Chiny znoszą ograniczenia dotyczące minerałów zasilających chipy i pojazdy elektryczne do USA w związku z rozejmem handlowym

  • Chiny zawieszają ograniczenia eksportu minerałów do listopada 2026 r. w związku z rozejmem handlowym między USA a Chinami.
  • Move obejmuje gal, german, antymon i diamenty syntetyczne.
  • Analitycy widzą tymczasową przerwę, a nie trwałe rozwiązanie w rywalizacji w handlu technologicznym.

Chiny zawiesiły ograniczenia eksportowe na minerały ziem rzadkich i zaawansowane materiały półprzewodnikowe, przynosząc znaczną ulgę amerykańskim firmom technologicznym i producentom pojazdów elektrycznych, którzy stoją w obliczu poważnej presji podażowej.

Ministerstwo Handlu ogłosiło w niedzielę, że wstrzyma zakazy dotyczące galu, germanu, antymonu i diamentów syntetycznych do listopada 2026 r., co oznacza znaczące odwrócenie ograniczeń nałożonych w grudniu 2024 r.

Jednocześnie Pekin zawiesił w październiku kontrole sprzętu do przetwarzania metali ziem rzadkich i materiałów do produkcji baterii litowych.

Posunięcie to nastąpiło po przełomowym spotkaniu prezydenta Donalda Trumpa i prezydenta Chin Xi Jinpinga w Busan w Korei Południowej 30 października, podczas którego obaj przywódcy zgodzili się na roczny rozejm handlowy i zobowiązali się do złagodzenia eskalacji wojny technologicznej.

Zrozumienie, co tak naprawdę zablokowały ograniczenia Pekinu dotyczące minerałów

Przez prawie rok chiński zakaz eksportu galu i germanu powodował prawdziwe spustoszenie wśród amerykańskich producentów półprzewodników. To nie są materiały niszowe.

Gal zasila wszystko, od iPhone'ów po chipy AI w centrach danych, podczas gdy german umożliwia kable światłowodowe i technologię podczerwieni kluczową dla zastosowań wojskowych.

Antymon napędza akumulatory w pojazdach elektrycznych i produkcji amunicji.

Restrykcje skutecznie dały Chinom możliwość wywierania nacisku na najważniejsze strategicznie gałęzie przemysłu Waszyngtonu w krytycznym momencie dla rozbudowy infrastruktury sztucznej inteligencji.

Ograniczenia z grudnia 2024 r. pojawiły się wyraźnie jako odwet za rozszerzoną kontrolę eksportu półprzewodników przez Waszyngton wymierzoną w dostęp Chin do zaawansowanych układów pamięci.

Kiedy Chiny po raz pierwszy zniosły zakaz eksportu, Amerykańska Służba Geologiczna oszacowała, że będzie to kosztować amerykańską gospodarkę około 3,4 miliarda dolarów rocznie, przy czym producenci półprzewodników pokryją około połowy tych szkód.

Dla firm takich jak Intel, Qualcomm i Texas Instruments pozyskiwanie tych materiałów stało się koszmarem ze względu na alternatywnych dostawców, wyższe koszty i nieprzewidywalną dostępność.

Październikowe restrykcje Pekinu groziły jeszcze większymi szkodami.

Ich celem były technologie przetwarzania metali ziem rzadkich i materiały do produkcji baterii litowych, towary tak podstawowe, że zagraniczni dostawcy potrzebowali zgody rządu na eksport produktów zawierających nawet 0,1 proc. chińskich metali ziem rzadkich.

Gdyby te środki postępowały bez kontroli, sparaliżowałyby łańcuchy dostaw czystej energii na całym świecie.

Optymizm rynkowy studzony przez historyczną ostrożność

Wall Street z zadowoleniem przyjęła oświadczenie Pekinu, postrzegając je jako dowód na to, że rozejm handlowy nie jest kolejnym falstartem.

Akcje spółek technologicznych wzrosły po tych wiadomościach, a spółki zależne od półprzewodników dostrzegają potencjalną ulgę po latach niepewności związanej z zakłóceniami.

Producenci pojazdów elektrycznych, tacy jak Tesla, i producenci akumulatorów mają teraz lepszą widoczność dostaw krytycznych środków produkcji, które pozyskali po wyższych cenach podczas niedoboru.

Inwestorzy pozostają jednak ostrożni. Poprzednie negocjacje amerykańsko-chińskie zakończyły się spektakularnym fiaskiem, a zawieszenie wygasa za rok.

Co ważniejsze, Waszyngton nie zniósł ograniczeń dotyczących zaawansowanego sprzętu do produkcji półprzewodników ani najnowocześniejszych chipów AI Nvidii.

Trump wyjaśnił, że jakakolwiek umowa dotycząca półprzewodników wyraźnie wyklucza chipy Blackwell. Groźba Trumpa nałożenia 300-procentowego cła na importowane półprzewodniki również jawi się jako potencjalny punkt zwrotny.

Obserwatorzy rynku podkreślają, że jest to raczej tymczasowe "zamrożenie" niż kompleksowe rozwiązanie. Konkurencja w zakresie technologii strukturalnych, która napędza restrykcje w obu krajach, utrzymuje się na niezmienionym poziomie.

Jednak dla menedżerów łańcucha dostaw, którzy przetrwali miesiące zakłóceń, nawet rok stabilności stanowi mile widziane wytchnienie.