Wzrost gospodarczy w USA dynamicznie rośnie, więc dlaczego większość Amerykanów wciąż odczuwa presję?

  • Silny wzrost w USA napędzany jest przez konsumentów o wysokich dochodach, podczas gdy większość gospodarstw domowych utrzymuje się na stałych realnych dochodach.
  • Siła nabywcza i majątek są coraz bardziej skoncentrowane, przez co wzrost wydaje się dla większości obywateli odległy.
  • Gdy wzrost przestaje być sprawiedliwy, zaufanie do instytucji gospodarczych słabnie, mimo że ogólne liczby się poprawiają.

Stany Zjednoczone właśnie odnotowały najsilniejszy wzrost gospodarczy od dwóch lat. Produkcja gwałtownie wzrosła, konsumenci swobodnie wydawali, a główne liczby wyglądały solidnie.

Ale dlaczego większość Amerykanów wciąż uważa, że gospodarka jest zepsuta?

Sprawiedliwość zawsze była centralna dla funkcjonowania amerykańskiej gospodarki. Więc jeśli sprawiedliwość naprawdę zniknęła, czy ma znaczenie, że gospodarka szybko rośnie?

Wzrost jest silny, ale wąski

Oficjalne dane opublikowane w tym tygodniu pokazały, że PKB wzrósł w tempie 4,3% rocznie w trzecim kwartale, według Departamentu Handlu. To znacznie powyżej prognoz i szybciej niż w poprzednim kwartale.

Motorem wzrostu były wydatki konsumenckie, zwłaszcza na usługi takie jak opieka zdrowotna, podróże i usługi profesjonalne. Wydatki wzrosły w tempie 3,5%. Dochody skorygowane o inflację jednak pozostały na stałym poziomie.

Inflacja bazowa wzrosła do 2,9%, nadal powyżej celu Rezerwy Federalnej.

Inwestycje biznesowe opowiadały inną historię. Ogólne inwestycje gwałtownie spowolniły w porównaniu z początkiem roku.

Wydatki na fabryki i biura spadły. Inwestycje w mieszkania spadły drugi kwartał z rzędu. Handel przyczynił się do wzrostu głównie dlatego, że importy spadły, co było statystycznym wzmocnieniem, a nie oznaką siły krajowej.

Obiektywna historia jest taka, że gospodarka rzeczywiście się rozwija, ale źródła tego wzrostu są wąskie.

Opiera się w dużej mierze na konsumpcji, a nie na rosnących dochodach czy inwestycjach produkcyjnych. To ma znaczenie dla tego, jak rozwój jest odczuwany w całym społeczeństwie.

Kto wydaje pieniądze

Wydatki konsumenckie obecnie bardziej zależą od gospodarstw domowych o wysokich dochodach niż kiedykolwiek w ostatnich latach.

Dane Moody's Analytics pokazują, że 10% najbogatszych stanowi około połowy wszystkich wydatków konsumenckich, a najbogatsze 20% odpowiada za prawie dwie trzecie.

Przed pandemią dolne 80% stanowiło około 42% wydatków. Ten udział spadł do około 37%.

Ta sytuacja wyjaśnia, dlaczego gospodarka może szybko rosnąć, podczas gdy wiele gospodarstw domowych czuje się uwięzionych. Właściciele aktywów korzystają z wyższych cen akcji i rosnącej wartości domów.

Te zyski wspierają wydatki nawet wtedy, gdy płace pozostają w tyle. Gospodarstwa domowe o niższych i średnich dochodach bardziej polegają na wypłatach.

Ich realne dochody ledwo nadążają za cenami podstawowych rzeczy, takich jak żywność, czynsz i energia.

Nierówny wzorzec wydatków wyraźnie widoczny jest na poziomie lokalnym. W bogatych rejonach sprzedaż luksusowych nieruchomości jest silna, a ceny domów stale rosną.

Niedaleko, banki żywności odnotowują rekordowy popyt.

Polityka i powiększająca się przepaść

Wybory polityczne wzmocniły te trendy. Od czasu powrotu prezydenta Donalda Trumpa do urzędu wzrost gospodarczy średnio wynosi około 2,5% rocznie, podobnie jak za poprzedniej administracji.

Dystrybucja się zmieniła. Duży pakiet podatkowy i wydatków przyjęty w tym roku przyniósł znaczne obniżki podatków dla osób o wysokich dochodach, jednocześnie ograniczając federalne wsparcie dla programów takich jak Medicaid i pomoc żywnościowa.

Według szacunków Biura Budżetowego Kongresu, gospodarstwa domowe z najniższego decylu dochodowego tracą około 1 600 dolarów rocznie w wyniku tych zmian.

Ci z top 10% zyskują około 12 000 dolarów. Prawo nie stworzyło gospodarki w kształcie litery K, ale ją wyostrzyło.

Zwolennicy twierdzą, że skupienie się na wzroście i zachętach z czasem się opłaci.

Krytycy wskazują na rosnące trudności wśród rodzin pracujących oraz presję na lokalne organizacje charytatywne. Obie strony mają częściowo rację.

Gospodarka może rosnąć, podczas gdy nierówności rosną. Napięcie polega na tym, jak długo ta kombinacja może przetrwać bez politycznego lub społecznego odwrotu.

Gdy sprawiedliwość spotyka się z bodźcami

Debata na temat sprawiedliwości znajduje się obecnie w centrum dyskusji gospodarczej.

Jedna z grup argumentuje, że zbyt agresywne próby inżynierowania sprawiedliwości szkodzą wynikom. Różnice w wynikach odzwierciedlają wysiłek, umiejętności, ryzyko i szczęście.

Próby wyrównania wyników osłabiają zachęty i obniżają standardy. Wzrost cierpi. Zaufanie się rozpada, gdy instytucje obiecują równość, której nie mogą spełnić.

Przeciwny punkt widzenia zaczyna się z innego miejsca. Najważniejsze jest to, czy ludzie wierzą, że system traktuje ich sprawiedliwie jak jednostki.

Nawet jeśli przeciętne wyniki wydają się stabilne, postrzegana dyskryminacja może zniszczyć zaufanie.

Istnieją przepisy antydyskryminacyjne, ale trudno je egzekwować. Gdy egzekwowanie jest słabe lub nierówne, ludzie dochodzą do wniosku, że system jest ustawiony. Reagują wycofaniem się w politykę tożsamości lub całkowitym odrzuceniem instytucji.

Oba argumenty oddają coś prawdziwego. Bodźce mają znaczenie dla rozwoju. Postrzeganie ma znaczenie dla wiarygodności. Błędem jest traktowanie ich jak substytutów.

Gospodarka, która szybko rośnie, ale wydaje się niesprawiedliwa, traci zgodę. System, który wymusza uczciwość bez względu na wyniki, traci dynamikę.

Prawdziwa linia uskoku

Najważniejszy podział w gospodarce USA nie dotyczy dziś tylko bogatych i biednych. To jest pomiędzy miarowym wzrostem a doświadczeniem życiowym.

PKB rośnie. Inwestycje w nowe zdolności produkcyjne zwalniają. Spożycie jest silne na górze, a delikatne na dole. Realne dochody pozostają niezmienne. Inflacja pozostaje wysoka.

To połączenie tworzy kruchą równowagę. Dopóki ceny aktywów się utrzymują, wydatki na wysokie dochody mogą napędzać gospodarkę.

Umiarkowany spadek na rynku mógłby to szybko odwrócić. Ponieważ dolne 80 procent jest już rozciągnięte, jest niewielki bufor.

Jednocześnie zaufanie instytucjonalne jest pod presją. Gdy ludzie widzą silny wzrost, ale nie czują poprawy w swoich finansach, szukają wyjaśnień. Niektórzy obwiniają niesprawiedliwe polityki. Inni obwiniają dyskryminację lub faworyzowanie.

Obie narracje zyskują na sile, gdy rozwój wydaje się wykluczający.

Nikt nie martwi się wzrostem gospodarki USA. Ryzyko leży gdzie indziej.

Wzrost zależny od wąskiego przedziału gospodarstw domowych i pozostawiający większość ludzi nieprzekonany, że działa według uczciwych zasad, staje się trudniejszy do utrzymania.

Dane pokazują siłę. Rozkład pokazuje odkształcenie. Polityka pokazuje różnicę między nimi.