Otwarcie rynków azjatyckich: Nikkei, Hang Seng spadają po 55% szoku taryfowym USA-Chiny; Sensex gotowy na słaby start

  • Prezydent Trump ogłasza "załatwioną umowę" z Chinami, w tym szokujące 55-procentowe cła.
  • Rynki azjatyckie reagują ostrożnie: Nikkei spada o 0,72%, Hang Seng osuwa się o 0,80%.
  • Indyjskie Sensex i Nifty 50 są gotowe na niższe otwarcie w obliczu globalnego niepokoju.

Fala niepewności przetoczyła się w czwartek przez azjatyckie rynki finansowe, gdy inwestorzy z trudem przetrawili zaskakującą deklarację prezydenta USA Donalda Trumpa: umowa handlowa z Chinami jest "skończona" i wiąże się z wysoką ceną.

Wynikający z tego ostrożny sentyment nakreślił mieszany obraz na giełdach w regionie, a inwestorzy rozważali ramy nowej umowy w kontekście zmieniających się danych gospodarczych.

Pierwszą reakcją była ucieczka od ryzyka na kluczowych rynkach. W Tokio japoński benchmark Nikkei 225 spadł o 0,72%, podczas gdy szerszy indeks Topix spadł o 0,46%.

Pesymizm objął Hongkong, gdzie indeks Hang Seng spadł o 0,80%, oraz Chiny kontynentalne, gdzie CSI 300 stracił 0,23%.

Na przekór temu trendowi znalazły się jednak rynki w Korei Południowej, gdzie Kospi wzrósł o 0,34%, oraz w Australii, gdzie S&P/ASX 200 odnotował skromny wzrost o 0,25%.

"Gotowa umowa" Trumpa przynosi 55-procentowy szok taryfowy

Głównym katalizatorem niepokoju na rynku był charakter samej umowy handlowej.

W poście na swojej platformie Truth Social prezydent Trump ogłosił, że umowa została "zawarta, z zastrzeżeniem ostatecznego zatwierdzenia przez prezydenta Xi i mnie".

Wyszczególnił ramy, w których Chiny miałyby dostarczać magnesy i "wszelkie niezbędne pierwiastki ziem rzadkich", a Stany Zjednoczone pozwoliłyby chińskim studentom uczęszczać na swoje uniwersytety.

Ale to szczegóły taryf wywołały wstrząs na rynkach. Trump stwierdził: "OTRZYMUJEMY W SUMIE 55% CEŁ, CHINY OTRZYMUJĄ 10%".

Liczba ta została później potwierdzona przez sekretarza handlu Howarda Lutnicka, który potwierdził, że cła na Chiny pozostaną na tym poziomie.

Rozwój ten przyćmił raport pokazujący, że ceny konsumpcyjne w USA wzrosły w maju mniej niż oczekiwano, co zwykle cieszy inwestorów.

Indeks cen konsumpcyjnych wzrósł w ciągu miesiąca zaledwie o 0,1%, poniżej prognozowanych 0,2%, przy czym inflacja bazowa również była łagodniejsza.

Mimo to kontrakty terminowe na amerykańskie akcje cofnęły się, a kontrakty terminowe na S&P 500, Nasdaq 100 i Dow Jones Industrial Average spadły o około 0,2%.

Wiadomość ta nie wzbudziła zaufania, ponieważ inwestorzy zmagali się z konsekwencjami. "To nie podekscytowało inwestorów w akcje lub obligacje" – napisał Ed Yardeni, prezes Yardeni Research, w notatce opublikowanej w czwartek.

"Być może byli zaniepokojeni tym, że Trump powiedział również, że jest mniej pewny, że Iran zgodzi się na zaprzestanie wzbogacania uranu w porozumieniu nuklearnym z Waszyngtonem" – dodał.

Nastroje te zostały powtórzone przez ekonomistów z ANZ, którzy zauważyli w raporcie, że "akcje cofnęły się, ponieważ rynek rozważał rzeczywistość znacznie wyższych ceł, które pozostaną z nami na dłużej".

Sensex, sprytna klamra na niższy start wśród globalnych wstrząsów

Ostrożne nastroje mają rozlać się na rynki indyjskie, gdzie benchmarkowe indeksy Sensex i Nifty 50 prawdopodobnie odnotują negatywny początek czwartkowej sesji.

Trendy na Gift Nifty, wczesnym wskaźniku kierunku Nifty 50, wskazywały na niższe otwarcie, handlując wokół poziomu 25 171 – dyskonto o prawie 40 punktów w stosunku do poprzedniego zamknięcia kontraktów terminowych Nifty.

Nastąpiło to po dniu niestabilnego handlu w środę, w którym krajowy rynek akcji zakończył się marginalnymi wzrostami.

Sensex wzrósł o 123,42 punktu, czyli 0,15%, zamykając się na poziomie 82 515,14, po tym jak znalazł się pod presją sprzedaży w pobliżu poziomu 82 700.

Nifty 50 osiągnął poziom 37,15 punktu, czyli 0,15%, wyżej na poziomie 25 141,40, choć nadal napotykał istotną przeszkodę w okolicach poziomu 25 200.

Bank Japonii na uboczu, ponieważ obawy o cła przeważają nad inflacją

Patrząc w przyszłość, wszystkie oczy zwrócone są na Bank Japonii (BoJ), który oczekuje się, że utrzyma swoją politykę pieniężną na niezmienionym poziomie na posiedzeniu w przyszłym tygodniu.

Bank centralny stoi przed delikatną równowagą, ponieważ rosnąca inflacja krajowa zderza się z obawami o globalne spowolnienie wywołane przez te same napięcia handlowe, które wstrząsają rynkami.

Inflacja bazowa w Japonii osiągnęła w kwietniu 3,5%, najwyższy poziom od stycznia 2023 r., napędzany głównie przez rosnące ceny ryżu.

Decydenci polityczni nie wydają się jednak przekonani, że ta inflacja jest trwała.

"Bank Japonii (BoJ) będzie trzymał swoje fajerwerki w pudełku podczas posiedzeń w najbliższy poniedziałek i wtorek" – napisał Moody's Analytics w nocie opublikowanej w czwartek.

W nocie wymieniono słabe dane gospodarcze i wstrzymane rozmowy handlowe jako kluczowe czynniki zniechęcające do zmiany polityki.

"Bank centralny chce zobaczyć inflację napędzaną popytem, zanim zacznie agresywnie zacieśniać, ale jest na to bardzo mało dowodów" – powiedział Moody's.