Wielkie firmy technologiczne osiągają rekordowe poziomy, ponieważ koszty sztucznej inteligencji przewyższają koszty ludzkie

  • Zarobki dużych firm technologicznych osiągnęły rekordowy poziom wraz z przyspieszeniem wydatków na sztuczną inteligencję.
  • Zwolnienia finansują ogromne nakłady inwestycyjne w centrach danych i infrastrukturze AI.
  • Nowy model wzrostu jest bogaty w kapitał, lekki dla pracowników i długotrwały.

Rekordowe kwartały dużych firm technologicznych, takich jak Apple, Microsoft, Alphabet i Amazon, opowiadają pozytywną historię. Ale ciągła seria zwolnień mówi coś zupełnie innego.

Inwestorzy dostrzegają wysokie marże, silne generowanie gotówki i wielkie plany związane ze sztuczną inteligencją. Pracownicy w tych samych firmach doświadczają reorganizacji, zamrożenia zatrudnienia i przenoszenia miejsc pracy do mniejszych zespołów. Obie rzeczy są prawdziwe jednocześnie.

To właśnie sprawia, że ten sezon wyników jest ważny. Nie chodzi tylko o siłę zysku. Chodzi o to, jaki rodzaj wzrostu te firmy chcą teraz kupić.

Zyski są duże, popyt jest realny

Duże grupy technologiczne ponownie odnotowały przychody na rekordowo wysokim poziomie lub zbliżonym do rekordowego, co pokazuje, że podstawowy popyt w chmurze, reklamach, urządzeniach i subskrypcjach pozostaje stabilny.

Dział usług Apple wzrósł dwucyfrowo i z nawiązką zrekompensował słabszą sprzedaż iPhone'ów, utrzymując ogólny zysk blisko rekordowych poziomów.

Przychody Microsoftu z chmury wzrosły, ponieważ Azure odnotował około 40% wzrost, mimo że koszty związane ze sztuczną inteligencją spowodowały nieznaczne obniżenie marż.

Alphabet po raz pierwszy przekroczył granicę 100 miliardów dolarów kwartalnie, dzięki odbiciu w reklamach w wyszukiwarce i YouTube oraz kolejnemu mocnemu kwartałowi w chmurze.

Meta zwiększyła przychody o ponad 20 procent, co dowodzi, że popyt na reklamę powrócił, chociaż firma ostrzegła, że wydatki na infrastrukturę AI będą dalej rosły.

Kwartał o wartości 180 miliardów dolarów pokazał zarówno wzrost wydajności sprzedaży detalicznej, jak i ponowny wzrost w AWS, kluczowym źródle zysków.

Netflix nadal stale się rozwijał, do czego przyczyniły się nowe poziomy obsługiwane przez reklamy.

Nic z tego nie wygląda na sektor w trudnej sytuacji. Wygląda na to, że firmy stoją w obliczu dużego popytu na oprogramowanie, chmurę, reklamy cyfrowe, streaming i infrastrukturę AI.

Z kwartału na kwartał generują one bardzo duże przepływy pieniężne. To daje im przestrzeń do inwestowania. Daje im również przestrzeń do dokonywania trudnych wyborów.

To, co się wyróżnia, to skala. Jeden kwartał w Microsofcie czy Alphabet może teraz osiągnąć blisko 100 miliardów dolarów sprzedaży. Przychody Amazona są jeszcze wyższe. Marże utrzymują się pomimo dużych inwestycji.

Daje to zarządom pewność, że rozwój sztucznej inteligencji i centrów danych może być kontynuowany w 2026 roku. Mówi to również szerszej gospodarce, że główny motor zysków amerykańskich przedsiębiorstw jest nadal zdrowy.

Dlaczego więc tysiące ludzi wyjeżdża?

Skoro dochody są dobre, to dlaczego pojawiają się miejsca pracy?

Odpowiedź brzmi, że ograniczeniem nie są przychody. Ograniczeniem jest koszt pozostania w wyścigu AI.

Microsoft, Alphabet i Amazon zwiększyły w tym roku wydatki kapitałowe o miliardy, przesuwając roczne wydatki w kierunku poziomu. Alphabet poinformował inwestorów, że jego nakłady inwestycyjne przekroczą 90 miliardów dolarów w 2025 roku, prawie dwukrotnie więcej niż w zeszłym roku.

Microsoft powiedział, że wyda "znacznie ponad" 50 miliardów dolarów na zwiększenie pojemności centrów danych dla obciążeń AI. Rachunek za infrastrukturę Amazona wynosi około 34 miliardy dolarów na kwartał i wciąż rośnie. Są to liczby niezwykłe, nawet jak na standardy big techów.

Nie można opóźniać budowy serwerów opartych na sztucznej inteligencji, nowych centrów danych, umów energetycznych i wyspecjalizowanego personelu w zakresie sztucznej inteligencji. Te elementy są obecnie strategiczną częścią każdej dużej firmy technologicznej. Są też drogie.

Aby zrobić miejsce, menedżerowie szukają elastycznych kosztów. Najbardziej elastyczna jest lista płac. Wiele funkcji, które rozszerzyły się w latach pandemii, może być obsługiwanych przez mniejszą liczbę osób.

Niektóre prace można zautomatyzować za pomocą obecnych narzędzi AI. Niektóre z nich można przenieść do lokalizacji o niższych kosztach. Niektóre z nich mogą zostać połączone po ostatniej rundzie wewnętrznych reorganizacji. Efektem są zwolnienia, które zdarzają się w dobrych kwartałach, a nie w złych.

Jest też pewna niewypowiedziana kwestia. W 2020, 2021, a nawet 2022 roku firmy technologiczne zatrudniały przed popytem. Zrobili to, aby zabezpieczyć talenty na napiętym rynku.

Zrobili to również dlatego, że wzrost wyglądał na nieskończony. Rzeczywisty wzrost był dobry. Nie ma końca. Teraz mamy do czynienia z długim, powolnym porządkowaniem liczby pracowników. To właśnie widzą pracownicy.

Co to mówi nam o gospodarce?

Ta mieszanka wysokich zysków i mniejszej liczby pracowników jest użytecznym sygnałem. Mówi się w nim, że następna noga wzrostu gospodarczego w USA będzie obciążona kapitałem, a siła robocza lekka.

Pieniądze zostaną przeznaczone na maszyny, chipy, budynki i specjalistyczne zespoły. Nie będzie to miało wpływu na szeroko pojęte zatrudnianie.

To nowość dla wielkich firm technologicznych. W 2010 roku wzrost przychodów prawie zawsze przejawiał się we wzroście zatrudnienia. W obecnej fazie wzrost przychodów idzie w parze z dyscypliną w stosunku do ludzi.

W 2010 roku każda fala rozwoju cyfrowego wymagała ludzi: inżynierów, sprzedawców, zespołów ds. treści, planistów logistycznych. W tym cyklu maszyny wykonują więcej pracy.

Za krańcowego dolara inwestycji kupuje się teraz moc obliczeniową, a nie ludzką pracę. Ta zmiana zrywa tradycyjny związek między rosnącymi zyskami przedsiębiorstw a rosnącym zatrudnieniem.

Wyjaśnia to również stały napływ ogłoszeń o zwolnieniach z firm, które poza tym osiągają dobre wyniki. Zarządy bronią budżetów inwestycyjnych, tnąc koszty pracy, zamiast ograniczać projekty. Jest to logika, którą inni będą kopiować.

Kiedy największe i najbardziej rentowne firmy w gospodarce pokazują, że marże można chronić poprzez automatyzację i konsolidację, inne sektory idą w ich ślady.

Rezultatem jest gospodarka dwóch prędkości. Z jednej strony są firmy, które wydają duże pieniądze na sztuczną inteligencję i infrastrukturę, generując wysokie zarobki i wysoką produktywność na pracownika. Z drugiej strony są pracownicy i mniejsze firmy, które są zależne od szerokiego zatrudniania przez tych samych gigantów.

Ta przepaść będzie kształtować wzrost płac, inflację, a ostatecznie popyt konsumpcyjny.

Ukryta realokacja

Innym sposobem odczytywania tego kwartału jest postrzeganie go jako realokacji, a nie sprzeczności. Pieniądze przechodzą od pracy ludzkiej o średniej wydajności do bardzo wydajnej pracy opartej na sztucznej inteligencji.

Menedżer w funkcji wsparcia może kosztować 150 000 dolarów rocznie. Pojedyncza szafa AI oparta na H100 może kosztować kilka razy więcej, ale może zasilać produkty, które docierają do setek milionów użytkowników.

Tablice wybiorą drugą opcję. Nie dlatego, że nie lubią ludzi. Ponieważ zwrot z tego dolara jest wyższy i wyraźniejszy.

Ta realokacja wyjaśnia również wewnętrzny ton wielu z tych firm. Kadra kierownicza mówi o mniejszej liczbie warstw. Mówi się o przenoszeniu ludzi do obszarów wzrostu.

Mówią o przeglądzie wszystkich ról. Nic z tego nie jest dramatyczne. Jest to po prostu uznanie, że poprzeczka w zakresie liczby pracowników została podniesiona.

Jeśli narzędzia sztucznej inteligencji mogą sprawić, że każdy pozostały pracownik będzie o 10-20% bardziej produktywny, całkowita liczba pracowników może być mniejsza bez szkody dla wydajności. To właśnie dzieje się teraz.

Efekt społeczny jest bardziej niezręczny. Zwolnienia zwykle uderzają w szerokie stanowiska korporacyjne. Zatrudnianie odbywa się zwykle na wąskich stanowiskach technicznych. W związku z tym pracownicy, którzy odchodzą, nie zawsze mają jasną drogę powrotną.

W przeciwieństwie do poprzednich zwolnień w branży technologicznej, gdzie wzrost w innej jednostce mógł pochłonąć ludzi. Gospodarka odczuje to jako wzrost liczby trwałych zwolnień, a nie tymczasową utratę miejsc pracy. To jest delikatniejszy, ale dłuższy cień.

Dokąd to prowadzi dalej

Paradoks tego sezonu wyników polega na tym, że może on zostać zapamiętany nie ze względu na rekordowe zyski, ale na chwilę obecną praca sama w sobie zaczęła odklejać się od wzrostu.

Duże firmy technologiczne nie wykorzystują już dobrobytu do szybszego zatrudniania. Używają go do przeformułowania tego, ile naprawdę potrzebuje wzrost siły roboczej.

Nowy konkurs polega na tym, kto najszybciej rozlokuje kapitał, a nie na tym, kto zatrudni najwięcej inżynierów. Jest to fundamentalna zmiana w sposobie skalowania władzy korporacji.

Wygrywa ten, kto zamieni zainwestowane dolary w moc obliczeniową bardziej efektywnie niż reszta.