Argument Michaela Burry'ego przeciwko boomowi na AI ma sens, w końcu

  • Michael Burry stawia przeciwko boomowi AI w 2026 roku.
  • Burry zadaje dwa uzasadnione pytania sugerujące, że AI to bańka.
  • Może się nie mylić, porównując boom na AI do telekomunikacyjnej manii.

Michael Burry, założyciel Scion Capital, najbardziej znany z trafnego przewidywania krachu na rynku nieruchomości w 2008 roku, ponownie stawia przeciwko konsensusowi w 2025 roku.

Najnowsze dokumenty potwierdzają, że zbudował pozycję wobec dwóch najbardziej znanych zwycięzców boomu AI – Nvidia (NASDAQ: NVDA) i Palantir Technologies (NASDAQ: PLTR).

Podczas gdy Wall Street nadal cieszy się z ich meteorycznego wzrostu, Burry sygnalizuje ostrożność, sugerując, że szał na AI może być bardziej bańką niż przełomem, jeśli chodzi o trwałe zyski.

Czy tym razem również ma rację, pozostaje niejasne – ale dwa kolejne argumenty sugerują, że Burry budzi uzasadnione obawy.

Najważniejszy problem Burry'ego: wydatki na AI jeszcze nie przekładają się na przychody

Sceptycyzm Michaela Burry'ego wobec tzw. boomu AI wynika z niezgodności między inwestycją a zwrotami.

Jego kolega Phil Clifton zauważa, że choć narzędzia sztucznej inteligencji generatywnej, takie jak ChatGPT, przyciągnęły globalną uwagę, rzeczywiste źródła przychodów pozostają umiarkowane.

Na przykład OpenAI ma w tym roku wygenerować nieco ponad 20 miliardów dolarów – co blednie w porównaniu z niemal 400 miliardami, które duże firmy technologiczne przeznaczają rocznie na infrastrukturę AI.

Nierównowaga ta przypomina boom telekomunikacyjny z początku lat 2000., kiedy firmy przebudowały sieci światłowodowe znacznie przekraczające zapotrzebowanie.

Burry uważa, że podobna dynamika rozwija się teraz dla AI – ogromne wydatki bez dowodów, że przychody nadrobią zaległości.

Burry postrzega problem deprecjacji jako dowód na to, że AI to bańka

Kolejnym filarem tezy Burry'ego jest problem deprecjacji związany z zaawansowanymi układami Nvidii.

Giganci chmurowi kupują serwery oparte na tych układach, rejestrując je jako zasoby z sześcioletnim okresem życia.

Problem, według badań Sciona, polega na tym, że Nvidia co roku wprowadza nowe, bardziej wydajne układy, przez co starsze modele stają się przestarzałe na długo przed tym, zanim firmy odzyskają swoje inwestycje.

To tworzy poważną sprzeczność: NVDA reklamuje swoje najnowsze GPU jako znacznie lepsze, a jednocześnie zapewnia klientów, że starsze nadal są cenne.

Burry uważa to napięcie za nie do utrzymania. Jeśli amortyzacja przyspieszy, klienci mogą mieć trudności z uzasadnieniem wydatków, co podważa popyt, który wyniósł akcje Nvidii do historycznych szczytów.

Tym razem Michael Burry nie jest sam

W 2008 roku ostrzeżenia Michaela Burry'ego o załamaniu rynku nieruchomości były w dużej mierze zignorowane, aż do momentu, gdy kryzys się rozwinął na czasie.

Dziś jego sceptycyzm wobec boomu na AI wydaje się rezonować szybciej.

Ostry spadek akcji z branży sztucznej inteligencji , takich jak Nvidia i Palantir w tym miesiącu, sugeruje, że inni inwestorzy zaczynają się zastanawiać, czy wyceny nie posunęły się zbyt daleko, zbyt szybko.

Zarządzający funduszami coraz częściej wyrażają obawy, że akcje AI są wyceniane z myślą o perfekcji, z niewielkim marginesem błędu, jeśli wzrost przychodów nie dorówna ogromnym nakładom kapitałowym.

W przeciwieństwie do samotnej postawy podczas bańki hipotecznej, Burry teraz dołącza do rosnącej liczby sceptyków, którzy dostrzegają oznaki nadmiaru w branży AI.