Podróż Trumpa na Bliski Wschód: czy to prywatyzacja amerykańskiej polityki zagranicznej?
- Trump zabezpiecza inwestycje w Zatoce Perskiej, podczas gdy jego rodzinny biznes zawiera transakcje warte miliardy dolarów w sektorze nieruchomości i kryptowalut.
- Arabia Saudyjska, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie wykorzystują kapitał, aby uzyskać dostęp, wpływ i przewagę w polityce Stanów Zjednoczonych.
- Prezydentura jest wykorzystywana jako narzędzie do prywatnych zysków, bez przejrzystości i bez instytucjonalnych zabezpieczeń.
Donald Trump nie wrócił na Bliski Wschód w celach dyplomatycznych. Przyjechał po interesy.
W tym tygodniu prezydent wylądował w Arabii Saudyjskiej, rozpoczynając podróż po Zatoce Perskiej z jednym celem: pozyskaniem inwestycji.
Ale nie tylko dla Stanów Zjednoczonych; być może także dla siebie.
Druga kadencja Trumpa pozbawiła wszelkich pozorów oddzielenia polityki od biznesu.
Kreska została przekroczona. Jego wizyta w Rijadzie, Doha i Abu Zabi oznacza całkowite połączenie polityki państwowej z własnym interesem.
A tym razem zabrał ze sobą rodzinę i swoje imperium biznesowe.
Czego Trump chce od Zatoki Perskiej?
Trump przybył do Arabii Saudyjskiej 13 maja, rozpoczynając trzydniową ofensywę inwestycyjną w regionie.
Jego celem jest osiągnięcie 1 biliona dolarów w ramach partnerstw gospodarczych, głównie w dziedzinie sztucznej inteligencji, półprzewodników, obronności i infrastruktury.
Na Saudyjsko-Amerykańskim Forum Inwestycyjnym w Rijadzie oferuje amerykańskie innowacje w zamian za petrodolary z Zatoki Perskiej.
To nie jest misja dyplomatyczna w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. W jego delegacji znajdują się m.in. Jensen Huang, dyrektor generalny Nvidii, Larry Fink z BlackRock oraz Ruth Porat z Google.
Według doniesień, Elon Musk i Sam Altman również wezmą w tym udział. To nie są urzędnicy państwowi; to osoby zawierające transakcje.
Arabia Saudyjska już zobowiązała się do przeznaczenia 600 miliardów dolarów w ciągu czterech lat.
Katar podarowuje Trumpowi samolot Boeing 747-8, który będzie używany jako Air Force One, a później zostanie przekazany fundacji jego prezydenckiej biblioteki.
Abu Zabi przeznaczyło 2 miliardy dolarów na przedsięwzięcie kryptowalutowe wspierane przez Trump Organization.
To nie są symboliczne gesty. To więzi finansowe z mierzalnymi korzyściami.
Czego w zamian oczekuje Zatoka?
Państwa Zatoki Perskiej nie tylko dają Trumpowi pieniądze. Kupują sobie dostęp.
Arabia Saudyjska dąży do zawarcia cywilnej umowy jądrowej, która pozwoliłaby na ograniczone wzbogacanie uranu pod nadzorem USA.
Chce również zaawansowanej broni, lepszego dostępu do amerykańskiej infrastruktury sztucznej inteligencji oraz legitymizacji programu gospodarczego księcia koronnego Mohammeda bin Salmana.
Przy cenach ropy naftowej na najniższym poziomie od czterech lat i rosnącym zadłużeniu Arabii Saudyjskiej, realizacja Wizji 2030 jest zagrożona.
W samym pierwszym kwartale 2025 roku dług Arabii Saudyjskiej wzrósł o 30 miliardów dolarów.
Doniesienia Bloomberga sugerują, że Arabia Saudyjska potrzebuje cen ropy naftowej na poziomie 113 dolarów za baryłkę, aby zrównoważyć koszty finansowania programu Vision 2030.
Bezpośrednie inwestycje zagraniczne spadają już trzeci rok z rzędu. Projekty takie jak NEOM opóźniają się.
Wizyta Trumpa to coś więcej niż tylko inwestycje. Chodzi o pokazanie światu, że saudyjski książę, MBS, nadal ma klucze do Waszyngtonu, zwłaszcza że dyplomatyczny zamrożenie z czasów Bidena powoli odchodzi w zapomnienie.
Doniesienia o luksusowym powitaniu, jakie Donald Trump otrzymał zaraz po wyjściu z samolotu, zaczęły pojawiać się już we wtorek.
Dla Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich to szansa na umocnienie swojej pozycji jako strategicznych inwestorów w amerykańskie technologie i finanse.
Nie domagają się baz wojskowych ani gwarancji bezpieczeństwa. Chcą równości, miejsc w zarządach i wpływu na regulacje.
Co tam robi rodzina Trumpów?
Podczas gdy Trump spotyka się z głowami państw, jego synowie zawierają prywatne transakcje biznesowe.
Eric Trump niedawno ogłosił budowę 80-piętrowego wieżowca w Dubaju, nazywając go „najwyższym na świecie basenem z krawędzią nieskończoności”.
W Katarze organizacja Trumpa rozpoczyna budowę luksusowego kurortu golfowego o wartości 5,5 miliarda dolarów.
W Abu Zabi ich przedsięwzięcie kryptowalutowe właśnie otrzymało wielomiliardową inwestycję od lokalnego funduszu suwerennego.
Organizacja Trumpa ma obecnie aktywne interesy w każdym kraju, który prezydent ma w planie odwiedzić. I nie ma żadnej zapory bezpieczeństwa.
Trump porzucił obietnicę z pierwszej kadencji, że zdystansuje się od swoich interesów.
Nie ma żadnych publicznych ujawnień, żadnych zbyć aktywów, żadnych ograniczeń.
Tymczasem pracownicy Białego Domu, którzy wcześniej lobbowali na rzecz krajów Zatoki Perskiej, teraz zatwierdzają te prezenty.
Prokurator Generalna Pam Bondi wcześniej pracowała dla Kataru i niedawno zatwierdziła podstawę prawną dla darowizny w postaci luksusowego odrzutowca.
Czy to jest nielegalne?
Może to nie jest nielegalne, ale na pewno nie jest normalne.
Zgodnie z Konstytucją Stanów Zjednoczonych prezydenci nie mogą przyjmować prezentów od obcych rządów bez zgody Kongresu.
Ale ten przepis rzadko był egzekwowany. Trump wykorzystuje tę lukę prawną.
W przeciwieństwie do tradycyjnych prezydentów, którzy wykorzystują dyplomację do rozszerzania sojuszy, Trump używa jej do zwiększania dochodów.
Jego firma rodzinna negocjuje prywatne kontrakty równolegle z prowadzeniem oficjalnej polityki zagranicznej. I nikt temu nie przeszkadza.
Kongres milczy. Media są przytłoczone. Organizacje nadzorcze ostrzegają, że to coś bezprecedensowego w nowożytnej historii.
To, co kiedyś wywołałoby przesłuchania, teraz przechodzi bez kontroli.
Stany Zjednoczone przeszły od polityki zagranicznej do partnerstwa zagranicznego, a sama prezydentura jest w grze.
Dlaczego to ma znaczenie?
Ponieważ to, co robi Trump, może stać się normą.
Stworzył nowy model sprawowania władzy: wykorzystuj Biały Dom do promowania swoich prywatnych przedsięwzięć.
Traktuj zagraniczne rządy jak inwestorów. Podpisuj umowy stojąc u boku dyplomatów. I nie przejmuj się transparentnością.
Ta podróż nie dotyczy tylko Arabii Saudyjskiej. Chodzi o przyszłe relacje Ameryki z wpływami.
Jeśli prezydenturę można w ten sposób spieniężyć, cała idea służby publicznej ulega zmianie. Staje się ona rozwojem biznesu.
To, co nastąpi, może skutkować polityką coraz bardziej kształtowaną za zamkniętymi drzwiami.
Bez transparentności nie da się stwierdzić, gdzie kończy się interes publiczny Stanów Zjednoczonych, a zaczyna prywatny interes Trumpa.
Co się stanie, gdy przyszłe administracje zostaną poproszone o utrzymanie w mocy lub anulowanie umów z czasów Trumpa, podpisanych pod przykrywką prywatnej działalności gospodarczej?
Jak sojusznicy lub rywale będą postrzegać kraj, którego polityka zagraniczna ma swoją cenę? Jak utrzyma się wiarygodność Ameryki, gdy jej decyzje dyplomatyczne będą postrzegane jako osobiste inwestycje?
Ta podróż potwierdza obawy wielu: amerykańska polityka zagraniczna przestała być strategią narodową. Stała się strategią osobistą. A przynajmniej w Zatoce Perskiej interesy kwitną.
Azjatyckie akcje rosną: Hang Seng, Kospi i Nikkei 225 po nadziejach na porozumienie USA–Iran
Nikkei 225 i Kospi rosną, rentowności obligacji Japonii i Korei Południowej spadają
Xi przyjął Trumpa, potem Putina i pokazał, gdzie leży wpływ Chin
Zimbabwe ZiG: waluta zabezpieczona złotem stabilna mimo ryzyka
Indeks Nifty 50 zagrożony przez wzrost rentowności obligacji i załamanie rupii
Nie znaleziono wyników
Ładowanie artykułów...
Failed to load articles. Please try again.