Akcje PepsiCo: główny powód, dla którego dział napojów od lat pozostaje w tyle za Coca-Colą

  • Elliott Management twierdzi, że PepsiCo powinno zbyć swoją działalność związaną z butelkowaniem.
  • Oto, w jaki sposób pomogłoby to odblokować wartość dla akcjonariuszy PEP.
  • Wall Street nie widzi obecnie żadnych znaczących wzrostów na akcjach PepsiCo.

Inwestor-aktywista Elliott Management twierdzi, że północnoamerykański oddział napojów PepsiCo (NASDAQ: PEP) od lat osiąga gorsze wyniki niż Coca-Cola ze względu na pionowo zintegrowane operacje butelkowania.

PepsiCo przejęło działalność rozlewniczą po wielkim kryzysie finansowym, co sprawiło, że łańcuch dostaw napojów stał się bardziej intensywny operacyjnie i mniej efektywny pod względem marży.

Według aktywistycznego funduszu hedgingowego, akcje PepsiCo są niedowartościowane i dojrzały do transformacji. W chwili pisania tego tekstu jest notowany mniej więcej po tej samej cenie, po której rozpoczął się w tym roku (2025).

Jak zbycie rozlewni może pomóc akcjom PepsiCo

Główną krytyką Elliotta jest to, że pionowo zintegrowane operacje butelkowania PEP obciążyły marże i wzrost napojów.

W przeciwieństwie do Coca-Coli, która przekazała swoją sieć rozlewni niezależnym operatorom, PepsiCo Inc. zachowała prawo własności, co złożyło i zwiększyło koszty łańcucha dostaw.

Według Elliott Management, zbycie tych aktywów związanych z butelkowaniem może odblokować znaczną wartość dla akcjonariuszy firmy i zbliżyć jej marże na napoje do rówieśników z branży.

"Operacje butelkowania są intensywne operacyjnie" – czytamy w raporcie – "i przyczyniły się do gorszych wyników w porównaniu z bardziej usprawnionym systemem Coca-Coli".

Reranchising pozwoliłby PepsiCo skupić się na budowaniu marki i innowacjach, jednocześnie zlecając logistykę wymagającą dużego kapitału partnerom.

Jest to strategia, która wyjątkowo sprawdziła się w przypadku Coca-Coli – a Elliott uważa, że akcje PEP mogą skorzystać na podobnym zwrocie.

Czy PEP jest otwarty na zbycie działalności rozlewniczej?

W niedawnym wywiadzie dla CNBC, Ramon Laguarta, dyrektor generalny PepsiCo, nie zobowiązał się do zbycia rozlewni, ale przyznał się do problemu, mówiąc: "Będziemy otwarci na wszelkie pomysły".

Według niego rynek amerykański wymaga "zniuansowanego rozwiązania", dodając, że strategia portfelowa PEP ewoluuje, a reranchising może być częścią miksu w niektórych regionach.

Laguarta zgodził się z szerszą tezą inwestora-aktywisty, że akcje PepsiCo są niedowartościowane – mówiąc: "Przeprowadziliśmy kilka konstruktywnych rozmów z Elliott Management".

Dodał, że wiele z jej propozycji – w tym optymalizacja łańcuchów dostaw, zwiększenie alokacji kapitału i skupienie się na kategoriach o wysokim wzroście – jest zgodnych ze strategiczną mapą drogową firmy do 2030 roku.

Jeśli inicjatywy te zostaną dobrze zrealizowane, mogą zwiększyć efektywność operacyjną i ponownie wzbudzić zaufanie inwestorów do giganta napojów.

Czy warto kupować akcje PEP na obecnych poziomach?

Akcje PepsiCo rosną dziś w górę po tym, jak spółka notowana na Nasdaq opublikowała lepsze niż oczekiwano zyski za trzeci kwartał fiskalny – napędzane głównie przez siłę oddziałów Frito-Lay i Quaker Foods.

Podczas gdy wolumeny napojów pozostały niskie, ceny pomogły zrównoważyć część słabości.

To sprawiło, że były zarządzający funduszem hedgingowym, Jim Cramer, wyraził zaufanie do zarządu PEP, zwłaszcza ze względu na jego zaangażowanie w przekąski bezbarwne i bezbarwne.

"On (Laguarta) musi uruchomić swój statek – i zrobi to" – powiedział w CNBC.

Wall Street nie podziela jednak optymizmu Cramera w sprawie akcji PepsiCo.

Konsensusowa ocena akcji napojów wynosi obecnie tylko "trzymaj", a średni cel na poziomie około 154 USD nie wskazuje już na żaden znaczący wzrost.

To powiedziawszy, akcje PEP wypłacają obecnie zdrową stopę dywidendy w wysokości 3,81%, co czyni je atrakcyjnymi dla inwestorów skoncentrowanych na dochodach.