Kolejne wąskie gardło energetyczne? Wojna Iran–USA napędza obawy o ropę i inflację
Sentyment AI: 12/100 Niedźwiedzi
Ten wynik jest generowany na podstawie analizy treści artykułu napędzanej sztuczną inteligencją.
- Iran odrzucił plan pokojowy USA i nie podejmie negocjacji, dopóki nie zostanie spełnionych pięć warunków.
- Teheran domaga się stałej kontroli nad Hormuzem i grozi zamknięciem drugiej cieśniny.
- USA zapowiadają twardsze uderzenia. Przepaść między stronami nigdy nie była większa.
Cztery tygodnie temu Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły wojnę, którą spodziewały się szybko wygrać. Zniszczyły większość irańskich sił zbrojnych, wyeliminowały jego najwyższego przywódcę i uderzyły w instalacje nuklearne.
A jednak po czterech tygodniach konflikt, który przedstawiano jako militarne powstrzymywanie, przekształcił się w globalny kryzys gospodarczy — ceny energii i prognozy inflacji są przepisywane w czasie rzeczywistym.
Na dziś są dalej od zakończenia konfliktu niż były cztery dni temu, kiedy wygasł 48‑godzinny termin Trumpa dotyczący cieśniny Hormuz.
Iran formalnie odrzucił amerykańską propozycję pokojową, postawił własnych pięć warunków, które Stany Zjednoczone prawdopodobnie odrzucą, i zagroził rozszerzeniem już istniejącego gospodarczo‑energetycznego zaciskania się na światowe rynki energii.
Ropa Brent wzrosła do około 108 dolarów za baryłkę, niemal 48% więcej niż miesiąc temu i blisko 47% powyżej poziomów sprzed roku.
Wojna, która zaczęła się na polu bitwy, toczy się teraz przez ceny ropy, zakłócenia handlu i zmienność walutową. Oto, jak wygląda sytuacja.
Cztery tygodnie wojny
28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły Operację Epic Fury, zabijając Najwyższego Przywódcę Ali Khamenei już pierwszego dnia i systematycznie rozbierając konwencjonalne siły zbrojne Iranu.
Dowódca CENTCOM USA, admirał Brad Cooper, powiedział w tym tygodniu, że Stany Zjednoczone uderzyły dotychczas w ponad 10,000 celów na terytorium Iranu, zniszczyły 92% największych irańskich okrętów wojennych i zmniejszyły tempo odpalania irańskich dronów i pocisków o ponad 90%.
Na papierze to kampania militarna o niezwykłej skali i skuteczności.
Ale Iran znalazł jedyną broń, której siły powietrzne USA nie potrafią łatwo zneutralizować.
Zamykając Cieśninę Hormuz — wąskie gardło, którym normalnie przepływa jedna piąta światowej ropy i gazu — Teheran przemienił porażkę militarną w globalny szok podażowy, który pchnął ceny benchmarkowe z powrotem do trzycyfrowych poziomów i zaniepokoił inwestorów na całym świecie.
Rynki energetyczne są od tego czasu w chaosie.
Ropa Brent przebiła poziom 100 dolarów i handluje się obecnie w okolicach 108 dolarów, podczas gdy miesięczne zwyżki zbliżają się do 50%, gdy handlowcy wyceniają przedłużone zakłócenie.
Niedobory paliw rozprzestrzeniają się na całym świecie, firmy i rządy usiłują opanować skutki, a Program Żywnościowy ONZ (World Food Programme) szacuje, że dziesiątki milionów kolejnych ludzi będą zagrożone ostrym głodem, jeśli wojna potrwa do czerwca.
Kaskada awarii łańcuchów dostaw teraz przekształca globalne prognozy inflacji, zwiększa ryzyko recesji w Europie i Azji oraz rozbija wieloletnią współpracę energetyczną na świecie.
Ekonomiści ostrzegają, że wyższe ceny ropy mogą dodać ponad jeden punkt procentowy do inflacji w grupie G20, przesuwając wskaźniki ogólne w gospodarkach zaawansowanych z powrotem w kierunku 3% zamiast zbiegać się ku celom 2%.
Wojna rozszerzyła się również daleko poza granice Iranu. Izrael walczy z Hezbollahem w Libanie. Irańskie rakiety uderzyły w państwa Zatoki, w tym ZEA, Kuwejt, Bahrajn i Arabię Saudyjską. Bazy wojskowe USA w regionie były celem ataków.
Sekretarz Generalny ONZ ostrzegł w tym tygodniu, że świat „stoi nad lufą szerszej wojny” — i rynki traktują to poważnie, przy czym główne amerykańskie indeksy niedawno spadły o ponad 1,5% w jednej sesji, gdy Iran zasygnalizował, że utrzyma Hormuz praktycznie zamknięty.
15‑punktowy plan odrzucony przez Iran
Równolegle do walk toczy się tor dyplomatyczny prowadzony przez pośredników. Pakistan, Egipt i Katar przekazywały wiadomości między Waszyngtonem a Teheranem.
W zeszłym tygodniu Stany Zjednoczone przekazały Iranowi formalny 15‑punktowy plan pokojowy za pośrednictwem Pakistanu.
Żąda on ponownego otwarcia Cieśniny Hormuz, usunięcia irańskich zapasów wysoko wzbogaconego uranu, ograniczenia programu rakiet balistycznych oraz odcięcia finansowania dla regionalnych proksi, w tym Hezbollahu, Huti i Hamasu.
Cel geopolityczny był jasny, ale stawka gospodarcza jeszcze większa: zasadnicze żądanie Waszyngtonu polegało na przywróceniu przepływów energii, zanim system globalnych dostaw całkowicie się załamie i kolejny etap inflacji uderzy w konsumentów już zmagających się z wyższymi kosztami życia.
Trump publicznie powiedział w tym tygodniu, że irańscy przywódcy „bardzo chcą osiągnąć porozumienie”, lecz boją się to przyznać. Specjalni wysłannicy Steve Witkoff i Jared Kushner prowadzą negocjacje po stronie USA, obok sekretarza stanu Marco Rubio.
Odpowiedzią Iranu było stanowcze odrzucenie.
Teheran przedstawił pięć warunków, które muszą zostać spełnione, zanim w ogóle rozpoczną się negocjacje: natychmiastowe zakończenie ataków USA i Izraela, konkretne gwarancje przed przyszłą agresją, zdecydowane zobowiązanie do zapłaty reparacji wojennych, międzynarodowe uznanie jurysdykcji Iranu nad Cieśniną Hormuz oraz kompleksowe zawieszenie broni na wszystkich frontach.
Iran jasno dał do zrozumienia, że nie przystąpi do rozmów, dopóki wszystkie te warunki nie zostaną spełnione, i że zakończy tę wojnę w czasie przez siebie wybranym — postawa, która utrzymuje traderów energii w stałej gotowości i skłoniła państwa G7 do awaryjnych uwolnień rezerw strategicznych w celu złagodzenia skoków cen i ochrony konsumentów.
Biały Dom odpowiedział, ostrzegając, że jeśli Iran nie przyjmie do wiadomości, iż został pokonany, Trump uderzy mocniej — oświadczenie, które wywołało kolejny wstrząs na już kruchej sytuacji rynkowej, pogłębiając spadki azjatyckich akcji i wzmacniając napływy do bezpiecznych przystani, przede wszystkim dolara.
Problem zaufania stojący za porażką dyplomatyczną
Nawet zanim Iran formalnie odrzucił propozycję USA, istniał głębszy problem zatruwający perspektywę porozumienia. Irańscy urzędnicy powiedzieli pośrednikom, że Trump oszukał ich dwukrotnie.
W obu wcześniejszych rundach rozmów nuklearnych w tym roku Teheran twierdzi, że Trump zatwierdził zaskakujące uderzenia militarne, jednocześnie przedstawiając się jako chętny partner do negocjacji. Przesłanie Iranu do pośredników brzmi: nie chcą być oszukani ponownie.
Marszałek parlamentu Mohammad‑Bagher Ghalibaf, który wyłonił się jako jedna z najpotężniejszych postaci w irańskim kierownictwie wojennym, ostrzegł Waszyngton, by nie testował ich determinacji.
Analitycy z International Crisis Group opisują Ghalibafa jako twardogłowego lojalistę wobec irańskiego systemu islamskiego, dla którego duże ustępstwa wobec Waszyngtonu są wysoce nieprawdopodobne.
Jego dorobek sugeruje brak zainteresowania łagodzeniem nastrojów zachodnich inwestorów czy przywracaniem eksportu ropy na warunkach USA, a rynki coraz częściej wyceniają długotrwały niedobór podaży zamiast szybkiej normalizacji.
Istnieje też próżnia przywódcza, co wszystko utrudnia.
Nowy najwyższy przywódca Iranu, Mojtaba Khamenei, nie pojawił się publicznie od czasu objęcia funkcji. USA twierdzą, że jest ranny.
Izrael planował zamachy na życie zarówno Araghchiego, jak i Ghalibafa, zanim interweniował Pakistan, ostrzegając Waszyngton, że jeśli ci ludzie zostaną wyeliminowani, nie będzie z kim negocjować — ryzyko, które niesie teraz nie tylko koszt dyplomatyczny, lecz także potencjalnie głębszą katastrofę gospodarczą, jeśli rozmowy upadną całkowicie, a ropa pozostanie strukturalnie ograniczona do następnego roku.
Iran teraz grozi zamknięciem drugiego wąskiego gardła
Najbardziej niepokojący rozwój wydarzeń w ciągu ostatnich 48 godzin to nie odrzucenie propozycji USA, lecz to, co Iran mówi o przyszłości żeglugi światowej.
Teheran publicznie oświadczył, że Cieśnina Hormuz nie wróci do stanu sprzed wojny, że przepisał reguły morskie, a uprawnienie do wydawania pozwoleń tranzytowych dla dowolnego statku spoczywa wyłącznie w gestii Iranu — roszczenie stałej suwerennej kontroli nad międzynarodową drogą wodną używaną przez cały świat.
Iran zagroził także, że zamknie Cieśninę Bab el‑Mandeb, wąskie przejście łączące Morze Czerwone z Zatoką Adeńską, jeśli ataki na terytorium Iranu będą się powtarzać.
Około 12% światowego morskiego transportu ropy przechodzi przez Bab el‑Mandeb.
Jeśli obie cieśniny zostaną skutecznie zamknięte jednocześnie, analitycy szacują, że całkowite zakłócenie podaży może zbliżyć się do 25 milionów baryłek dziennie — około 25% globalnego zużycia.
Nie ma nowoczesnego precedensu dla takiego scenariusza, a główne gospodarki planują w wariantach kryzysowych ceny ropy na poziomie 150–200 dolarów za baryłkę, wraz z niższymi prognozami wzrostu i odnowioną presją na banki centralne, by opóźnić obniżki stóp procentowych.
Dodatkowo Iran powiedział pośrednikom, że Liban musi zostać uwzględniony w każdej ostatecznej umowie o zawieszeniu broni.
Z punktu widzenia Teheranu każda umowa, która nie rozwiązuje konfliktu Izrael–Hezbollah, nie jest w ogóle porozumieniem.
To daje Izraelowi, który ma własne żądania i głębokie sceptyczne podejście do wszelkich ustępstw USA wobec Iranu, de facto prawo veta nad wynikiem i utrzymuje globalne rynki w zawieszeniu między dyplomacją a kolapsem — indeksy na giełdach azjatyckich już doświadczają silnych wyprzedaży, gdy inwestorzy przygotowują się na długotrwałą wojnę regionalną.
Jak wygląda sytuacja?
Stany Zjednoczone wygrały kampanię militarną według niemal wszystkich konwencjonalnych miar, ale przegrywają szersze starcie, które miały rozwiązać: gospodarcze.
Badania pokazują, że większość Amerykanów nie popiera ataków na Iran, ceny ropy pozostają podwyższone, oczekiwania inflacyjne znów rosną, a Pentagon wysyła tysiące dodatkowych żołnierzy powietrznodesantowych, by dać Trumpowi opcję ataku lądowego; pierwsza jednostka Marines ma dotrzeć do Zatoki przed końcem miesiąca.
Iran odrzucił plan pokojowy, ogłosił stałą jurysdykcję nad najważniejszym korytarzem morskiego transportu, zagroził drugą cieśniną i powiedział wszystkim pośrednikom w regionie, że zakończy tę wojnę na własnych warunkach i według własnego harmonogramu.
Przepaść między tym, czego żąda Waszyngton, a tym, co Teheran zaakceptuje, stała się otchłanią — mierzoną nie tylko dystansem dyplomatycznym, lecz także ceną ropy, siłą walut i obciążeniem dla globalnej konsumpcji.
A im dłużej sytuacja będzie się tak utrzymywać, tym drożej zapłacą za to gospodarki świata — wyższymi rachunkami za paliwo, słabszym wzrostem i opóźnionym powrotem do ery niskiej inflacji, którą politycy uważali za przywróconą.
Brent może skoczyć do 150 USD przy załamaniu zapasów i zamkniętej Cieśninie Hormuz
Dlaczego cena ropy WTI spada po atakach USA, Izraela i Iranu
Dostawy paliw do Europy odporne, ale kruche po załamaniu dostaw z Bliskiego Wschodu
Prognoza ceny srebra: zbliża się death cross przed danymi o inflacji w USA
Cena złota traci kluczowe wsparcie przed amerykańskim CPI — spadnie do $4,000?
Nie znaleziono wyników
Ładowanie artykułów...
Failed to load articles. Please try again.