Dan Ives z Wedbush mówi, że boom na sztuczną inteligencję dopiero się zaczyna, wymienia 10 akcji, które uważa za zwycięzców

  • Dan Ives z Wedbush mówi, że adopcja AI pozostaje minimalna, co sugeruje, że sektor jest wciąż na wczesnym etapie.
  • Niedobory półprzewodników i wydatki przedsiębiorstw, a nie spekulacje, napędzają wyceny.
  • Ives przewiduje, że inwestycje inwestycyjne związane z AI osiągną do 2026 roku do 600 miliardów dolarów, co przedłuża cykl wzrostu o lata.

Akcje branży sztucznej inteligencji się nie przegrzewają — dopiero zaczynają pokazywać swój potencjał.

Takie jest zdanie analityka Wedbush Securities, Dana Ivesa, który twierdzi, że niedźwiedzie z Wall Street mylą szybki ruch technologiczny z entuzjazmem.

Jego zdaniem skala adopcji AI i inwestycji kapitałowych sugeruje, że rynki nie osiągnęły jeszcze szczytu entuzjazmu.

W rozmowie z Yahoo Finance Ives argumentował, że porównania do ery dot-com pomijają fundamenty, które są bardziej solidne niż w 1999 roku.

Tylko niewielka część firm dziś wdrożyła AI do swoich systemów.

W USA adopcja wynosi około 3%, a na świecie bliżej 1%, zauważył.

Dla Ivesa hałas entuzjazmu wokół AI skrywa prostszą prawdę: branża wciąż jest w pierwszych rozdziałach.

Dlaczego Ives lekceważy ostrzeżenia o bąbelkach

Najnowszy raport Ivesa rozwija ten argument, wskazując na wydatki przedsiębiorstw, projekty rządowe i niedobory półprzewodników jako prawdziwe czynniki wpływające na wyceny.

Te warunki, jak powiedział, odzwierciedlają popyt strukturalny, a nie spekulacje.

W szczytowym okresie boomu dot-com przeciętna akcja technologiczna osiągała 30-krotność przychodu, a na to poparcie było niewiele produktów.

Obecnie największymi graczami w AI są firmy z globalną bazą klientów i ogromnymi rezerwami gotówki.

Niedobór procesorów Nvidia podkreśla jego argument.

Nvidia dostarcza chipy dla Amazon, Alphabet, Microsoft i innych głównych platform technologicznych.

Ives uważa, że ta nierównowaga między podażą a popytem pokazuje, że infrastruktura AI pozostaje niedostatecznie rozwinięta, a nie przewartościowana.

Postrzega opóźnienia w łańcuchu dostaw jako znak, że rynek jeszcze nie doświadczył skali monetyzacji, która czeka go przed nim.

Firmy, które według niego zdefiniują następną dekadę

Analityk Wedbusha wskazuje kilka firm, które uważa za niezbędne dla kolejnego etapu AI.

Microsoft (MSFT): Najbardziej przystosowany do integracji narzędzi AI z codziennymi operacjami przez firmy.

Palantir (PLTR): Coraz bardziej niezbędny dla rządów i korporacji wdrażających platformy oparte na AI.

Nvidia (NVDA): Dostarcza układy napędzane większością globalnego rozwoju AI i infrastruktury.

Advanced Micro Devices (AMD): Gotowi do zwiększenia udziałów, konkurując bardziej agresywnie z Nvidią w obliczu rosnącego zapotrzebowania na układy scalone.

Tesla (TSLA): Polega na technologii autonomicznej i usługach robotaksi, które będą kotwicą kolejnego etapu wzrostu.

Apple (AAPL): Oczekuje się, że będzie kształtować AI skierowaną do konsumentów poprzez swój ekosystem sprzętowy i ściśle zintegrowane oprogramowanie.

Meta (META): Wczesne inwestycje w AI teraz przekładają się na działania monetyzacyjne w produktach i reklamie.

Alphabet (GOOG): Gemini i wewnętrzny krzem dają mu centralną rolę w wyścigu o sztuczną inteligencję obok czołowych dostawców chipów.

CrowdStrike (CRWD): Platforma bezpieczeństwa oparta na możliwościach AI, na których firmy polegają w obronie przed zagrożeniami.

Palo Alto Networks (PANW): Integruje AI w całym swoim zestawie zabezpieczeń, strategię mającą na celu przyspieszenie długoterminowej ekspansji.

Wśród czołowych firm nie ma Amazon, Salesforce, IBM i Intel.

Ives nie odrzuca ich perspektyw, umieszczając je raczej w szerszym gronie 30 firm, które prawdopodobnie skorzystają na fali AI.

Sugeruje, że brakuje im strukturalnej dźwigni, która mogłaby zdefiniować sektor. Ich role, jak powiedział, mogą być wspierające, a nie rewolucyjne.

Dlaczego ten cykl może trwać latami

Ives spodziewa się, że globalne wydatki kapitałowe powiązane z AI osiągną 550–600 miliardów dolarów do 2026 roku, a dalszy impet wydatków pochodzi z systemów publicznych i technologii korporacyjnych.

Ponieważ mniej niż 5% amerykańskich firm faktycznie korzysta z AI, twierdzi, że rynek jest na początku sezonu, a nie przegrzany. Analogia, którą proponuje, jest prosta: impreza dopiero się zaczęła.