Wywiad: Cła nałożone przez USA mogą kosztować Indie eksport o wartości 3-5 miliardów dolarów i obniżyć wzrost PKB o 10 punktów bazowych – mówi dr Devendra Pant z India Ratings and Research.
- Silny popyt krajowy chroni Indie przed globalnymi wstrząsami handlowymi, ale słaby wzrost eksportu negatywnie wpływa na sektor produkcyjny.
- Potencjalne nowe cła mogą kosztować Indie od 3 do 5 miliardów dolarów w eksporcie, co przełoży się na 10 punktów bazowych wzrostu PKB.
- Pomimo globalnych trendów dywersyfikacji, Indie z trudem przyciągają znaczące napływy bezpośrednich inwestycji zagranicznych z Chin.
Wejście Donalda Trumpa do Białego Domu i jego polityka handlowa, w szczególności nałożenie ceł na import, zakłóciły globalną stabilność gospodarczą.
Po nałożeniu ceł na import stali i aluminium, Trump zadał kolejny cios globalnej gospodarce, ogłaszając 25% cło na importowane samochody i części samochodowe.
W miarę zbliżania się 2 kwietnia – daty, którą Trump nazwał „Dniem Wyzwolenia” – kiedy ma przedstawić, jak się wydaje, swoją najważniejszą dotychczasową politykę handlową, czyli wzajemne cła, ekonomiści, eksperci ds. handlu i obserwatorzy rynku intensywnie analizują jego prawdopodobne działania i ich potencjalny wpływ na globalną gospodarkę.
Invezz przeprowadził rozmowę z dr. Devendrą Pantem, głównym ekonomistą w India Ratings and Research, aby uzyskać wgląd w to, czego można się spodziewać.
Pant zauważył, że chociaż stosunkowo niewielka zależność Indii od popytu zewnętrznego zapewnia pewną ochronę przed globalnymi zakłóceniami, spadek eksportu prawdopodobnie wpłynie na sektor produkcyjny.
Szacuje on, że gdyby USA nałożyły na Indie wzajemne cła w celu wyeliminowania różnicy w stawkach celnych, Indie mogłyby odnotować spadek eksportu o 3–5 miliardów dolarów, co przełożyłoby się na spadek wzrostu PKB o 10 punktów bazowych.
„Chociaż podwyżki ceł w USA będą miały wpływ, jest mało prawdopodobne, aby był on poważny” – powiedział Pant.
Wybrane fragmenty:
Dr Devendra Pant, India Ratings and Research
Jak bardzo Indie są chronione przed cłami Trumpa?
Invezz: Fitch twierdzi, że Indie są w pewnym stopniu chronione przed amerykańską polityką handlową ze względu na niską zależność od popytu zewnętrznego. RBI również stwierdził, że silny popyt krajowy utrzyma wzrost gospodarczy. Jakie są Państwa przemyślenia na ten temat?
Można na to spojrzeć z różnych stron. Powszechnie wiadomo, że Indie opierają się na popycie wewnętrznym, a nie zewnętrznym, w przeciwieństwie do Chin i niektórych innych krajów, których wzrost gospodarczy napędzany jest eksportem.
Dlaczego to jest ważne? Ponieważ, jeśli spojrzymy na okres od 2000 do 2008 roku – niezależnie od tego, czy użyjemy danych PKB z starej, czy z nowej bazy – lata 2003-2008 były złotym okresem dla Indii.
W tym czasie wzrost gospodarczy był bardzo wysoki. Analizując ten okres, eksport Indii w dolarach, który często wykorzystujemy jako wskaźnik wielkości eksportu, rósł średnio o około 25%.
Obecnie obserwujemy znacznie słabszy wzrost eksportu, prawdopodobnie w niskich lub średnich jednocyfrowych wartościach procentowych. Niniejsza dyskusja dotyczy konkretnie eksportu towarów, a nie usług.
Dzięki temu zaobserwowaliśmy, że wzrost naszej wartości dodanej brutto (WDB) w sektorze produkcyjnym wyniósł blisko 9%, co podkreśla znaczenie popytu zewnętrznego.
Ale tak, jeśli popyt zewnętrzny, czyli eksport jako procent PKB, nie stanowi bardzo wysokiego odsetka, to nawet w przypadku niekorzystnych wydarzeń na świecie gospodarka jest w pewnym stopniu chroniona.
Należy jednak wziąć pod uwagę jeszcze jeden kluczowy wskaźnik: nadwyżkę handlową Indii z USA.
Chociaż Indie mają duży ogólny deficyt handlowy, utrzymują nadwyżkę handlową ze Stanami Zjednoczonymi, jednym z niewielu krajów, z którymi Indie mają nadwyżkę handlową.
Na przykład w roku fiskalnym 2024 nadwyżka handlowa Indii z USA wyniosła 35,32 miliarda dolarów.
W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy roku fiskalnego nadwyżka ta spadła do 23,26 miliarda dolarów.
A jeśli produkcja zwolni, cała gospodarka spowolni, a większość osób, które polegają na tych sektorach jako źródle zarobków, odczuje tego skutki.
Podwyższenie ceł przez USA może kosztować Indie od 3 do 5 miliardów dolarów eksportu.
Jeśli chodzi o taryfy, nasze szacunki wskazują, że wpływ na handel zależy od tego, jak szczegółowo analizuje się klasyfikacje taryfowe w ramach zharmonizowanego systemu (HS).
Im szersza klasyfikacja, tym wyraźniejsze stają się ogólne trendy.
Na przykład w handlu indyjsko-amerykańskim występuje różnica w stawkach celnych – Indie nakładają wyższe cła na towary amerykańskie niż USA na towary indyjskie.
Średnia ważona różnica taryf wynosi około 7%.
Historycznie rzecz biorąc, średnia ważona taryfa celna Indii na towary z USA przekraczała 20% w 2000 r., ale do 2008 r. spadła poniżej 10%.
Obecnie średnia różnica w taryfach celnych między tym, co USA nakładają na indyjskie towary, a tym, co Indie nakładają na amerykańskie towary, wynosi 7,1 punktu procentowego.
W przypadku niektórych produktów różnica w stawkach celnych jest znacznie większa.
Weźmy na przykład whisky bourbon. Indie tradycyjnie nakładały 150% cła na importowaną whisky.
Ostatnio pojawiły się doniesienia, że ten wskaźnik został obniżony do 100%.
Jednakże całkowity wolumen importu bourbona do Indii nadal jest stosunkowo niski.
Szkocka whisky pozostaje dominującym graczem, a wielu indyjskich konsumentów preferuje warianty z czerwoną i czarną etykietą.
Zatem, chociaż obniżenie ceł na import whisky może mieć pewien wpływ, ogólny efekt na handel będzie zależał od szerszych trendów gospodarczych i specyficznych dla sektora wzorców popytu.
Może to przełożyć się na około 10 punktów bazowych (pb) wzrostu PKB.
Indyjski eksport części samochodowych do USA
Jednym z kluczowych czynników, które należy wziąć pod uwagę, na przykład w przypadku podzespołów samochodowych – chociaż eksport indyjskich podzespołów samochodowych do USA jest znaczący, nie jest on przytłaczająco duży.
Niektórzy indyjscy producenci dostarczają podzespoły głównym amerykańskim producentom samochodów, takim jak GM i Ford.
Pytanie brzmi, czy ci producenci oryginalnego sprzętu (OEM) będą w stanie znaleźć nowych dostawców po tej samej cenie do 2 kwietnia.
Na przykład, jeśli indyjscy dostawcy oferują komponent w cenie 10 dolarów za sztukę, jest mało prawdopodobne, aby GM lub inni producenci samochodów natychmiast znaleźli innego dostawcę oferującego ten sam produkt w tej samej cenie do 2 kwietnia.
Teraz należy wziąć pod uwagę jedną rzecz: załóżmy, że po tej wojnie taryfowej i wszystkim innym USA podniosą cła.
To 7,1%, czyli różnica w taryfach celnych Indii, a gdy cena tych towarów po przywozie do USA wzrośnie, co stanie się z inflacją w USA?
Jeśli śledzisz negocjacje handlowe, wiesz, że niektóre punkty są nie do negocjacji.
Na przykład, gdy myślę o tym, co było 20 lat temu, Indie wycofały się z WTO po prostu dlatego, że dotacje dla rolników i dotacje do żywności dla konsumentów były nie do negocjacji.
Indie wycofały się z RCEP głównie z powodu problemów związanych z produktami mlecznymi. Negocjacje handlowe to zatem długotrwały i bardzo powolny proces.
Będzie to gra na zasadzie „coś za coś”. Każda gospodarka będzie dążyć do maksymalizacji swoich zysków. Jak mówimy w teorii gier, to gra o sumie zerowej dla dwóch graczy.
Jeśli jedna strona przegra, druga zyska tę samą kwotę, co prowadzi do wysoce strategicznego procesu negocjacji.
Nie wiadomo jeszcze, czy te środki taryfowe zostaną w pełni wdrożone, zwłaszcza biorąc pod uwagę działania odwetowe ze strony kluczowych partnerów handlowych USA, takich jak Kanada i Meksyk.
Na przykład sama Kanada eksportuje do USA samochody o wartości około 45 miliardów dolarów.
Biorąc pod uwagę tak wysokie stawki, obecne wydarzenia mogą bardziej dotyczyć skłonienia zainteresowanych stron do negocjacji niż egzekwowania szeroko zakrojonych środków taryfowych.
Sektory narażone na ryzyko
Niektóre sektory mogą jednak napotkać znaczące trudności.
Biorąc pod uwagę różnice w taryfach i udział Indii w taryfach wzajemnych, do najbardziej narażonych sektorów należą części samochodowe, gdzie Indie nakładają o 24,2% wyższe cło na import z USA, żelazo i stal (różnica 16,5%), kamienie szlachetne i półszlachetne (10%), farmaceutyki (10%), maszyny i urządzenia elektryczne (9%), odzież i dodatki odzieżowe (9%), paliwa mineralne (8%) oraz chemikalia organiczne (6%).
Te towary stanowią prawie dwie trzecie całkowitego eksportu Indii do USA, co czyni je szczególnie podatnymi na zmiany taryf.
Teraz jest jeszcze jeden rodzaj wpływu, o którym niewiele osób mówi.
Zatem ta podatność opiera się na udziale towarów eksportowanych przez Indie do USA. Ale co z niektórymi towarami, których całkowita wartość eksportu może nie być bardzo znacząca, ale udział eksportu do USA w globalnym eksporcie tych towarów z Indii jest wysoki?
Następnie okazuje się, że w niektórych sektorach, w zależności od miejsca docelowego, mogą występować pewne podatności na zagrożenia.
Na przykład produkty takie jak skórki wieprzowe i sztuczna wieprzowina, a także przetwory mięsne lub rybne, mogą zostać dotknięte, pomimo ich niższej ogólnej wartości eksportowej.
Leki również stanowią poważny problem, ponieważ prawie 30% całkowitego eksportu farmaceutycznego Indii w pierwszych ośmiu miesiącach roku fiskalnego 2025 trafiło do USA.
Podobnie, eksport związany z tekstyliami, choć stanowi jedynie 7,5–8% całkowitego eksportu Indii, może odczuć pewną presję.
Podsumowując, chociaż podwyżki ceł w USA będą miały wpływ, jest mało prawdopodobne, aby był on poważny.
Szacowany wpływ na wzrost PKB wynosi około 10 punktów bazowych, natomiast ogólny wpływ na indyjski eksport do USA może sięgać 3–5 miliardów dolarów.
O możliwości dumpingu i strategii „Chiny plus jeden”
Invezz: Relacje USA-Chiny również znajdują się w centrum tych polityk handlowych, które wdraża. Zawsze istnieje obawa, że gdy zostaną nałożone cła na Chiny, będą one wykorzystywać kraje Azji Południowo-Wschodniej i dumpingować swoje towary w Indiach. Czy przewiduje Pan, że tak się stanie? A może z drugiej strony, mogłoby to być również okazją dla firm, które chcą zdywersyfikować swoją działalność poza Chinami?
„Chiny plus jeden” pojawia się w mediach, ale poza kilkoma sektorami nie zyskał on większego uznania w praktyce.
Jeśli spojrzeć na odpływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych z Chin, w dużej mierze trafiły one do Bangladeszu, Wietnamu i niektórych krajów afrykańskich, omijając Indie.
Wyjątkiem jest produkcja Apple'a, która trafiła do Indii za pośrednictwem Foxconnu.
Chociaż obecnie eksportujemy telefony komórkowe, Samsung zbudował dużą fabrykę w Noida trzy lub cztery lata temu, ale to, czy rzeczywiście wpisuje się to w strategię „Chiny plus jeden”, jest dyskusyjne.
Nawet jeśli to uwzględnimy, Indie nie zyskały wiele na strategii „Chiny plus jeden”.
Jeśli chodzi o dumping, tak, istnieją obawy.
W ciągu ostatnich kilku dni pojawiły się doniesienia, że Indie rozważają podniesienie ceł na import stali z Chin, aby zapobiec dumpingowi ze strony innych krajów, które nie mogą eksportować gdzie indziej.
W razie potrzeby można również zastosować bariery pozataryfowe. W ramach barier pozataryfowych można nałożyć kontyngenty, aby ograniczyć ilość importu stali z określonego kraju.
Czy Indie powinny wykorzystać tę okazję, aby zmniejszyć swoją izolację?
Invezz: Istnieje również grupa ekspertów ekonomicznych, którzy postrzegają te napięcia handlowe jako szansę dla Indii na zmniejszenie swojej izolacji. Niektórzy argumentują, że ze względu na dużą różnicę w stawkach celnych między USA a Indiami, wśród indyjskich producentów może panować pewna samozadowolenie. Czy to może być czas, aby Indie podjęły odważny krok i naprawdę rozpaliły te „zwierzęce instynkty”, obniżając cła?
Musimy na to spojrzeć z dwóch stron. Po pierwsze, musimy chronić krajowy przemysł, ponieważ baza przemysłowa i rozwój Indii są nadal słabe.
Minęły już czasy z 1991 roku, kiedy rozpoczęły się reformy gospodarcze, a szczytowe średnie stawki celne były znacznie wyższe, zanim stopniowo je obniżono.
Dzisiaj, gdyby ktoś zaproponował obniżenie ceł na produkty mleczne, moja odpowiedź brzmiałaby, że jest to bardzo mało prawdopodobne.
Indie są największym na świecie producentem mleka, ale spożycie mleka na osobę pozostaje stosunkowo niskie.
Jeśli cła importowe na mleko w proszku zostaną obniżone i tańszy proszek mleczny zacznie napływać z krajów z dużą nadwyżką po 40 rupii za kilogram, czy indyjscy producenci będą w stanie konkurować? Nie.
Mleko jest jedynym regularnym źródłem dochodu dla wielu rolników, którzy otrzymują płatności co tydzień lub co dwa tygodnie.
W przeciwieństwie do rolników uprawiających pszenicę lub ryż, którzy otrzymują zapłatę dopiero po trzech lub czterech miesiącach, hodowcy bydła mlecznego polegają na stałym przepływie gotówki.
Jeśli rynek zaleją tańsze importowane produkty mleczne, ucierpi lokalny skup mleka, co wpłynie na źródła utrzymania rolników.
Oczywiście, nastąpił pewien postęp. Od 1991 roku Indie znacznie obniżyły cła na wiele towarów.
Rząd zawsze przeprowadzi analizę kosztów i korzyści przed podjęciem takich decyzji.
Polityka handlowa zawsze polega na wzajemnych ustępstwach.
Potrzebny jest trwały wzrost realnych płac w gospodarce, aby pobudzić konsumpcję.
Invezz: Oprócz tych zagrożeń taryfowych pojawiły się również inne przeciwności, takie jak niezbyt dobre wyniki finansowe firm. Odnotowano odpływ kapitału zagranicznego. Jakie inne przeciwności prawdopodobnie napotka gospodarka w tym roku finansowym, oprócz tych napięć handlowych?
Problem, z którym się borykamy w latach 2019-2020, polega na tym, że rząd obniżył podatek dochodowy od osób prawnych, prawda? Oczekiwano, że to pobudzi inwestycje korporacyjne.
To zbiegło się ze spowolnieniem wzrostu. Wszyscy patrzą na COVID, ale jeszcze przed pandemią, w roku obrotowym 2020, wzrost zwalniał.
A po tym inwestycje korporacyjne lub inwestycje sektora prywatnego nie wzrosły.
W roku obrotowym 2023 nastąpił niewielki wzrost. W roku obrotowym 2022 odnotowaliśmy pewien wzrost, ale był to jedynie powrót do poziomu sprzed pandemii COVID-19.
W roku obrotowym 2023 nastąpiły pewne zmiany, ale w roku obrotowym 2024 nie zaobserwowaliśmy silnych inwestycji sektora prywatnego w gospodarce.
A dlaczego tak się nie dzieje? Nie dzieje się tak, ponieważ popyt konsumpcyjny wciąż nie jest wystarczająco silny ani stabilny.
Można mówić o trzech Indiach – jedne to elity, drugie to klasa średnia, a trzecie to najniższe warstwy społeczne.
Obecnie sytuacja wygląda tak, że w przypadku towarów i usług konsumowanych przez osoby zamożne wpływ jest znikomy.
Ale dla tych, którzy byli pochłonięci niższymi sferami, pojawił się problem.
Jeśli analizujemy wzrost płac, nie powinniśmy skupiać się na wzroście nominalnym; powinniśmy brać pod uwagę wzrost realny.
Wzrost realnych płac w sektorze pozabankowym (non-BFSI) spadł z poziomu kilkunastu procent do kilku procent.
Wzrost płac na obszarach wiejskich, szczególnie płac za zbiory, charakteryzował się ujemnym realnym wzrostem płac, choć w ostatnich dwóch kwartałach sytuacja uległa poprawie.
Utrzymujemy się na poziomie wzrostu około 6,5%, ale jeśli chcemy osiągnąć więcej, jeśli mamy ambitne cele, konieczny jest silny wzrost płac.
To pobudzi konsumpcję, a konsumpcja z kolei doprowadzi do wzrostu inwestycji.
Azjatyckie akcje rosną: Hang Seng, Kospi i Nikkei 225 po nadziejach na porozumienie USA–Iran
Nikkei 225 i Kospi rosną, rentowności obligacji Japonii i Korei Południowej spadają
Xi przyjął Trumpa, potem Putina i pokazał, gdzie leży wpływ Chin
Zimbabwe ZiG: waluta zabezpieczona złotem stabilna mimo ryzyka
Indeks Nifty 50 zagrożony przez wzrost rentowności obligacji i załamanie rupii
Nie znaleziono wyników
Ładowanie artykułów...
Failed to load articles. Please try again.