Czy "handel dewaluacją" dobiegł końca? Gdzie jest złota głowa dalej

  • Złoto spadło o ponad 6% po rekordowych poziomach, ale kupujący na całym świecie rzucili się, aby złapać spadek.
  • Deprecjacja handlu odzwierciedla obawy, że zadłużenie, inflacja i presja polityczna powodują erozję dolara.
  • Nadchodzące posiedzenie Fed może zdecydować, czy ten strach osłabnie, czy też napędzi kolejny rajd złota i srebra.

Złoto przekroczyło 4400 dolarów za uncję, srebro jest na rekordowo wysokim poziomie, a banki centralne kupują kruszec szybciej niż kiedykolwiek od lat 50.

Handlowcy nazywają to handlem dewaluacyjnym. Chodzi o to, że główne waluty, zwłaszcza dolar, tracą swoją moc. A kiedy światowa waluta rezerwowa traci moc, istnieje tylko kilka opcji hedgingowych.

Ale w tym handlu chodzi również o niełatwy związek między długiem rządowym, presją polityczną i wartością pieniądza papierowego.

Nowy pęd do złota, srebra, a nawet Bitcoina pokazuje, że zaufanie do banków centralnych nie jest już brane za pewnik.

Współczesna gorączka złota ze starożytną logiką

Liczby mówią same za siebie. Złoto podrożało w tym roku o blisko 60%, osiągając nowe rekordy. Srebro podrożało z podobną przewagą.

Według Światowej Rady Złota globalny napływ do funduszy giełdowych złota przekroczył 60 miliardów dolarów w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2025 roku.

Fizyczni dilerzy w Wietnamie i Australii zgłaszają kolejki wokół bloku.

To nie jest tylko mania detaliczna. Banki centralne stały się największymi nabywcami złota od pół wieku.

W ciągu ostatnich trzech lat zakupili ponad 1000 ton, zwiększając łączne zasoby do około 36 000 ton.

Po raz pierwszy od 1996 r. rezerwy te są obecnie warte więcej niż ich udziały w amerykańskich obligacjach skarbowych.

Największymi odbiorcami są Polska, Chiny, Turcja, Kazachstan i Indie. Są to kraje, które chcą zmniejszyć swoją zależność od dolara.

Złoto rośnie nie z powodu wykorzystania przemysłowego czy niedoboru. Jego podaż rośnie o około 2% rocznie. Rośnie, ponieważ inwestorzy chcą przechowywać wartość poza zasięgiem polityków.

Ta sama logika, która kierowała monetarzami w starożytnym Rzymie, jest ponownie żywa na dzisiejszych rynkach finansowych.

Nagły odwrót, który nikogo nie zaskoczył

Potem nastąpił krach. Złoto ostatnio spadło o 6,3% w najostrzejszym jednodniowym spadku od 2013 roku, spadając z rekordowych poziomów w pobliżu 4 400 USD do około 4 100 USD za uncję. Wyprzedaż wymazała prawie 140 USD wartości w ciągu tygodnia.

Ale zamiast paniki nastąpił gwałtowny wzrost zakupów.

Analitycy od tygodni ostrzegali, że złoto jest technicznie wykupione. Spekulacyjne pozycjonowanie na nowojorskiej giełdzie Comex było bliskie dziesięcioletnich maksimów, a niedźwiedzie opcje sprzedaży osiągnęły najwyższy poziom od 2019 roku.

Cofnięcie było więc bardziej uwolnieniem niż szokiem i bardziej resetem po przegrzanym biegu.

Większość analityków nadal postrzega korektę jako przejściową, a nie koniec hossy.

JPMorgan spodziewa się, że złoto przekroczy średnio 5 000 USD pod koniec przyszłego roku, zakładając, że banki centralne będą nadal kupować, a realne stopy procentowe będą spadać. Krótko mówiąc, był to rodzaj krachu, którego wszyscy się spodziewali, a i tak prawie wszyscy kupili.

Fakt, że popyt fizyczny eksplodował podczas spadku, mówi sam za siebie. Wzorzec jest znany weteranom rynków złota: kiedy inwestorzy naprawdę obawiają się punktu zwrotnego w pieniądzu fiducjarnym, traktują słabość złota jako okazję, a nie ostrzeżenie.

Dlaczego istnieje handel deprecjacją

Wyrażenie "deprecjacja waluty" pochodzi z historii, kiedy władcy mieszali metale nieszlachetne ze złotymi lub srebrnymi monetami, aby nadwyrężyć swoje budżety.

Ale współczesna deprecjacja działa poprzez politykę, a nie metal. Kiedy rządy zaciągają duże pożyczki, a banki centralne utrzymują stopy procentowe na niskim poziomie lub skupują dług, realna wartość pieniądza ulega erozji.

W 2025 roku Stany Zjednoczone mają deficyt powyżej 6% PKB. Dług federalny oscyluje wokół 120% PKB. Same płatności odsetkowe mają przekroczyć budżet obronny w ciągu dwóch lat.

Rezerwa Federalna spowolniła obniżki stóp procentowych, ale pozostaje pod presją obu stron, aby pożyczki były tańsze. Każdy przejaw ingerencji politycznej karmi się tą samą ideą: że system wybierze inflację zamiast dyscypliny.

"Handel dewaluacyjny" to sposób, w jaki inwestorzy pozycjonują się na ten wynik. Kupują aktywa, które mają wartość, podczas gdy pieniądze jej nie mają.

To głównie złoto, srebro, towary i Bitcoin. Skracają również czas trwania obligacji lub poszukują walut obcych, które mogłyby przetrwać spadek wartości dolara.

Zasadniczo traderzy nie próbują przewidzieć upadku, ale ubezpieczyć się przed nim.

Kolejny ruch Fed może go jeszcze bardziej napędzić

Wszystkie oczy zwrócone są na posiedzenie Rezerwy Federalnej w tym tygodniu. Rynki oczekują, że Fed zasygnalizuje co najmniej jedną obniżkę stóp procentowych przed końcem roku.

Jeśli tak się stanie, realne stopy procentowe spadną, a dolar może się osłabić. To jest dokładnie ta mieszanka, która napędza handel dewaluacją.

Gołębi ton powiedziałby inwestorom, że Fed jest bardziej zaniepokojony wzrostem i obsługą zadłużenia niż utrzymaniem inflacji na niskim poziomie. Złoto i srebro prawdopodobnie ponownie zyskałyby.

Silniejszy przekaz o utrzymaniu stóp procentowych na wysokim poziomie ochłodziłby na jakiś czas rajd, ale nie usunąłby strukturalnego strachu, że pieniądz traci swoje znaczenie.

Prawdziwe plony są zawiasem. Cena złota poruszała się niemal równolegle ze spadkiem realnych rentowności w ciągu ostatniego roku.

Każdy spadek rentowności dziesięcioletnich obligacji TIPS o dziesięć punktów bazowych przyczynił się do wzrostu ceny złota o około pięćdziesiąt dolarów. Handlowcy o tym wiedzą.

Wiedzą również, że oczekiwania inflacyjne utrzymują się na poziomie zbliżonym do trzech procent, mimo spowolnienia wzrostu, co sugeruje, że wiarygodność Fed jest wystawiana na próbę.

Sygnały płynące z gospodarki realnej

Handel deprecjacją nie dzieje się w próżni. Zmienność polityczna rośnie w głównych gospodarkach. Stany Zjednoczone stoją w obliczu kolejnej walki o finansowanie rządowe.

W ciągu dwóch lat Francja miała czterech premierów. Japonia podwoiła bodźce fiskalne, mimo że jej dług przekracza już 260% PKB.

Każda historia wskazuje na wspólny wzorzec. Że duże rządy nadal nie chcą zaciskać pasa.

W tym środowisku twarde, neutralne aktywa wyglądają bezpieczniej niż obietnice na papierze. Skup złota przez bank centralny zastąpił luzowanie ilościowe jako nowy globalny mechanizm ochronny.

Ruch jest subtelny, ale wymowny. Podczas gdy amerykańskie obligacje skarbowe pozostają największymi aktywami rezerwowymi, ich udział w rezerwach światowych spadł z 71% dwie dekady temu do około 58% obecnie.

Akcje złota wzrosły głównie ze względu na wzrosty cen, ale zmiana tonu jest niewątpliwa.

Nawet inwestorzy korporacyjni dostosowują się. Fundusze emerytalne w Europie po raz pierwszy od 2012 r. zwiększyły niewielkie alokacje w kruszcu.

Fundusze hedgingowe odbudowują długie pozycje w kontraktach terminowych na złoto. Granica między ubezpieczeniem a spekulacją zaciera się.

Co historia mówi o maniach złota

Każda gorączka złota niesie ze sobą ryzyko. W latach osiemdziesiątych, po tym jak inflacja ustąpiła, a Fed Volckera przywrócił zaufanie, złoto spadło o 60% i pozostawało w depresji przez dwadzieścia lat.

Sam niedobór nie gwarantuje wyższych cen. Platyna jest trzydzieści razy rzadsza niż złoto, a mimo to jest sprzedawana za jedną trzecią swojej ceny, ponieważ popyt jest słaby.

Jednak ten cykl wygląda inaczej. Rajd nie jest napędzany galopującą inflacją, ale brakiem zaufania do polityki. Stany Zjednoczone mogą drukować więcej dolarów, ale nie zwiększają wiarygodności.

Kiedyś zakładana niezależność banku centralnego wydaje się krucha. Przywódcy polityczni otwarcie atakują osoby ustalające stopy procentowe. Powściągliwość fiskalna jest politycznie toksyczna. Dlatego nawet drobne sugestie o złagodzeniu polityki wywołują teraz duże reakcje na złocie i srebrze.

Po każdym poprzednim wzroście złota o ponad 60% następowała korekta o około jedną trzecią. Jednak w tamtych przypadkach realne stopy procentowe rosły.

Dziś oczekuje się, że w przyszłym roku ponownie spadną. Korekta może nadejść, ale fundament tego rajdu prawdopodobnie się utrzyma.

Dylemat inwestora

Dla inwestorów pytanie nie brzmi, czy dolar zniknie. Chodzi o to, czy następna dekada będzie definiowana przez kontrolowaną inflację, czy cichą deprecjację.

Mierzona pozycja w złocie lub srebrze nie jest już postrzegana jako radykalna. Stało się to głównym nurtem zarządzania ryzykiem.

Największym na świecie posiadaczem złota są nadal Stany Zjednoczone, za pośrednictwem Rezerwy Federalnej i Skarbu Państwa. Jak na ironię, instytucja, która – jak się obawia wielu – wywołała ten pośpiech – odniesie największe korzyści, jeśli cena będzie nadal rosła.

Ten paradoks oddaje dziwny nastrój roku 2025, w którym wszyscy zabezpieczają się przed systemem, jednocześnie na nim polegając.

Słowa Fed w tym tygodniu albo uspokoją, albo potwierdzą te obawy. Jeśli tnie zbyt szybko, wiadomość będzie jasna. Ta stabilność jest luksusem, na który rządy nie mogą już sobie pozwolić.

Jeśli utrzyma się na stabilnym poziomie, złoto może się zatrzymać, ale pytanie pozostanie. Inwestorzy nie stawiają na krach. Przygotowują się do świata, w którym za pieniędzmi po raz kolejny trzeba stać coś solidnego.