaczego większość inwestorów powinna pozostać uziemiona przed zakupem trendu.

Dlaczego fundusze private equity wciąż się rozwijają

Odpowiedź zaczyna się od pieniędzy. Po dwóch latach zamrożenia transakcji, globalna wartość transakcji private equity wzrosła o około 14% w 2024 r., odbijając się do jednego z najsilniejszych poziomów w historii, według McKinzeya.

Prawie połowa tego wzrostu pochodziła z tego, że spółki publiczne były przejmowane w prywatne wypożyczalni po cenach, które wyglądały na niskie w porównaniu z zawyżonymi wycenami publicznymi.

Według J.P. Morgan wartość transakcji take-private wzrosła ponad dwukrotnie od 2019 r., ze średniej półrocznej wynoszącej 61 mld USD do 135 mld USD w latach 2020-2024. Wzrost ten jest jedną z najostrzejszych zmian własnościowych od dziesięcioleci, przy rosnącym oddziale spółek notowanych na giełdzie, które znikają z rynków publicznych.

Kredyty prywatne stały się nowym motorem napędowym branży. Bezpośredni pożyczkodawcy sfinansowali około 77% wykupów w zeszłym roku, zastępując banki, które kiedyś dominowały na rynku.

Ten stały dopływ kredytów pozwolił funduszom na kontynuowanie zakupów nawet wtedy, gdy rynki obligacji były niestabilne. Przejęcia typu add-on, takie jak małe spin-ony z istniejącymi spółkami portfelowymi, stanowią obecnie około trzech czwartych wszystkich wykupów w USA. Ta strategia utrzymuje aktywność na wysokim poziomie bez potrzeby zawierania ogromnych, ryzykownych megatransakcji.

Tanie finansowanie nie jest jedynym motorem napędowym. Fundusze opracowały nowe narzędzia płynnościowe, aby utrzymać przepływ kapitału.

Kredyty netto oparte na wartości aktywów, które umożliwiają zarządzającym zaciąganie pożyczek pod zastaw istniejącego portfela, gwałtownie wzrosły wraz z zawężeniem spreadów do połowy 2025 r.

Rynki wtórne, na których inwestorzy kupują i sprzedają udziały w starszych funduszach, osiągnęły w zeszłym roku rekordowy wolumen w wysokości 162 miliardów dolarów. Innowacje te złagodziły wąskie gardła płynności, które kiedyś definiowały branżę.

Co dostają inwestorzy i za co płacą

Wyniki były raczej stabilne niż spektakularne. Cambridge Associates szacuje, że amerykańskie fundusze private equity zwróciły około 8% w 2024 r., podążając za rajdem SandP 500, ale utrzymując długoterminową premię po skorygowaniu o ryzyko.

W ciągu dziesięciu lat fundusze wykupu nadal osiągają lepsze wyniki niż rynki publiczne w ujęciu zbiorczym, chociaż spread się zawęził.

Koszty pozostają jednak uparcie wysokie. Tradycyjne fundusze indeksowe z datą docelową stosowane w planach emerytalnych pobierają około 0,08% rocznie. Wehikuły private equity średnio 1,75% plus odsetki od zysków.

Według obliczeń, gdyby tylko 10% z 4 bilionów dolarów amerykańskich aktywów z datą docelową zostało przeznaczone na private equity, roczne opłaty wzrosłyby o około 6,7 miliarda dolarów.

Ta luka w opłatach jest szczególnie ważna, ponieważ w 2021 r. Departament Pracy USA ponownie otworzył drzwi dla planów emerytalnych w celu uwzględnienia elementów private equity.

Pismo z 2020 r. zezwalające na takie przydziały zostało potwierdzone na początku tego roku po zniesieniu tymczasowego ograniczenia.

Teoretycznie miliony oszczędzających mogą wkrótce po raz pierwszy mieć pośrednią ekspozycję na rynki prywatne. To, czy przyniosą korzyści, zależy od tego, co menedżerowie dostarczą po kosztach.

Nowe zagrożenia, których nikt nie chce wziąć na siebie

W tej chwili wydaje się, że wzrost branży wyprzedził jej płynność. Wypłaty dla komandytariuszy (LP), takie jak emerytury i darowizny, były w zeszłym roku o około 50% niższe od historycznych norm.

Wielu inwestorów wciąż czeka na wyjścia z transakcji zawartych w latach boomu 2020 i 2021 roku. Rezultatem jest niedobór dystrybucji w wysokości 400 miliardów dolarów, który zmusił niektóre fundusze do polegania na pożyczkach NAV lub sprzedaży wtórnej w celu wywiązania się ze zobowiązań.

Praktyki te pomagają zarządzać przepływami pieniężnymi, ale także zacierają granicę między finansowaniem a wynikami.

Pożyczanie pod zastaw aktywów portfela może przyspieszyć zyski, sprawiając, że fundusze wydają się zdrowsze niż są w rzeczywistości. Jeśli rynki ponownie się zacieśnią, dźwignia ta może przekształcić się z pomostu płynności w obciążenie.

Amerykańska Federalna Komisja Handlu już zaczęła kwestionować przejęcia typu "roll-up", szczególnie w sektorze opieki zdrowotnej, gdzie firmy private equity kupiły setki małych gabinetów i klinik.

Strategia działa do momentu zmiany przepisów antymonopolowych, pozostawiając kupujących w rozdrobnionych firmach, których nie mogą łatwo sprzedać.

W tym samym czasie przejrzystość się cofnęła. Zasada SEC z 2023 r., wymagająca od doradców funduszy prywatnych dostarczania ustandaryzowanych kwartalnych sprawozdań i audytów, została uchylona w sądzie w zeszłym roku.

Inwestorzy muszą teraz polegać na negocjacjach, a nie na regulacjach, aby zrozumieć, za co płacą.

Czy zatem private equity naprawdę jest tego wart?

Obrońcy private equity twierdzą , że model ten tworzy rzeczywistą wartość dzięki usprawnieniom operacyjnym i aktywnej własności. Najlepsze firmy robią znacznie więcej niż inżynieria finansowa. Wymieniają zespoły zarządzające, restrukturyzują zachęty i koncentrują się na wzroście, którego spółki publiczne często unikają. W przypadku tych zarządzających premia za brak płynności pozostaje uzasadniona.

Jednak nawet zwolennicy przyznają, że branża rozrosła się nierównomiernie. Według Cambridge Associates technologia, opieka zdrowotna i przemysł odpowiadają za ponad dwie trzecie ekspozycji sektora private equity.

Rynki publiczne są już skoncentrowane w tych samych sektorach, co oznacza, że dodanie ekspozycji na fundusze private equity często zwiększa ryzyko, zamiast je zdywersyfikować.

Przyszłość rynku będzie zależała od tego, jak fundusze poradzą sobie z tą koncentracją i jak zdyscyplinowane pozostaną w stosowaniu dźwigni finansowej.

Według Wall Street Journal, globalne pozyskiwanie funduszy spowolniło do 310 miliardów dolarów do września 2025 roku, gwałtownie spadając z 661 miliardów dolarów w szczycie w 2021 roku. Komandytariusze są bardziej selektywni, nagradzając menedżerów zrealizowanymi zwrotami pieniężnymi, a nie tylko zyskami na papierze.

Dla inwestorów przekaz jest jasny. Wzrost popularności funduszy private equity jest realny, zbudowany na innowacjach w finansowaniu i dekadzie zaufania instytucjonalnego. W rzeczywistości BlackRock ustala wzrost rynków prywatnych z ~13 bln USD do 20 bln USD do 20>30 r., co oznacza dalszą akumulację kapitału nawet w przypadku cyklicznych spadków.

Ale jego przyszłość również pozostaje niepewna.

Tak więc sukces zależy teraz w mniejszym stopniu od łatwego kredytu, a bardziej od realizacji. Wszystko zależy od tego, czy menedżerowie będą w stanie przekształcić tę finansową maszynerię w prawdziwą produktywność. I czy LP są skłonni wydłużyć swój horyzont zwrotu, ponosząc przy tym większe ryzyko niż to, co mogą zaoferować alternatywne możliwości.