Czy stoimy przed globalnym kryzysem energetycznym z blokadą Cieśniny Ormuz?
- Konflikt z udziałem Iranu zakłóca przepływy ropy i LNG przez Cieśninę Ormuz.
- Azja i Europa stoją w obliczu rosnących ryzyk energetycznych i presji cenowej.
- Rynki są na razie stabilne, ale eskalacja może wywołać kryzys.
Rakiety przelatują nad kontynentami, tankowce utknęły, a koszty ubezpieczeń rosną.
Na całym świecie ludzie zadają to samo pytanie: czy wkraczamy w kolejny globalny kryzys energetyczny?
Konflikt z udziałem Iranu, Stanów Zjednoczonych i Izraela zachwiał rynkami energetycznymi od Azji po Europę.
Ceny ropy wzrosły, koszty gazu w Europie gwałtownie poszybowały, a kluczowe szlaki żeglugowe — odpowiedzialne za dużą część światowych dostaw paliw — nagle stały się niebezpieczne.
Najważniejsze wąskie gardło energetyczne na świecie
Każdy poważny wstrząs energetyczny ma geograficzne epicentrum, a tym razem jest nim Cieśnina Ormuz.
Ten wąski przesmyk łączy Zatokę Perską z rynkami światowymi, przewożąc około jednej piątej światowej ropy i około 20% światowych przesyłek LNG — prawie 20 milionów baryłek ropy dziennie.
Gdy ubezpieczenie statków nagle wzrosło z około $200,000 za rejs do blisko $1 million, operatorzy tankowców się wycofali.
Kilka jednostek zostało trafionych w pobliżu cieśniny, a ubezpieczyciele morscy wycofali pokrycie. Ruch znacząco spowolnił.
Rynki energetyczne zareagowały natychmiast. Ropa Brent wzrosła do około $80 za baryłkę.
Ceny gazu w Europie wzrosły o ponad 50% w ciągu kilku dni po nasileniu obaw o dostawy LNG, a produkcja w Katarze została tymczasowo wstrzymana po strajkach w regionie.
Dla rynków energetycznych problemem nie jest ropa, która zniknęła. Problemem jest ropa, która nie może być przewożona.
Dlaczego ceny jeszcze nie wzrosły gwałtownie?
Pomimo wojny, ceny ropy pozostają znacznie poniżej poziomów kryzysowych obserwowanych w niedawnej historii.
Gdy inwazja Rosji na Ukrainę wywołała w 2022 r. wstrząs energetyczny w Europie, ropa Brent wzrosła powyżej $130 za baryłkę.
Obecnie notuje około $80.
Część wyjaśnienia leży w tym, jak wyglądał rynek przed wybuchem konfliktu.
Podaż ropy była stosunkowo komfortowa. Niektórzy uczestnicy rynku spodziewali się nawet niewielkiej nadpodaży w tym roku.
Duże wolumeny irańskiej i rosyjskiej ropy zalegały w pływających magazynach na tankowcach.
Te baryłki teraz tworzą bufor.
Kolejnym czynnikiem stabilizującym są rezerwy awaryjne. Po kryzysie naftowym z 1973 r. kraje zbudowały strategiczne rezerwy ropy koordynowane przez Międzynarodową Agencję Energetyczną.
Państwa członkowskie mają obowiązek utrzymywać zapasy awaryjne na około 90 dni.
Te bufory nie istniały podczas wcześniejszych kryzysów.
Sama struktura rynków energetycznych także bardzo różni się od lat 70.
Ropa kiedyś wytwarzała około jednej czwartej światowej energii elektrycznej. Dziś odpowiada za mniej niż trzy procent.
Dziś energia elektryczna opiera się na miksie gazu, energii jądrowej, odnawialnych źródeł i węgla.
Wstrząsy naftowe nadal mają znaczenie. Po prostu nie rozchodzą się przez system w ten sam sposób.
Prawdziwe niebezpieczeństwo: zakłócenia w żegludze
Główne ryzyko nie polega na braku złóż ropy. Chodzi o blokadę w systemie transportowym.
Producenci w Zatoce Perskiej polegają na Cieśninie Ormuz przy eksporcie ropy. Gdy tankowce przestają się przemieszczać, ropa szybko się kumuluje. Niektóre kraje nie mają zdolności magazynowych i muszą ograniczyć produkcję.
Irak już zmniejszył wydobycie o około 1,5 miliona baryłek dziennie, ponieważ nie może magazynować niesprzedanej ropy. Jeśli wysyłki pozostaną zablokowane, podobne redukcje mogą rozprzestrzenić się wśród eksporterów z Zatoki.
Konsekwencje szybko rozniosłyby się na rynki paliw.
Ceny benzyny, diesla i paliwa lotniczego zwykle reagują szybciej niż sama ropa, ponieważ rafinerie i dystrybutorzy napotykają natychmiastowe ograniczenia podaży.
Konsumenci rzadko kupują ropę surową. Kupują produkty rafinowane. Gdy ich ceny rosną gwałtownie, następuje wzrost inflacji.
Które kraje są najbardziej narażone?
Wstrząsy energetyczne rzadko uderzają we wszystkie gospodarki jednakowo. Narażenie zależy od zależności od importu i od tego, skąd pochodzą te importy.
Azjatyckie gospodarki przemysłowe stoją na pierwszej linii. Chiny są największym importerem ropy na świecie i w dużym stopniu polegają na dostawach z Bliskiego Wschodu.
Indie importują około 5 milionów baryłek dziennie, w dużej części z producentów z Zatoki, takich jak Arabia Saudyjska, Irak i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Indie już wystąpiły o tymczasowe złagodzenie zasad sankcji, aby importować dodatkową rosyjską ropę po tym, jak zakłócenia podaży zagroziły pracy rafinerii.
Japonia i Korea Południowa są w podobnej sytuacji. Oba państwa niemal w całości importują paliwa kopalne i w dużym stopniu polegają na przesyłkach przechodzących przez Cieśninę Ormuz.
Europa jest o krok dalej od bezpośredniego wstrząsu, ale pozostaje wrażliwa poprzez rynki gazowe. Kontynent zastąpił znaczną część rosyjskiego gazu przesyłanego rurociągami LNG po wojnie na Ukrainie. Ładunki z Kataru i Stanów Zjednoczonych wypełniają tę lukę.
Konkurencja z Azją jest już widoczna. Jeden tankowiec LNG, pierwotnie zmierzający do Francji, zmienił kurs w połowie rejsu i skierował się do Azji, gdzie kupujący byli gotowi zapłacić więcej.
Poziomy zapasów w Europie przed konfliktem były wyjątkowo niskie. Uzupełnienie rezerw przed następną zimą może okazać się kosztowne, jeśli ceny pozostaną wysokie.
Gospodarki wschodzące odczuwają presję
Efekty falowe wykraczają poza głównych importerów energii.
W Egipcie wojna zagraża przychodom z Kanału Sueskiego, kluczowego źródła waluty obcej. Niektóre firmy żeglugowe całkowicie unikają regionu i obierają trasę dookoła Przylądka Dobrej Nadziei.
Funt egipski niedawno spadł do najniższego poziomu od ośmiu miesięcy w miarę odwracania się przepływów kapitałowych.
W międzyczasie Kuba stoi w obliczu innego rodzaju wstrząsu energetycznego. Niedobory paliwa związane z zakłóceniami dostaw i sankcjami doprowadziły do racjonowania, wstrzymania transportu i szeroko zakrojonych przerw w dostawach prądu.
Tym gospodarkom brakuje zabezpieczeń finansowych dostępnych dla większych importerów.
Nawet umiarkowane wzrosty cen energii mogą szybko przełożyć się na niestabilność waluty i inflację.
Kiedy globalny kryzys energetyczny stanie się rzeczywisty
Historia pokazuje, że kryzysy energetyczne rzadko wynikają z jednego zdarzenia. Wstrząsy naftowe z lat 70. łączyły napięcia geopolityczne ze strukturalnymi ograniczeniami podaży.
Kryzys z 2022 r. był wynikiem wieloletnich niedoinwestowań w infrastrukturę energetyczną oraz zakłóceń w generacji jądrowej i wodnej w Europie.
Dzisiejsze warunki są inne.
Podaż ropy pozostaje wystarczająca. Ceny węgla prawie się nie zmieniły. Rynki energii elektrycznej nie wykazują oznak paniki. Gaz ziemny w Ameryce Północnej pozostaje obfity.
Prawdziwy punkt przełomowy leży w Cieśninie Ormuz.
Jeśli ruch tankowców wznowi się, obecne zakłócenia prawdopodobnie pozostaną do opanowania.
Jeśli ten szlak wodny pozostanie zamknięty przez tygodnie lub miesiące, globalny rynek mógłby utracić do 20 milionów baryłek ropy dziennie podaży.
Wówczas określenie „globalny kryzys energetyczny” przestałoby brzmieć hipotetycznie.
Ceny ropy Brent i WTI cofają się po impasie rozmów USA–Iran: co dalej?
4 skutki dla twoich finansów, jeśli wojna z Iranem przeciągnie się do 2027
Zatrudnienie w USA wzrosło o 172 000 w maju, powyżej oczekiwań; bezrobocie 4,3%
Popyt na złoto w Indiach słabnie, rosnące ceny zniechęcają kupujących
Złoto utrzymuje się powyżej 200-dniowej SMA przed danymi o zatrudnieniu w USA
Nie znaleziono wyników
Ładowanie artykułów...
Failed to load articles. Please try again.