Strategia gospodarcza Trumpa na rok 2024 słabnie — oto, co widzą wyborcy
- Proponowane przez Trumpa cła i plany imigracyjne mogą mieć negatywny wpływ na gospodarkę.
- Jego polityka może doprowadzić do znacznego wzrostu zadłużenia państwa do 2035 roku.
- W miarę jak gospodarka zaczyna się poprawiać, wyborcy są bardziej optymistycznie nastawieni do przyszłości.
W miarę zbliżania się wyborów prezydenckich w USA w 2024 r. gospodarka jest na pierwszym planie debat politycznych, jak zawsze w cyklach wyborczych. Historycznie wyborcy kojarzyli wzrost gospodarczy i dobrobyt z kandydatami Partii Republikańskiej, szczególnie byłym prezydentem Donaldem Trumpem.
Przez lata Trump cieszył się dużym zaufaniem wyborców, jeśli chodzi o zarządzanie gospodarką.
Jednak najnowsze dane sondażowe wskazują, że jego przewaga drastycznie się zmniejszyła, a w niektórych przypadkach wiceprezydent Kamala Harris całkowicie nadrabia tę stratę.
Gospodarka USA radzi sobie lepiej, niż oczekiwano, a ten optymizm gospodarczy najwyraźniej wpływa na nastroje wyborców w sposób, którego nie przewidywali ani Trump, ani wielu Republikanów.
Jak naprawdę radzi sobie gospodarka USA w 2024 roku?
Aby zrozumieć zmianę nastrojów wyborców, musimy najpierw przyjrzeć się obecnemu stanowi gospodarki USA.
Pod wieloma względami gospodarka radzi sobie wyjątkowo dobrze pomimo ciągłych wyzwań. Inflacja, kluczowa kwestia dla wyborców w latach 2022 i 2023, znacznie się ochłodziła.
Agresywne podwyżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną, które kiedyś budziły obawy i mogły wywołać recesję, doprowadziły do tego, co eksperci nazywają „miękkim lądowaniem”.
W rzeczywistości inflacja jest obecnie bliska docelowego poziomu 2% ustalonego przez Rezerwę Federalną, co pozwala na obniżenie stóp procentowych, co przynosi ulgę pożyczkobiorcom w całym kraju.
Rynek pracy okazał się odporny, o czym świadczy najnowszy raport o zatrudnieniu, który wykazał znaczący wzrost o 254 000 miejsc pracy we wrześniu.
Jeszcze bardziej obiecujący jest fakt, że wzrost płac amerykańskich pracowników od ponad roku przewyższa inflację, co zwiększa siłę nabywczą wielu gospodarstw domowych.
Te zmiany pomagają złagodzić „szok cenowy”, który odczuli wyborcy w poprzednim okresie inflacji.
Choć inflacja wciąż jest tematem gorącym w debacie publicznej, jej rzeczywisty wpływ na codzienne życie maleje.
Zmiana ta przyczynia się do bardziej pozytywnych nastawień wśród wyborców, zwłaszcza tych, którzy wcześniej czuli się ograniczeni przez rosnące koszty.
Jakie są propozycje gospodarcze Trumpa na rok 2024?
Program gospodarczy Trumpa na rok 2024 stanowi mieszankę znanej polityki i nowych, bardziej radykalnych pomysłów.
Kluczowym elementem jego programu są radykalne obniżki podatków, które obejmą nie tylko korporacje i osoby o wysokich dochodach, ale także dochody z nadgodzin, napiwków i emerytur.
Trump proponuje również zniesienie limitu odliczeń podatków stanowych i lokalnych (SALT), co jest posunięciem preferowanym przez bogatszych właścicieli domów na obszarach podmiejskich.
Jednak jednym z najbardziej kontrowersyjnych aspektów jego programu jest nałożenie wysokich ceł na towary importowane.
Trump przedstawił pomysł wprowadzenia 20-procentowego cła na cały import i ogromnego 60-procentowego cła wyłącznie na towary z Chin.
Twierdzi, że cła te ochronią miejsca pracy w amerykańskim przemyśle wytwórczym i zwiększą dochody, które pozwolą sfinansować obniżki podatków.
Ekonomiści są jednak zgodni, że cła te spowodują wzrost cen dla amerykańskich konsumentów, ponieważ firmy przerzucą na nich wyższe koszty importowanych towarów.
W istocie działałoby to na podobnej zasadzie jak ogólnokrajowy podatek od sprzedaży, uderzając nieproporcjonalnie w gospodarstwa domowe o niskich i średnich dochodach.
Raport Peterson Institute for International Economics szacuje, że cła te mogą kosztować przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe dodatkowe 2600 dolarów rocznie.
Dlaczego Trump traci grunt pod nogami w kwestii gospodarki?
Biorąc pod uwagę ugruntowaną reputację Trumpa jako biznesmena, który wie, jak rozwijać gospodarkę, dlaczego jego przewaga w tej kwestii maleje?
Pierwszym powodem jest to, że propozycje ekonomiczne Trumpa, zwłaszcza jego polityka taryfowa, są coraz częściej postrzegane przez wielu wyborców jako ryzykowne pod względem ekonomicznym.
Choć jego elektorat może nadal popierać środki protekcjonistyczne, rosną obawy, że taka polityka może ponownie wywołać inflację, co osłabi postęp gospodarczy osiągnięty w ostatnich latach.
Niezależne analizy sugerują, że plany Trumpa mogą spowodować wzrost cen konsumpcyjnych i potencjalnie zaszkodzić wzrostowi gospodarczemu — argument ten zaczyna trafiać do wyborców, którzy pamiętają skutki minionych wojen handlowych.
Obawy dodatkowo potęguje potencjalny wpływ planów Trumpa na dług publiczny.
Według Komitetu na rzecz Odpowiedzialnego Budżetu Federalnego (CRFB) program ekonomiczny Trumpa ma doprowadzić do wzrostu długu federalnego o 7,5 biliona dolarów do 2035 r., co stanowi mniej więcej dwukrotność wzrostu o 3,5 biliona dolarów przewidywanego w ramach programu Kamali Harris.
CRFB ostrzega, że proponowane przez Trumpa obniżki podatków, cła i polityka imigracyjna mogą znacznie nadwyrężyć finanse USA, zwiększając dług do 142% PKB.
Wzrost zadłużenia może wywołać kryzys fiskalny, spowolnić wzrost gospodarczy i osłabić bezpieczeństwo narodowe.
Obawy dotyczące długoterminowej odpowiedzialności fiskalnej sprawiają, że niektórzy wyborcy rozważają na nowo zasadność jego podejścia do gospodarki.
Innym powodem jest to, że jego stanowisko w sprawie imigracji i stosunków amerykańsko-chińskich budzi obawy natury gospodarczej.
Szacuje się, że proponowane przez Trumpa masowe deportacje mogą spowodować spadek PKB USA o ponad 3% do 2028 r., co najbardziej dotknie stany takie jak Kalifornia, Teksas i Floryda, które w dużym stopniu opierają się na pracy migrantów.
Tymczasem jego plan nałożenia ceł sięgających 60% na import z Chin grozi poważnym zakłóceniem handlu między USA i Chinami, co może doprowadzić do zerwania stosunków gospodarczych między tymi dwoma krajami.
Tego typu polityka wzmacnia przekonanie, że jego podejście do gospodarki może być zbyt niestabilne, by utrzymać stabilny wzrost.
Na koniec, przekaz Trumpa był niespójny. Zamiast skupiać się na konkretnych politykach ekonomicznych podczas wydarzeń kampanii, często zbaczał na niezwiązane tematy, takie jak jego niesławne przemówienie w Michigan, w którym twierdził, że zdobył fikcyjną nagrodę „Michigan Man of the Year”.
Takie odwracanie uwagi nie pomaga w uspokojeniu wyborców, którzy martwią się o przyszłość gospodarki.
Wielu uważa natomiast, że Kamali Harris udało się przekazać bardziej bezpośrednie i zrozumiałe przesłanie ekonomiczne.
Choć jej program polityczny jest zbieżny z wieloma inicjatywami prezydenta Joe Bidena — takimi jak podwyższenie podatków dla bogatych, dotacje dla przemysłu i rozszerzenie ulgi podatkowej na dzieci — to przeniosła ona uwagę na kwestie związane z kosztami utrzymania, które są bardziej przyszłościowe i lepiej trafiają do wyborców z klasy średniej.
Jej nacisk na redukcję codziennych kosztów, takich jak opieka zdrowotna, mieszkanie i opieka nad dziećmi, znalazł oddźwięk wśród wielu osób, które odczuwają skutki rosnących kosztów utrzymania.
Czy wyborcy po prostu lepiej oceniają sytuację gospodarczą?
Abstrahując od polityki i przekazów kandydatów, najprostszym wytłumaczeniem malejącej przewagi Trumpa w gospodarce może być fakt, że gospodarka USA radzi sobie na tyle dobrze, że może uspokoić obawy wyborców.
W miarę jak inflacja się stabilizuje, a płace rosną, wyborcy zaczynają odczuwać korzyści płynące z ożywienia gospodarczego.
Według badania konsumenckiego Uniwersytetu Michigan nastawienie konsumentów wzrosło o 40% w stosunku do najniższego poziomu z czerwca 2022 r.
Ten nowo odkryty optymizm może podważyć narrację Trumpa, że administracja Bidena-Harris źle zarządzała gospodarką.
Wyborcy mogą być też zmęczeni ponurymi ostrzeżeniami Trumpa o załamaniu gospodarczym, gdy sami odczuwają poprawę swojej sytuacji finansowej.
Różnica między postrzeganiem gospodarki przez wyborców a obiektywnymi danymi ekonomicznymi zmniejsza się, a ta zmiana jest korzystna dla Harris.
Co dalej z Trumpem i Harris?
Na pięć tygodni przed wyborami zarówno Trump, jak i Harris mają sporo pracy do wykonania.
Dla Trumpa wyzwaniem jest ponowne skoncentrowanie kampanii na polityce gospodarczej, która spodoba się wyborcom z klasy średniej, bez odstraszania ich środkami protekcjonistycznymi, które mogłyby zwiększyć koszty.
Będzie musiał również przedstawić jaśniejsze i bardziej spójne komunikaty na temat tego, w jaki sposób zamierza rozwiązać problemy, z którymi borykają się amerykańscy pracownicy.
Harris z kolei musi nadal wykorzystywać dobrą koniunkturę gospodarczą.
Jeśli pozytywne trendy gospodarcze się utrzymają i będzie w stanie konsekwentnie dążyć do obniżania kosztów utrzymania, ma duże szanse na dalsze zniwelowanie różnic.
Jej wyzwaniem będzie przekonanie wyborców, że postęp, jaki udało się osiągnąć do tej pory, można utrzymać i rozszerzyć pod jej przywództwem.
Ogólnie rzecz biorąc, gospodarka USA zawsze odgrywała decydującą rolę w wyborach prezydenckich i rok 2024 nie jest wyjątkiem.
Choć propozycje ekonomiczne Trumpa kiedyś znalazły oddźwięk wśród wyborców, obecna dobra kondycja gospodarki podważa jego przekaz.
Wyborcy zaczynają dostrzegać złożoność taryf i protekcjonizmu i zamiast tego skupiają się na pilnych kwestiach, takich jak koszty utrzymania i bezpieczeństwo zatrudnienia.
Ponieważ obywatele USA w dalszym ciągu odczuwają korzyści płynące z ożywienia gospodarczego, Trump może dojść do wniosku, że jego niegdyś dominująca pozycja w kwestiach gospodarczych nie jest już gwarancją zwycięstwa.
Azjatyckie akcje rosną: Hang Seng, Kospi i Nikkei 225 po nadziejach na porozumienie USA–Iran
Nikkei 225 i Kospi rosną, rentowności obligacji Japonii i Korei Południowej spadają
Xi przyjął Trumpa, potem Putina i pokazał, gdzie leży wpływ Chin
Zimbabwe ZiG: waluta zabezpieczona złotem stabilna mimo ryzyka
Indeks Nifty 50 zagrożony przez wzrost rentowności obligacji i załamanie rupii
Nie znaleziono wyników
Ładowanie artykułów...
Failed to load articles. Please try again.