Po Hormuzie — czy Tajwan to następny szok gospodarczy, na który nikt nie jest gotowy?

Po Hormuzie — czy Tajwan to następny szok gospodarczy, na który nikt nie jest gotowy?
Dionysis Partsinevelos
27 mar 2026, 11:49 AM
  • Tajwan produkuje 90% zaawansowanych układów scalonych. Żaden kraj nie zastąpi tych dostaw w okresie krótszym niż 5 lat.
  • Chiny już wywierają presję poprzez ćwiczenia, próby blokady i propagandę.
  • Inwestorzy traktujący Tajwan jako ryzyko ogona popełniają ten sam błąd, co w przypadku Hormuzu.

Wojna w Iranie była brutalną lekcją tego, co się dzieje, gdy ryzyko geopolityczne, które wszyscy dostrzegali, ale nikt w pełni nie wycenił, nagle się materializuje.

Prognozy globalnego wzrostu PKB na 2026 r. zostały już zrewidowane w dół o 0,7 punktu procentowego, podczas gdy ropa Brent przebiła poziom $160 za baryłkę — najwyżej od dziesięcioleci.

Oczekiwania inflacyjne rosną w całym OECD, a korytarze handlowe od Suezu po Singapur uginają się pod naporem.

Stoimy w obliczu potencjalnie najgorszego wstrząsu energetycznego od lat 70. XX w., gdy trzy tysiące statków stoją unieruchomione w Zatoce Perskiej.

Inwestorzy, którzy zlekceważyli Hormuz jako ryzyko ogona, teraz płacą za to przy pompach, w sklepach spożywczych i w portfelach inwestycyjnych.

Tajwan to ta sama lekcja, która czeka na zaistnienie. Tyle że skala jest większa.

Tajwan: pojedynczy punkt awarii

Taiwan Semiconductor Manufacturing Company (TSMC) produces około 90% najpotężniejszych układów scalonych na świecie, które napędzają centra danych, myśliwce, smartfony i pojazdy elektryczne.

Żadna inna firma na Ziemi nie potrafi produkować na takim poziomie zaawansowania. Żaden alternatywny zakład nie zastąpi produkcji TSMC w horyzoncie krótszym niż pięć do siedmiu lat.

To nie przypadek geograficzny.

To skutek dekad skoncentrowanych inwestycji, wiedzy instytucjonalnej i talentu inżynieryjnego, których nie da się po prostu przewieźć samolotami do Arizony i odtworzyć.

TSMC obecnie inwestuje $100 billion w zakłady w USA, a te fabryki będą miały ogromne znaczenie w długim okresie.

W krótkim terminie najbardziej zaawansowane układy nadal pochodzą z wyspy o powierzchni 36,000 kilometrów kwadratowych, którą Chiny uważają za własne terytorium.

Eyck Freymann, fellow w Hoover Institution i autor nadchodzącej książki o strategii wobec Tajwanu, ostatnio powiedział, że

Poważny kryzys w Cieśninie Tajwańskiej wywołałby zakłócenia handlowe i finansowe w skali, która sprawiłaby, że sytuacja w Hormuzie wydawałaby się kontrolowalna.

Warto się nad tym zastanowić. Zamknięcie Hormuzu jest już najgorszym wstrząsem energetycznym w zapisanej historii. Tajwan byłby jeszcze gorszy.

Co właściwie dzieje się teraz?

Chiny nie zaatakowały Tajwanu, bo jeszcze nie muszą. To, co robią, jest bardziej cierpliwe i w pewnym sensie skuteczniejsze.

Incydenty lotnicze Sił Zbrojnych PLA wokół Tajwanu wzrosły z 380 w 2020 r. do 5,709 w 2025 r. 29 grudnia Chiny przeprowadziły największe ćwiczenia wojskowe wokół Tajwanu, symulując całkowitą blokadę wyspy.

Ich budżet obronny na 2026 r. został podniesiony do $278 billion, co oznacza wzrost o 7%, mimo spowalniającego wzrostu PKB.

Pekin zaostrzył oficjalną retorykę wobec Tajwanu w nowym pięcioletnim planie Komunistycznej Partii i prowadzi operacje propagandowe oraz ingerencje wyborcze napędzane przez AI wobec zbliżających się wyborów na wyspie.

International Crisis Group opisuje status quo w Cieśninie Tajwańskiej jako "precarious".

Wiodący chiński think-tank przy Uniwersytecie Tsinghua klasyfikuje Tajwan jako najważniejsze zewnętrzne zagrożenie bezpieczeństwa Pekinu na 2026 r.

Administracja Trumpa wprowadziła dodatkową warstwę niepewności.

Strategia Narodowej Obrony USA na 2026 r. nie wspomina o Cieśninie Tajwańskiej. Trump powiedział w styczniu, że decyzja o Tajwanie "zależy od" Xi Jinpinga, jednocześnie twierdząc, że Xi obiecał, iż nie najeżdża w trakcie jego kadencji.

Nie jest jasne, czego dokładnie dotyczy ta nieformalna obietnica i czy zostanie dotrzymana.

Nadchodzące spotkanie Trump–Xi będzie najbardziej obserwowanym wydarzeniem dyplomatycznym roku dla każdego, kto ma ekspozycję na rynki azjatyckie.

Wojna w Iranie zmieniła kalkulacje

Oto przeciwintuicyjny wniosek, który umyka większości inwestorów.

Pokaz sił USA w Iranie nie zwiększa prawdopodobieństwa, że Chiny spróbują militarnego najazdu na Tajwan. Utwierdza je natomiast w przekonaniu, że sprytniejszym podejściem jest presja niemilitarna.

Lekcje, które Pekin wyciąga z kampanii w Iranie, skłaniają go ku przymusowi gospodarczemu, blokadom i presji w szarej strefie zamiast do bezpośredniej akcji militarnej.

To scenariusz, który inwestorzy powinni modelować teraz — nie efektowny desant morski, który pojawia się w scenariuszach wojennych Pentagonu.

Częściowa blokada lub "quasi-blockade", która zakłóca dostawy bez wywoływania formalnej odpowiedzi militarnej USA, jest w pełni prawdopodobna i i tak niemal natychmiast zahamowałaby eksport półprzewodników.

Różnica między tym scenariuszem a inwazją polega na tym, że jest trudniejszy do zdefiniowania, trudniejszy do zaadresowania i może utrzymywać się miesiącami, zanim rynki osiągną konsensus co do jego powagi.

Jednocześnie Chiny bacznie obserwują Hormuz i przyjmują do wiadomości, że odcięcie newralgicznego przesmyku działa nawet wtedy, gdy strona blokująca jest bombardowana.

Pekin przez ostatni rok robił zapasy ropy, importując w pierwszych dwóch miesiącach 2026 r. o 15,8% więcej surowca niż w tym samym okresie rok wcześniej i budując strategiczne rezerwy na poziomie około 1,2 miliarda baryłek.

To jest powszechnie postrzegane jako przygotowanie na sankcje i zakłócenia dostaw, które wywołałaby sytuacja kryzysowa wokół Tajwanu.

Implikacje dla inwestorów

Od początku wojny w Iranie główny ETF Tajwanu stracił 6,75%, podczas gdy Korea Południowa spadła o 15%, a Japonia o 10%.

Tajwan był odporny częściowo dzięki planom awaryjnym: zgromadzono trzy miesiące zapasów ropy, ponownie uruchamiane są nieczynne elektrownie węglowe, a alternatywne źródła helu pozyskano od amerykańskich dostawców.

Tajwańskie firmy półprzewodnikowe prawdopodobnie poradzą sobie z bieżącymi zakłóceniami na Bliskim Wschodzie do lata, płacąc więcej i przerzucając koszty na klientów.

Ale paralela z Iranem to sedno sprawy. Nikt też nie sądził, że Hormuz faktycznie zostanie zamknięty.

Praktyczna implikacja dla inwestorów to nie czekać na zdarzenie binarne. Kampania w szarej strefie już trwa.

Firmy o skoncentrowanej ekspozycji na chipy produkowane na Tajwanie — Nvidia, Apple, AMD oraz wszyscy hyperscalerzy z ambicjami w AI — ponoszą ryzyko geopolityczne, które jest strukturalnie niedoszacowane.

Akcje obronne w regionie Indo‑Pacyfiku należą do najbardziej trwałych historii wydatkowych tej dekady, niezależnie od wyniku.

A globalny wyścig o budowę alternatywnej mocy produkcyjnej półprzewodników — od Arizony przez Drezno po Osakę — to jeden z nielicznych tematów inwestycyjnych, który wzmacnia się, im gorsza staje się sytuacja na Tajwanie.

Świat wbudował pojedynczy punkt awarii w globalny stos technologiczny. To nie jest sekret.

Pytanie brzmi, czy inwestorzy traktują to poważnie, zanim nadejdzie moment, w którym będą do tego zmuszeni.